Mechanizm działania będzie prosty: zbliżamy zoom na ulice Nowego Jorku i słyszymy klaksony oraz inne odgłosy charakterystyczne dla tego miejsca. Chcemy zobaczyć satelitarne zdjęcia plaż nad Bałtykiem? Usłyszymy szum morza i krzyk naszych mew.
Jak to możliwe? To żadne czary, tylko mrówcza praca człowieka. Konkretnie zaś niejakiego Bernie Krause, który zbierał ziemskie dźwięki i odgłosy przez ostatnie 40 lat. Głównym kapitałem jego firmy Wild Sanctuary jest ponad 3500 godzin nagrań różnorakich dźwięków. Zostaną one już wkrótce dodane do Google Earth.
Pierwsze 26 dźwięków zostanie oficjalnie wprowadzonych do programu Google Earth podczas specjalnej konferencji prasowej w San Jose 29 maja. Kolejne odgłosy będą lokowane w programie już sukcesywnie, tak by z czasem każde miejsce na kuli ziemskiej, miało w Google Earth swój niepowtarzalny dźwięk.