Lafontaine jest od dawna znany ze swoich prorosyjskich poglądów. Jego ostatnie wypowiedzi wywołały jednak głośniejszą niż zwykle krytykę i słusznie – stwierdza niemiecka gazeta.
Niemiecki polityk: Nienawiść do Rosjan jest jak antysemityzm
Lafontaine napisał w artykule opublikowanym na portalu nachdenkseiten.de oraz w szwajcarskiej gazecie "Die Weltwoche", że w Niemczech panuje "nienawiść do Rosjan", która opanowała takich polityków jak kanclerz Friedrich Merz, szef MSZ Johann Wadephul czy poseł CDU Roderich Kiesewetter.
We wpisie na Instagramie, na krótko przed Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu, lewicowy polityk oświadczył, że taka postawa jest "równie naganna jak antysemityzm".
Lafontaine należał w przeszłości do czołowych polityków Socjaldemokratycznej Partii Niemiec; w roku 1990 był kandydatem tej partii na kanclerza, a następnie jej przewodniczącym. W latach 1998-1999 był ministrem finansów w rządzie Gerharda Schroedera. Po konflikcie o kierunek polityki finansowej zrezygnował ze stanowiska, a w 2005 r. odszedł z SPD. Działał w partii Lewica, a w 2024 r. dołączył do skrajnie lewicowego ugrupowania BSW kierowanego przez jego żonę Sahrę Wagenknecht.
"Die Welt" zwraca uwagę, że zarzut pod adresem Niemiec, iż pielęgnuje nienawiść do Rosji, jest z historycznego punktu widzenia "co najmniej dziwny". Autor komentarza przypomniał, że w XIX i XX wieku władze niemieckie wielokrotnie zawierały sojusze z Moskwą "kosztem innych państw". Zwrócił też uwagę na "graniczącą z naiwnością" politykę Berlina wobec Moskwy w ostatnim czasie. "Niemiecko-rosyjska historia jest ambiwalentna. Widzieć w niej stałą nienawiść do Rosjan może tylko ten, kto jej uporczywie szuka" – czytamy w "Die Welt".
Podnoszona w Niemczech krytyka wobec Rosji nie jest skierowana przeciwko Rosji jako takiej i jej mieszkańcom, lecz przeciwko "rządzącej na Kremlu klice i tym, którzy w imieniu Rosji zabijają" – pisze "Die Welt". Wielu krytyków Rosji, w tym historyk Karl Schloegel czy dyplomata Ruediger von Fritsch, byli przez długi czas zafascynowani Rosją.
Lafontaine ma rację pisząc, że Żydzi do dziś cierpią wskutek antysemityzmu. Polityk unieważnia jednak swoją ocenę poprzez przyrównanie antysemityzmu do rzekomej nienawiści do Rosjan.
Oba zjawiska należą do różnych porządków. Żydzi są "zbiorowo, bez winy, wszędzie i od wielu stuleci obiektem zajadłej nienawiści, natomiast niektórzy Rosjanie są przez cześć niemieckiej opinii publicznej, czasami bardzo ostro, krytykowani za ich konkretne działania". "To fundamentalna różnica" – podkreślił komentator zwracają uwagę, że krytyka wobec polityki Moskwy ma miejsce dopiero od 2022 r. Wcześniej pomimo działań w Czeczenii, Gruzji, Syrii czy we wschodniej Ukrainie i wobec przeciwników wewnątrz kraju Rosja była krytykowana rzadko.
Niemiecki polityk: Dostawy broni dla Ukrainy są moralnym skandalem
"Die Welt" polemizuje też z oceną, że dostawy broni dla Ukrainy, którą – jak twierdzi Lafontaine – "znów (jak podczas drugiej wojny światowej) zabija się Rosjan", są "moralnym skandalem".
Lafontaine powinien wiedzieć, że sowieckie ofiary wojny nie były tylko Rosjanami, lecz także Ukraińcami czy Gruzinami. Zdaniem komentatora należy skorygować historyczne nieporozumienie, że to Rosjanie wyzwolili Niemców od nazistów.
"Die Welt": Niemiecka broń pomaga ofiarom, nie sprawcom
"Niemiecka broń pomaga dzisiaj w zapobieganiu wojennym okrucieństwom, a nie w ich popełnianiu" – pisze komentator zaznaczając, że potomkowie ofiar drugiej wojny światowej są dzisiaj sprawcami.
Fakt, że Lafontaine upublicznił swoje porównanie krytyki pod adresem Rosji z nienawiścią rasową Hitlera w czasowej bliskości z Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu, dyskwalifikuje go także moralnie – pisze w podsumowaniu "Die Welt".