Reżim Alaksandra Łukaszenki znajduje się w trudnym położeniu, zwłaszcza od 2020 r., gdy doszło do masowych protestów społecznych na tle m.in. wyborów prezydenckich, sfałszowanych przez rządzących.

Uzależnienie Białorusi od Rosji

Choć władze stłumiły niezadowolenie społeczne, a Łukaszenka pozostał głową państwa, to zachodnie sankcje (będące faktycznie jedyną dostępną dla krajów zachodnich formą reakcji na działania reżimu) spowodowały dalsze zwiększenie i tak postępującego od dawna uzależnienia Białorusi od Rosji. Dzięki temu Moskwa była w stanie zaangażować sąsiedni kraj zarówno do udziału w kryzysie migracyjnym (który rozpoczął się w 2021 r. i dotknął głównie Polskę i Litwę), jak i w pełnoskalowej wojnie z Ukrainą. W tym drugim przypadku, choć armia białoruska nie wzięła bezpośredniego udziału w walkach, to stała się bazą pierwszej fazy inwazji (działań, które miały doprowadzić do zajęcia Kijowa), jak również zapleczem szkoleniowym i logistycznym rosyjskiej armii na kolejne lata.

Reklama

Niekomfortowa sytuacja Łukaszenki

Reklama

W dłuższej perspektywie sytuacja ta jest dla białoruskiego przywódcy niekomfortowa: ogranicza coraz bardziej jego i tak już tylko formalną autonomię wobec Moskwy, zwłaszcza w polityce zagranicznej. Szansa na przynajmniej częściową zmianę tego stanu rzeczy pojawiła się wraz z dojściem do władzy nowej amerykańskiej administracji prezydenta Donalda Trumpa. Rozwój kontaktów z Waszyngtonem doprowadził m.in. do uwolnienia więźniów politycznych: w 2025 r. łącznie około 200 osób, w tym m.in. noblisty Alesia Bialackiego oraz działaczy opozycji zaangażowanych w protesty w 2020 r. – Maryi Kalesnikawej i Wiktara Babaryki. W zamian USA zniosły część sankcji, a równolegle kraje sąsiadujące z Białorusią – w tym Polska – złagodziły niektóre obostrzenia wprowadzone w związku z kryzysem migracyjnym (m.in. otwarto przejścia graniczne na granicy polsko-białoruskiej).

Mimo tego, samodzielność Mińska nadal pozostaje poważnie ograniczona, zwłaszcza jeśli chodzi o sferę czysto wojskową. Białoruś była współgospodarzem manewrów Zapad-25, które odbyły się we wrześniu 2025 r. Przedsięwzięcie to jest, de facto, wymierzone w kraje NATO, a w jego trakcie ćwiczono także epizody związane z użyciem broni nuklearnej. Pod koniec grudnia we wschodniej części Białorusi miał zostać rozmieszczony system rakietowy średniego zasięgu Oriesznik, co, choć ma znaczenie bardziej symboliczne, to jest wyraźnym sygnałem wobec krajów zachodnich.

Białoruś zagrożeniem dla Polski i Ukrainy

"Mińsk utrzymuje realną zdolność do szybkiego wprowadzenia wybranych brygad (wojsk lądowych i sił specjalnych operacji) w stan podwyższonej gotowości i przemieszczenia ich w rejon potencjalnych działań na kierunku Ukraina/granica NATO" – napisano w analizie Instytutu Wschodniej Flanki. Zdaniem analityków tego ośrodka Białoruś będzie długotrwale funkcjonować jako element zaplecza dla rosyjskich operacji wojskowych, z możliwością "aktywnego użycia części własnych sił jako komponentu wsparcia". Ten stan rzeczy trwa od dłuższego czasu (co najmniej od manewrów Zapad-17, które można uznać za moment przełomowy jeśli chodzi o budowanie zależności armii białoruskiej od Rosji), co zmusza do uznawania tego kierunku za potencjalnie ryzykowny z punktu widzenia zagrożenia konwencjonalnym atakiem o dużej skali. Z tego powodu projekty takie jak Tarcza Wschód mają swoje głębokie uzasadnienie, podobnie jak rozbudowa zdolności defensywnych sił zbrojnych w Polsce czy krajach bałtyckich. Należy bowiem zakładać, że w dającej się przewidzieć przyszłości Białoruś będzie poważnym wyzwaniem w sferze bezpieczeństwa dla Polski i krajów bałtyckich.

To także problem dla Ukrainy: jak wynika z informacji ukraińskiego portalu Militarnyj, Białoruś rozbudowuje swoją infrastrukturę wojskową również przy granicy z Ukrainą. Tworzona 37. Gwardyjska Brygada Powietrzno-Desantowa Sił Operacji Specjalnych ma stacjonować w obwodzie homelskim, niedaleko granicy białorusko-ukraińskiej. W pobliżu wioski Prybor koło miasta Homel trwa budowa miasteczka wojskowego, gdzie ma stacjonować nowa jednostka. Warto przypomnieć, że na mocy obowiązujących umów z tych obiektów mogą korzystać także żołnierze rosyjscy. Zagrożenie powtórką ofensywy na Kijów pozostaje wprawdzie, jak na razie, minimalne, ale nie jest to scenariusz całkowicie wykluczony w perspektywie np. kilku lat.

Stan zawieszenia między Rosją a Zachodem

Na początku 2026 r. Mińsk pozostaje w stanie swoistego zawieszenia pomiędzy zależnością od Rosji a dążeniem do choćby częściowej normalizacji relacji z krajami Unii Europejskiej i USA – i nic jak na razie nie wskazuje, aby sytuacja ta miała się zmienić w dającej się przewidzieć przyszłości.

Główne cele po stronie Białorusi to utrzymanie obecnego reżimu i wyjście z regionalnej izolacji. Łukaszenka będzie działał w taki sposób, aby nie dopuścić do własnego upadku – ocenił w rozmowie z PAP Pawło Rad, analityk Programu studiów białoruskich i rosyjskich w organizacji pozarządowej Rada Polityki Zagranicznej Ukrainska Pryzma. Jego zdaniem środkami do osiągnięcia tych celów będą działania na rzecz poprawy relacji politycznych z krajami zachodnimi i Ukrainą.

Kluczowy może okazać się moment przekazania władzy przez Alaksandra Łukaszenkę – co może nastąpić w perspektywie kilku lat. Istnieje ryzyko, że Moskwa będzie chciała wykorzystać ten czas dla ostatecznego zwasalizowania Mińska i pozbawienia go resztek autonomii. Zdaniem liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej odejście Łukaszenki jest nieuniknione (także ze względu na stan zdrowia białoruskiego przywódcy). Podczas posiedzenia Rady Koordynacyjnej, które odbyło się w minioną sobotę (7 lutego) w Warszawie, Cichanouska podkreśliła, że siły demokratyczne są alternatywą dla reżimu i od ich kondycji będzie zależeć przyszłość Białorusi, a zachowanie status quo, czyli rosnącej zależności od Rosji, jest dla Białorusi problem o charakterze egzystencjalnym.

Część obaw związanych z Rosją podzielają prawdopodobnie także władze w Mińsku, dlatego poszukują alternatywnych możliwości również w sferze gospodarki – głównie jeśli chodzi o kierunki eksportu.

Rosyjski rynek nie jest w stanie przyjmować więcej białoruskich towarów, stąd poszukiwanie alternatyw w krajach Azji Środkowej, Bliskiego Wschodu i Afryki – uważa Pawło Rad. W jego ocenie głównym wyzwaniem pozostaje tutaj znalezienie alternatywnych szlaków logistycznych, jako że Rosja może łatwo odciąć te biegnące przez jej terytorium, a przy braku alternatyw (i wobec złych relacji politycznych z krajami UE i Ukrainą) Białoruś pozostaje w faktycznej izolacji.

Dylemat Polski dotyczący Białorusi

Z punktu widzenia Polski i krajów wschodniej flanki NATO dylemat dotyczący Białorusi również nie jest łatwy: całkowita izolacja Łukaszenki oznacza wpychanie całego kraju w coraz większą zależność od Moskwy; z drugiej strony nie da się nie zauważać brutalności reżimu wobec opozycji, jak również destrukcyjnych działań w sferze bezpieczeństwa (organizacja szlaków nielegalnej migracji czy incydenty z wykorzystaniem balonów przemytniczych - liczba tych ostatnich zwiększyła się na przełomie 2025 i 2026 r.).

Samo wsparcie dla organizacji białoruskiej opozycji czy niezależnych mediów (udzielane przez UE, a także przez Polskę i Litwę; ważne również ze względu na utrzymanie białoruskiej tożsamości narodowej), choć potrzebne i może przynieść rezultaty w dłuższej perspektywie, nie rozwiązuje bieżących problemów. Poza ogólną wizją tego, że Białoruś, podobnie jak Ukraina, powinna dążyć do prodemokratycznych reform, nie ma po stronie Zachodu (zwłaszcza UE) konkretnej strategii, która określałaby cele i sposoby działania, jakie należy stosować wobec Mińska. Nie widać też, jak na razie, programów o ambicjach choćby zbliżonych do polsko-szwedzkiego Partnerstwa Wschodniego, zainaugurowanego w 2009 r.