Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmiany w TVP. Co dalej z Holecką i Rachoniem? Ekspert: Te osoby muszą odejść, chrześcijańskie mea culpa nie wchodzi w grę

20 października 2023, 09:13
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
holecka rachoń
Jaka przyszłość czeka gwiazdy TVP?/AKPA
Nie ulega wątpliwości, że po wyborach dojdzie do wielkich porządków w Telewizji Polskiej. Instytucja uważana przez wielu Polaków za niewiarygodną, propagandową tubę władzę musi się zmienić. Dziennik.pl zapytał prawnika i medioznawcę o najbliższą przyszłość TVP i największych gwiazd telewizji publicznej.

Maciej Mrozowski, prawnik i medioznawca , profesor Uniwersytetu Warszawskiego i wykładowca akademicki w Instytucie Dziennikarstwa UW i Uniwersytecie SWPS przyznaje, że zmiany w telewizji publicznej są absolutnie konieczne. - Ta telewizja utraciła szacunek społeczny, utraciła wiarygodność i nie działa zgodnie z prawem mówi w rozmowie z dziennik.pl prof. Mrozowski.

Uważa, że zmiany nie będą jednak ani łatwe, ani przyjemne.

- Podejrzewam, że sytuacja z mediami jest równie zakleszczona, jak w sądownictwie, jak w innych obszarach, w których PiS zdemolował dawny porządek i ustanowił autorytaryzm na granicy dyktatury - mówi nam medioznawca.

Ekspert o TVP: Można ją "zagłodzić" i doprowadzić do upadku

Zdaniem naszego eksperta, gruntowne uzdrawianie mediów publicznych można przeprowadzić na dwa, a nawet trzy sposoby.

- Najbardziej logiczne i najbardziej praworządne jest rozwiązanie, którego punktem wyjścia byłby powrót do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego jeszcze z czasów pierwszej kadencji PiS-u, w którym stwierdzono, że przerwanie kadencji ówczesnych władz mediów publicznych przez wprowadzenie nowej ustawy i powołanie Rady Mediów Narodowych to był zabieg sprzeczny z konstytucją. Dlatego, że to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na straży m.in. interesu publicznego w sferze komunikowania – tłumaczy prof. Mrozowski. – W ten sposób przywracamy stan ex ante (łac.: z góry, przed wydarzeniem się czegoś – przyp.red.), czyli likwidujemy Radę Mediów Narodowych i przywracamy przerwaną kadencję.

Bardziej rewolucyjne działanie, takie już poza prawne, to byłoby uznanie, że wszystkie media publiczne naruszały w sposób systemowy i radykalny Ustawę o radiofonii i telewizji. 

- Co można udowodnić dosyć łatwo na podstawie analizy treści przekazywanych przez media publiczne – podkreśla prof. Mrozowski i dodaje: - W większości przypadków jest oczywiste, że był to jednostronny przekaz naruszający Art. 21, ppkt 2., który określa standardy dotyczące pluralizmu, a tego nigdy nie było. W związku z tym można by odwołać obecne władze. Tylko nie za bardzo wiadomo, w jaki sposób. Za pomocą kija i pałki? Poprzez ustanowienie zarządu tymczasowego? – zastanawia się medioznawca.

Trzecie rozwiązanie ekspert wskazuje już z lekkim przymrużeniem oka. 

- Nowa większość parlamentarna będzie miała o tyle dobrze, że będzie ustalała budżet, więc może "zagłodzić" tę telewizję i doprowadzić do bankructwa, do upadku – mówi. 

Ekspert o TVP: Chrześcijańskie podejście typu mea culpa raczej nie wchodzi w grę

To są jednak rozwiązania doraźne. Ekspert  twierdzi, że niezbędną są rozwiązania systemowe, czyli przygotowanie gruntownej, absolutnie fundamentalnej reformy mediów publicznych, opartej na zupełnie nowym modelu. To ogromne przedsięwzięcie, żeby to wszystko odbudować, tym bardziej przy tylu ośrodkach regionalnych, o których często się zapomina i dodatkowych kanałach satelitarnych.

- Jedna rzecz jest absolutnie skandaliczna. Rozrost strukturalny – mówi w rozmowie z dziennik.pl prof. Maciej Mrozowski. - Stworzenie ogromnej ilości kanałów satelitarnych, w których są dyrektorzy, kierownicy, sekretarki… To są gigantyczne pieniądze, to wszystko musi być absolutnie zlikwidowane. Jest potrzebna rewolucja także organizacyjna, bez zapatrywań politycznych, choć jak wiadomo, w tych kanałach są poupychani krewni, pociotki, znajomi, kumplostwo wielkie tam działa po prostu   stwierdza stanowczo medioznawca.

Jego zdaniem taka medialna rewolucja jest absolutnie niezbędna, bo telewizja, radio i media publiczne same z siebie i od środka się nie zmienią. Konieczne są, jak to mówią niektórzy, "czystki".

- Na pokorę nie ma co liczyć. Nie ma co liczyć na to, że obecny prezes telewizji powie "no dobrze, do tej pory grzeszyliśmy, od  jutra jest pełen pluralizm, panią Holecką wymieniamy na inną panią" albo pani Holecka mówi "no to teraz będę grzeczna, już będę krzyczała równo na PiS, nawet im przyłożę bardziej" – mówi prof. Maciej Mrozowski. Takie chrześcijańskie podejście typu mea culpa raczej nie wchodzi w grę – dodaje.

Ekspert o Holeckiej: Jak ją widzę, włącza mi się alarm

Danuta Holecka, szefowa i prezenterka głównego wydania "Wiadomości" TVP oraz Michał Rachoń, dziennikarz TVP Info i prowadzący serial polityczny "Reset" to dla wielu ludzi niemalże symbole "reżimowej propagandy". Dziennik zapytał prof. Mrozowskiego, jaka przyszłość czeka czołowych propagandystów telewizji.

- To jest przekleństwo mediów. W telewizji daje się i głos, i twarz. Te osoby są napiętnowane na trwałe przyznaje prof. Maciej Mrozowski. - Ja, chyba na zasadzie odruchu Pawłowa, jak widzę Holecką to od razu włącza mi się alarm: uważaj, kłamstwo! Coś będzie nie tak, coś będą kręcić – mówi medioznawca.

Zdaniem naszego eksperta, nie ma wątpliwości, że te osoby muszą zniknąć. Czy je zwolnić dyscyplinarnie, czy zwyczajnym trybem, to już, jak mówi, jest kwestia prawnicza. 

- Dyscyplinarne mogą wygrać, twierdząc, że wykonywali polecenia przełożonych, że zobowiązywał ich stosunek służbowy – tłumaczy nasz ekspert. - Natomiast normalnie można ich zwolnić, przecież to są normalne osoby. Mogą iść do magazynu pracować, można je przesunąć na funkcje pomocnicze. To może być ubliżające dla nich, ale zgodne z prawem - mówi.

Ekspert o pracownikach TVP: Dużo miernot tam nagromadzono

Przyszłość dotychczasowych gwiazd telewizji publicznej zależeć będzie od prawicowych mediów. Te zaś będą odcięte od ogromnej ilości środków, jakie tam wlewano, zaczną funkcjonować na warunkach rynkowych i prawdopodobnie podupadną bardzo, jak przewiduje nasz ekspert.

- Do tej pory były bardzo dobrze żywione, wręcz sponsorowane bardzo hojną rękę donatora, który rozdawał im środki publiczne, tak więc teraz tam będzie kociokwik i tam dobrej roboty się nie znajdzie -mówi prof. Maciej Mrozowski.

Stwierdza, że skompromitowane w TVP osoby staną się obciążeniem nawet dla prawicy, bo będą reprezentowały "stary prawicę, stary PiS". Kiedy przyjdą "nowe twarze", będą się chciały odciąć od przegranych.

- Na pewno dużo miernot tam (w telewizji – przyp.red.) nagromadzono, zwłaszcza w dziennikarskiej stajni. Młodych, którzy sprzedaliby duszę diabłu, byleby tylko mieć zatrudnienie w telewizji. W moim przekonaniu, z nimi nic już się nie da zrobić, ponieważ to są dziennikarze bardzo słabo wykształceni, o bardzo niskim poziomie znajomości warsztatowych i jednocześnie już przetrąceni, tzn. już konformistyczni, niesamodzielni – ubolewa prof. Maciej Mrozowski.

Co nas zatem czeka? Powrót do starego, czy początek nowego?

- Trzeba znaleźć nowe twarze – mówi prof. Maciej Mrozowski. - Powrót starszych chyba nie wchodzi w grę. Część najlepszych poszła do TVN-u i przecież nie wróci już ani pani Diana Rudnik, ani Piotr Kraśko… chociaż kto wie? Może dostaną taką propozycję, że wrócą – zastanawia się medioznawca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj