Jako warunki wskazał jedność, silną gospodarkę i niezależność w dziedzinie bezpieczeństwa.

Kanclerz Niemiec: Musimy się nauczyć języka polityki siły

Będziemy mogli realizować własne wizje, jeżeli nauczymy się przemawiać w języku polityki siły. Jeżeli sami staniemy się europejskim mocarstwem – oznajmił zdecydowanie Friedrich Merz w Bundestagu w wystąpieniu poświęconym aktualnym zagadnieniom polityki zagranicznej.

Reklama

Kanclerz Niemiec: Zbyt lekkomyślnie godziliśmy się na zależności

Musimy sami zatroszczyć się o nasze bezpieczeństwo. Wymaga to redukcji zależności, na które w przeszłości zbyt lekkomyślnie się godziliśmy – podkreślił. Szef niemieckiego rządu opowiedział się za większą suwerennością Europy, także w dziedzinie technologii. Konieczne są wielkie inwestycje w europejski potencjał obronny, konieczne jest dalsze wsparcie Ukrainy – mówił.

Kanclerz Niemiec: Niemcy wyszły do przodu, a inni podążają za nami

Reklama

Merz przypomniał, że Bundestag w ubiegłym roku zgodził się na podniesienie wydatków na obronę do poziomu 5 proc. PKB. To był sygnał dla europejskich sąsiadów, że Niemcy wyszły do przodu, a inni podążają za nami – powiedział.

Kanclerz Niemiec: Nie damy się zastraszyć groźbą ceł

Zwrócił uwagę na jedność jako warunek skuteczności w polityce międzynarodowej. Europa musi wykazać się jednością, gdyż tylko działając wspólnie, możemy skutecznie rozwiązywać problemy – ocenił. Jak podkreślił, właśnie dzięki jedności udało się wpłynąć na stanowisko prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie Ukrainy, a także na jego decyzję o rezygnacji z karnych ceł w związku ze sporem o Grenlandię.

Byliśmy zgodni co do tego, że nie damy się zastraszyć groźbą ceł – podkreślił Merz, przypominając, że Rada Europejska pokazała "jedność i determinację", co pozwoliło na odsunięcie groźby amerykańskich restrykcji. Jesteśmy gotowi i jesteśmy w stanie obronić się przeciwko cłom – oświadczył.

Kanclerz ostrzegł przed "lekkomyślnym narażaniem na szwank sojuszy", zapewniając, że sojusz transatlantycki i wzajemne zaufanie jest dla Niemiec nadal "wartością samą w sobie". Przypomniał, że Niemcy stanęły po stronie USA po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, a misja Bundeswehry przez wiele lat zapewniała stabilizację w Afganistanie.

Kanclerz Niemiec: Jesteśmy sojusznikami, a nie podwładnymi

59 żołnierzy Bundeswehry zginęło, a ponad stu odniosło rany. Nie pozwolimy, żeby ta misja, którą wykonywaliśmy także w interesie naszego sojusznika USA, była oceniana pogardliwie i poniżana – powiedział kanclerz Niemiec.

Jesteśmy partnerami i sojusznikami, a nie podwładnymi – zaznaczył.

Kanclerz Niemiec: Sami siebie blokujemy, musimy to zmienić

Szef niemieckiego rządu poświęcił dużo miejsca kwestiom ekonomicznym. Musimy przywrócić naszej gospodarce konkurencyjność – mówił, zwracając uwagę na powiększającą się lukę między tempem wzrostu w Europie a tym w USA i Chinach.

Musimy odwrócić niekorzystną tendencję. Siła ekonomiczna jest decydującym czynnikiem. Sami siebie blokujemy, musimy zlikwidować przeszkody – mówił kanclerz.

Merz opowiedział się za poszukiwaniem nowych partnerów handlowych w świecie. Jego zdaniem otwarte rynki i wolny handel zapewniają dobrobyt i bezpieczeństwo. Bronił umowy z Mercosurem, krytykując niemieckich Zielonych za głosowanie w Parlamencie Europejskim razem z prawicowo-populistyczną AfD i postkomunistyczną Lewicą przeciwko temu porozumieniu.

Niemcy – mówił Merz – zdecydowanie popierają też umowę o wolnym handlu z Indiami. Ta umowa musi zostać zawarta jak najszybciej – ocenił kanclerz.