Gubernatorski fotel to jedno z najwyższych wybieralnych stanowisk państwowych w Stanach Zjednoczonych. W końcu gubernatorzy rządzą stanami, które powierzchnią - a bywa, że i wysokością środków w budżecie - przewyższają niejedno państwo świata. W dodatku stanowisko gubernatora bywa trampoliną na sam szczyt politycznej kariery - dotychczas aż 17 z 43 prezydentów USA piastowało wcześniej urząd gubernatora. W tej grupie znajdują się między innymi Bill Clinton, który przed objęciem fotela prezydenta był sześciokrotnie wybierany na gubernatora stanu Arkansas, oraz George W. Bush, dwukrotny gubernator stanu Teksas.

Reklama

Charles C. Ballew i dr Aleksander Todorow z Princeton University postanowili sprawdzić, co kieruje ludźmi, gdy podejmują, na kogo oddać swój głos. Dzięki wcześniejszym badaniom uczeni wiedzieli, że jedną z podstawowych cech, jakich wyborcy oczekują od polityków, jest fachowość. To właśnie polityk postrzegany przez ludzi jako kompetentny, a nie np. atrakcyjny, sympatyczny czy nawet godny zaufania, ma największe szanse na elekcję.

W swojej najnowszej pracy amerykańcy naukowcy udowadniają, że właśni tacy politycy częściej wygrywają wyścig o głosy wyborców. Nie byłoby to w zasadzie dziwne, gdyby nie to, że potencjalni wyborcy wydają swój werdykt na podstawie... błyskawicznego pierwszego rzutu oka! Ballew i Todorow przeprowadzili serię eksperymentów psychologicznych. W pierwszym z nich pokazywali ochotnikom fotografie twarzy 89 par kandydatów do gubernatorskich foteli. Ponieważ w USA w każdym stanie zwykle rywalizują ze sobą przedstawiciele tylko dwóch partii - Republikanów i Demokratów - nie ma problemu ze skompletowaniem takiej pary. Zadaniem badanych było błyskawicznie ocenić na podstawie intuicji i pierwszego wrażenia, który z polityków jest bardziej kompetentny.

Ponieważ ocena miała opierać się jedynie na pierwszym wrażeniu, kompletując wyniki badań nie brano pod uwagę tych doświadczeń, w których badany rozpoznał któregoś z kandydatów. Odrzucono również takie pary, gdzie kandydaci byli tej samej płci i mieli ten sam kolor skóry. W ten sposób wyeliminowano czynniki, które mogłyby zakłócić ocenę ochotników.

Na podjęcie decyzji „wyborcy” mieli bardzo mało czasu. Uczeni dali im jedynie 100 - 250 ms (1 milisekunda to 0,001 sekundy) na przyjrzenie się kandydatom i wystawienie im noty z fachowości. Wyniki tego eksperymentu były zaskakujące. Okazało się, że aż w 64 proc. odpowiedzi polityk, którego twarz wydała się badanym "bardziej kompetentna", okazał się rzeczywistym zwycięzcą wyborów.

W kolejnych doświadczeniach wyszło nawet na jaw, że tylko szybkie, intuicyjne oceny pokrywają się z wynikami wyborów. Jeśli badani mieli nieograniczony czas na zastanowienie i proszono ich, by dobrze przemyśleli swój wybór, znacznie rzadziej kandydat oceniony przez nich jako bardziej kompetentny okazywał się tym, który rzeczywiście wygrał wybory.
W następnym eksperymencie psychologowie postanowili sprawdzić, czy oceniając rysy twarzy kandydatów pod kątem ich kompetencji, badani będą w stanie wskazać zwycięzców w wyborach, które dopiero miały się odbyć.

Reklama

Pokazali więc ochotnikom zdjęcia kandydatów na gubernatorów i senatorów w mających się odbyć za 2 tygodnie wyborach. Ich wskazania okazały się trafne w przypadku 68 proc. kandydatów na gubernatorów i aż 72 proc. ubiegających się o miejsce w amerykańskim senacie. Osoby oceniane tylko na podstawie rysów twarzy jako kompetentne wyraźnie częściej były wybierane na stanowisko!

Jak piszą autorzy artykułu, chociaż ocena fachowości polityka formułowana jedynie na podstawie wyglądu zewnętrznego ma realne znaczenie w życiu, samo wrażenie nie wystarcza, by odnieść wyborczy sukces. Przynajmniej w przypadku USA ważne jest też poparcie ze strony jednej z głównych sił politycznych w tym kraju. Kompetentny wygląd kandydata raczej nie wpłynie na decyzje podejmowane przez zdeklarowanych zwolenników którejś z partii. Może jednak skutecznie przekonać do niego wyborców niezdecydowanych, którzy mają niesprecyzowane preferencje polityczne.

Może więc i dobrze, że na listach w komisjach wyborczych obok nazwisk kandydatów nie ma również ich zdjęć.