Dziennik Gazeta Prawana logo

"Polityczna obrona krzyża"

23 listopada 2009, 06:43
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Za krzyż ofiar UPA trafiła na prokuraturę
Za krzyż ofiar UPA trafiła na prokuraturę/Inne
"Uchwała sejmowa powinna być wyrazem gotowości do walki nie tylko w obronie krzyża, ale też symboli innych religii. Nie widzę przeszkód, by w szkole obok krucyfiksu zawisły znaki pozostałych wielkich wyznań" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" religioznawca prof. Tadeusz Gadacz.

Nie da się tego jednoznacznie stwierdzić. Sedno problemu dotyczy czegoś innego. A mianowicie, modelu Europy, który wyznacza postoświeceniowa rewolucja francuska. To zupełnie inny model niż ten, który kiedyś obowiązywał w Polsce jagiellońskiej. I na razie, z przykrością trzeba stwierdzić, że wygrywa ten pierwszy. A sprowadza się do próby całkowitego zeświecczenia sfery publicznej. Różnice między tymi modelami można sobie wyobrazić następująco. W jagiellońskim, gdybyśmy w jednym miasteczku mieli współistniejące obok siebie kościół katolicki, zbór protestancki, synagogę i meczet, to wszyscy duchowni po nabożeństwach wychodziliby w swoich szatach na ulicę i żyli w sferze publicznej. Pamiętajmy, że w Polsce jagiellońskiej istniała tak daleka tolerancja, że nawet bracia czescy przyjeżdżali do nas po to, by w spokoju wyznawać swoją religię. Z kolei model postoświeceniowy francuski zmusza duchownych do tego, by po nabożeństwach rozbierali się do strojów świeckich i mieszali z tłumem. Niektórzy nazywają to tolerancją. Ale z tolerancją ta sytuacja niewiele ma wspólnego. To próba narzucenia nowej, świeckiej obrzędowości.


Na razie próbuje się całą kwestię upolityczniać. Partie ze swoimi poglądami grają w niebezpieczną grę. Tymczasem w społeczeństwie demokratycznym powinniśmy dochodzić do porozumienia w rzeczowej rozmowie. A ta stawia nas wobec pytania: zdejmować krzyże? Czy też wieszać obok jednego znaku religijnego kolejne? Bo dlaczego obok krzyża nie mogą współistnieć inne symbole, o ile tylko ktoś wyrazi na to chęć? Myślę, że to kwestia wychowania dzieci i uczenia ich, że świat jest otwarty na religie, a te wyrażają się w sferze publicznej.


Nawet jeśli nie, to musimy szybko dojrzeć. Alternatywą jest usunięcie wszelkich symboli religijnych z naszego otoczenia. W Anglii oglądaliśmy próby usuwania choinek z ulic, sklepów, po to by ich widok nie niepokoił dzieci innych wyznań zbliżającym się Bożym Narodzeniem.


Tak. Dziś komuś nie podoba się krzyż na ścianie. Jutro ktoś inny złoży skargę do Strasburga, bo będą mu przeszkadzać krzyże noszone w klapach marynarek ludzi spacerujących ulicami czy jeżdżących publicznym transportem. W ten sposób dojdziemy do absurdu. Dlatego nawet dobrze, że Trybunał nakazał usunięcie krzyży ze szkoły.


Postawił nas przed koniecznością ogólnoeuropejskiej debaty o tym, dokąd zmierzamy. I jak ma wyglądać relacja między religią i jej przejawami w sferze publicznej a samą sferą publiczną.


Nie. Tego rodzaju uchwała to nic innego jak próba okopania się w pozycjach obronnych. Ma charakter apologetyczny. Jeżeli ma być rzeczywistą obroną krzyża, to jednocześnie powinna być wyrazem gotowości do obrony innych symboli religijnych. Trzeba nie tylko bronić krzyża, ale i wyrazić publicznie chęć niesienia pomocy każdemu, kto nie będąc katolikiem, chce publicznie wyrażać przywiązanie do swojej wiary. Niedopełnienie tej uchwały takim wnioskiem spowoduje, że absolutnie niczego ona nie zmieni. Dalej będziemy na planie walki. A głosy wojujące w takiej sytuacji zawsze są niepokojące. Bo wśród ludzi inaczej myślących mogą wzniecić chęć odwetu i zachęcić do składania kolejnych wniosków do Trybunału.

Czytaj dalej >>>


Gdyby wygrała w nas wizja postoświeceniowa, powinniśmy pozdejmować nie tylko krzyże, ale i zmusić ortodoksyjnych Żydów do golenia pejsów i zakładania świeckich strojów. Tak jak dziś zmusza się studentki arabskie do zdejmowania chust.


Na szczęście mamy w Polsce coraz więcej studentów z innych krajów. Wśród nich są tacy, którzy nie rezygnują z tradycyjnych strojów. Nasz błąd polega na tym, że zapomnieliśmy o przeszłości. O tym, że przed wojną współistnieliśmy z innymi kulturami i religiami. To pokazują stare fotografie. Dziś musimy na nowo przyzwyczaić się do tego, że świat jest zróżnicowany. Istotne, co ze swoją różnorodnością Europa zrobi. Zbliża się polska prezydencja w UE. To szansa, byśmy rozpoczęli dyskusję. Jeśli mamy coś wnieść do Europy, to swoją duchowość, religijność i tolerancję, w którą przestaliśmy wierzyć.


W najgorętszych sprawach unormowanie powinno się pojawić. Ale pamiętajmy, że prawo będzie skuteczne tylko wtedy, jeśli się na nie zgodzimy. Dlatego jego wprowadzenie powinno być poprzedzone rzetelną debatą, a nie ordynarną walką.

p

, filozof, religioznawca, profesor w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj