Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zamiast idei jest czysty populizm"

29 listopada 2009, 18:50
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Nie chcę bronić niektórych zachowań związkowców. Tym bardziej nie zamierzam bronić tych, którzy przekroczyli prawo. Ale etatowi związkowcy są niezbędni. I nie wyobrażam sobie, by było inaczej - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Józef Pinior, działacz "Solidarności" W czasach PRL

Nie chcę bronić niektórych zachowań związkowców. Tym bardziej nie zamierzam bronić tych, którzy przekroczyli prawo. Ale etatowi związkowcy są niezbędni. I nie wyobrażam sobie, by było inaczej.

Nie neguję, że może mamy tu do czynienia z działalnością bardziej biznesową, niż związkową. Ale bez etatowych pracowników związkowych nie moglibyśmy działać. A co do wysokości wynagrodzenia, to nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony. Gdyby ktoś tracił na etacie związkowym, nigdy by się na taką działalność nie godził. Nie podoba mi się pokazywanie związków zawodowych wyłącznie jako potwora, którzy ciąży nad polską gospodarką.

Błąd założycielski ruchu związkowego w Polsce polegał na tym, że pozwoliliśmy się politycznie ubezwłasnowolnić. I słuszne nawet akcje stają się błyskawicznie orężem dla jednej partii w walce z rządem. To utrudnia związkom działalność. A mówiąc konkretniej, Solidarność od dwóch lat jest kompletnie politycznie pogubiona. W ogóle nie była w stanie odnaleźć się w nowej rzeczywistości gospodarczej.

To oczywiste, że nasza gospodarka w ostatnich latach przeszła transformację. Natomiast związki jakby przeoczyły ten drobny fakt. Skoncentrowały się na akcentowaniu swojego antykomunizmu, co z czasem przekształciło się w czysty populizm. I licytowanie się, kto jest większym ideowcem.

Związki nie zauważyły, że z Polski wyjechały tysiące osób. Próbowałem uruchomić nasze związki zawodowe w Europie. Nic z tego jednak nie wyszło. Bo związkom brakuje tego, co jest podstawą tych działających w USA czy Europie Zachodniej. Czyli tzw. think tanków, swoistych centrów analiz. Bez nich nie potrafią myśleć perspektywicznie. Nie wnoszą nic do dyskusji.

Nie. To dowód na to, jak niektórzy potrafią wykorzystać dla prywatnych interesów wszelkie luki na styku gospodarki i biznesu. Widziałem już podobne przykłady. Ale to tylko kolejny dowód potwierdzający archaiczność związków zawodowych, które nie włączyły się nowocześnie, czynnie w kształtowanie gospodarki rynkowej. Nie inicjują dyskusji na temat prywatyzacji, nie debatują, czy jest ona dobra i dla kogo. Zamiast tego aparat związkowy broni wyłącznie swoich pozycji. Często ci ludzie, zamiast być przedstawicielami załogi, stają się pasożytami na zakładzie. Niekiedy dochodzi do dilu między nimi a pracodawcami.

Dilu, czyli niejasnego porozumienia. Pod szyldem obrony wszystkich pracowników załatwia się tylko interesy tych etatowych działaczy, którzy mają najwięcej do stracenia.

Ich polityczna słabość. W większości krajów związki mają mądre przełożenie na realną politykę. W Niemczech to partia socjaldemokratyczna, w Wielkiej Brytanii Labour Party, w Stanach Zjednoczonych partia demokratyczna. Nasi związkowcy kiszą się w swoim populistycznym sosie, co czasem zalewa im umysły i przesłania zdolność myślenia. Niektórzy żyją wyłącznie przeszłością i nie są w ogóle zainteresowani stworzeniem w Polsce nowoczesnego układu między gospodarką, związkami a polityką. To spowodowało, że stały się reliktem transformacji.

Nie, jeśli tylko młodzi ludzie dojdą do głosu i odsuną to wyjałowione pokolenie. Bo mimo rewolucyjnych zmian na świecie, nigdzie związki nie straciły na znaczeniu. Fakt, upadły ogromne zakłady pracy. Ale rewolucja ostatnich 30 lat nie pogrzebała przemysłu, tylko go odmieniła. To dlatego dziś w Europie powstają związki w nowych branżach. Tak będzie z czasem i u nas. Informatyka, nowe firmy, media i sieci handlowe staną się naturalnym terenem ich działania. W końcu jedne z bardziej bojowych zachowań związkowych ostatnich lat działy się w hipermarketach.

Odrodzenie idei związków nastąpi w nowych branżach. Tu pojawią się jeszcze nie zepsuci ludzie. I może wtedy związkowcy, ci nowej generacji, zaczną sięgać po narzędzia, które już teraz powinny być w powszechnym użytku.

Prawo, procesy sądowe. Młodzi prawnicy wręcz palą się do tego, by brać się za takie sprawy. Wiem o tym. I może wtedy związki zaczną walczyć o kwestie zdrowotne, ekologiczne, o lepszą jakość życia. Na Zachodzie to już norma. Tylko w Polsce to wszystko ciągle brzmi luksusowo.

* Józef Pinior, działacz Solidarności W czasach PRL, polityk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj