Dziennik Gazeta Prawana logo

"Cała nadzieja w Obamie"

28 grudnia 2009, 15:34
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Sukcesem prezydenta USA jest to, że w pierwszym roku kadencji zainicjował kampanię zerwania z arogancją i zaściankowością zapatrzonej w siebie Ameryki - ocenia w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Joseph Nye, amerykański politolog.

Joseph Nye*: Zgadzam się z tą trzecią grupą, chociaż nie sądzę, by była w mniejszości. Barack Obama nadał zupełnie nowy ton amerykańskiej polityce zagranicznej. Uczynił ją znacznie atrakcyjniejszą dla innych krajów. Dał do zrozumienia, że jest gotów słuchać. Zaproponował multilateralizm. Bo musimy jasno sobie powiedzieć, że unilateralizm się skompromitował. Okazał się strategią krótkoterminową, wystarczającą do obalenia talibów, ale już nie do utrzymania pokoju w Afganistanie. Paranoja tego, że międzynarodowy terroryzm wszystko zmienił i teraz potrzeba wyłącznie siły okazała się zaraźliwa. A tymczasem prezentowany przez Baracka Obamę powrót do soft power może się okazać skuteczniejszą bronią w walce nie tylko z terrorem, ale także uchroni Amerykę i świat przed coraz bardziej niebezpiecznym zjawiskiem prywatyzacji wojny.

Owszem. Sukcesem Obamy jest to, że zainicjował kampanię zerwania z arogancją i zaściankowością zapatrzonej w siebie Ameryki.

To są jednak przede wszystkim mowy, które wygłasza. Nie bagatelizowałbym tego. Szczególnie, jeśli wsłuchać się dobrze w to, co mówił w Pradze o broni nuklearnej albo co mówił w Kairze o stosunkach ze światem islamu i o demokracji. Trzeba się temu przyjrzeć, żeby zrozumieć zupełnie nowy ton, odmienny od Busha. Obecny prezydent USA restauruje autorytet swojego kraju, czyli na pozór niedostrzegalną wartość, na której jednak Waszyngton przez dziesięciolecia budował swoją dyplomację. To bardzo nierozsądne, by traktować soft power jako kwestię wizerunkową, coś z zakresu public relations czy telewizyjnej popularności. To jest poważny polityczny środek do osiągania zamierzonych celów. Proszę zwrócić uwagę, że świat to nie tylko bandyckie reżimy, oś zła (jakkolwiek tego poprzednia ekipa nie nazwała). Wiele strategicznych partnerów USA, którzy jeśli zostaną zaniedbani, staną się bombą zegarową, to przecież demokracje. I to zostało zlekceważone, bo po 2003 roku zaczęły się od nas odwracać takie kraje jak Chile, Meksyk, a przede wszystkim Turcja. Klucz do odzyskania tego wsparcia leży właśnie w lekceważonych mowach Obamy.

W ciągu ostatnich kilku lat naprawdę znacznie wzrósł antyamerykanizm, co często się lekceważy w ocenie geopolitycznych mechanizmów. Znany dyplomata Thomas Pickering uznał, że 2003 rok był szczytem powszechnej niechęci do USA. Przeprowadzone na całym świecie badania pokazały, że straty w soft power można przede wszystkim przypisać polityce zagranicznej. Konsekwencje były doraźne: zwiększyła się rekrutacja do organizacji terrorystycznych, a dla samych Stanów Zjednoczonych wzrosły koszty wojny i odbudowy Iraku. Pod koniec kadencji Georgea W. Busha z sondaży Gallupa wynikało, że większość Europejczyków uważa, że Amerykanie odgrywają negatywną rolę w zwalczaniu globalnej biedy, ochronie środowiska i utrzymywaniu pokoju. Teraz mamy do czynienia z zasadniczą zmianą. W ciągu ostatniego roku nastroje w stosunku do USA zaczęły się odwracać. Instytut Pew zrobił niedawno badanie z którego wynika, że ludzie na wszystkich kontynentach znowu zaczynają postrzegać Stany Zjednoczone jako kraj atrakcyjny, cały świat przypomniał sobie o kulturotwórczej roli Ameryki. Kwestią czasu jest tylko, kiedy przyniesie to realne, pozytywne skutki. To na pewno renesans publicznej dyplomacji.

Z całą pewnością ogromnym dyplomatycznym sukcesem Obamy było koordynacja zarządzania kryzysem na obszarze międzynarodowym. Proszę sobie wyobrazić, czy byłoby to możliwe, gdy w Białym Domu rządziła poprzednia ekipa. Czy ktokolwiek słuchałby się wtedy Ameryki po tym, jak dyplomaci wysłani przez Busha ostentacyjnie lekceważyli ONZ, jak ambasador John Bolton? Ten ostatni czerpał dziecinną przyjemność z obrażania swoich europejskich partnerów. Tymczasem Obama od razu wszedł na drogę szacunku dla partnera, czym zachęcił wszystkich do wspólnego dialogu. Proszę porównać nastroje i ochotę do negocjacji, jakie panowały na szczycie w Waszyngtonie pod koniec 2008 roku i te w Londynie w 2009 roku, kiedy USA reprezentowała Barack Obama. Wydaje mi się, że jego zasługą jest przekonanie światowych potęg gospodarczych, by unikały zbędnego protekcjonizmu w obliczu kryzysu i wspólnie chroniły swoje interesy. Dzisiaj tego nie doceniamy, bo na szczęście nie było nam dane doświadczyć odwrotnej sytuacji, kiedy tak jak w latach 30. każdy się na własną rękę ratował, co skończyło się powszechnym wzajemnym resentymentem i przyspieszyło tragiczne wydarzenia lat 40.

Oczywiście, że nie. To kombinowana strategia zwiększenia liczebności wojsk, by móc prowadzić sukcesywną kampanię wypierania rebeliantów połączona z klasycznymi narzędziami soft power, czyli budowania koalicji w regionie, szukania równowagi między Pakistanem a Indiami. Za wcześnie mówić, czy to się powiedzie, ale Waszyngton wysyła atrakcyjny sygnał, że Ameryka nie chce być mocarstwem, czy też okupantem w regionie, że chce zostawić sprawy Azji centralnej jej mieszkańcom. To jest mechanizm, który - mówiąc oczywiście w pewnym uproszczeniu - pozwolił nam ocalić naszą pozycję po II wojnie światowej. Użyliśmy wtedy swoich zasobów soft power, by stworzyć sojusze i instytucje, które przetrwały przez 60 lat. Wygraliśmy zimną wojnę głównie dzięki strategii powstrzymywania, która posługiwała się soft power na równi z hard power.

* Joseph Nye, amerykański politolog, specjalista do spraw stosunków międzynarodowych, profesor na Uniwersytecie Harvarda. Jest twórcą pojęcia miękkiej władzy (soft power), które wprowadził do obiegu na początku lat 90. Był m.in. podsekretarzem obrony za prezydentury Cartera oraz zastępcą sekretarza obrony w czasach Clintona

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj