: Andrzej Bratkowski, mój kolega z rady, ostatnio oceniał je na 30 proc. Według mnie to może być więcej niż 50 proc. Jeśli jednak doszłoby do podwyżek to
byłyby one niewielkie. Z pewnością nie będzie to zmiana radykalna, wszystko wskazuje na to, że zostaniemy przy ruchach rzędu 25 pkt bazowych. Wiele się rozstrzygnie w połowie roku, gdy
będzie nowa projekcja NBP.
Nie sądzę, żeby złoty umocnił się przez wypowiedzi tego czy innego członka rady. To, co dzieje się ze złotym to pochodna wahań euro wobec dolara. Dla rynku walutowego decydujące są
czynniki globalne. Natomiast spekulacje na temat stóp mogą powodować wzrost rentowności obligacji. Część inwestorów może wstrzymywać się z zakupem papierów czekając na wyższe stopy.
Trwa spór co do tego, czy bank centralny powinien skupiać się tylko na dbałości o stabilność cen, czy też brać pod uwagę inne czynniki, jak np. wzrost gospodarczy czy stan finansów
publicznych. Fakty są takie, że te obszary są ze sobą wzajemnie powiązane. Np. ważnym zadaniem będzie opinia RPP ona temat wprowadzenia Polski do strefy euro. A w tej kwestii kluczowy jest
stan finansów publicznych, bo z inflacją sobie poradzimy. W tym sensie musimy w jakiejś mierze wspierać stan finansów publicznych. Tym bardziej, że duży deficyt budżetowy czy nadmierny dług
publiczny mogą być czynnikami działającymi inflacyjnie.
Inflacja będzie spadać, jeśli popyt wewnętrzny będzie niski, presja płacowa nie będzie rosła, a bezrobocie będzie się utrzymywać na wysokim poziomie. To najważniejsze hamulce dla
inflacji. Nie spodziewam się także wzrostu cen żywności. Jest co prawda ryzyko, że podrożeją surowce na światowych rynkach, ale na razie nie widać takiej tendencji Poza tym takim hamulcem
może być też kurs złotego - nie przewiduję raczej deprecjacji. Złoty będzie się umacniał, albo będzie co najmniej stabilny,
Niewykluczone, że stanie się to pod koniec tego roku. Z punktu widzenia rynków i polityki pieniężnej bardziej interesujące pytanie brzmi chyba: kiedy inflacja zacznie rosnąć. Co do tego
niepewność jest ogromna. Jeśli miałoby być tak, jak zakłada to projekcja NBP, że inflacja przyspieszy w 2012 roku to polityka pieniężna powinna reagować z wyprzedzeniem. Ale tu pojawia się
drugie pytanie: z jak dużym wyprzedzeniem. Wielu ekonomistów, w tym członkowie poprzedniej rady, uważali , że ten okres opóźnienia, z jakim działają na gospodarkę zmiany stóp , wynosi 6-8
kwartałów. Czyli dość długo. Z kolei eksperci amerykańskiej rezerwy Federalnej uważają, że to trwa krócej niż rok. Wniosek z tego taki, że oprócz modeli, które pomagają to wyliczyć,
potrzebna jest jeszcze intuicja.
czytaj dalej
To nie powinno być dłużej niż cztery kwartały. Jeśli więc podwyżki stóp miałyby nastąpić to raczej pod koniec roku.
Jeśli umocnienie będzie postępować to cykl podwyżek stóp procentowych może się opóźnić - to prawda. Transmisja monetarna przez kurs stabilizowałaby poziom cen. I dlatego też bardzo
ostrożnie podchodzę do zmiany nastawienia w polityce monetarnej z neutralnego na restrykcyjne, co wyprzedzać będzie decyzję w sprawie stóp. RPP podjęła dobrą decyzje w lutym utrzymując to
neutralne stanowisko. Mam nadzieję, że podobnie zrobi w marcu. W radzie jednak są różne opinie na ten temat. W każdym razie ja nie widzę potrzeby zmiany nastawienia w polityce pieniężnej w
tej chwili.
Nic takiego się nie dzieje z inflacją, co mogłoby uzasadniać zmianę nastawienia. Na pewno nie w najbliższych tygodniach. Jeśli nic złego się nie wydarzy to możemy o tym pomyśleć po
czerwcowej projekcji inflacji.
Złoty umacnia się od niedawna, więc trudno mówić o jakichś działaniach banku centralnego już na tym etapie. Ale jeśli umocnienie złotego będzie trwać nadal to może być potrzebna jakaś
deklaracja wzmacniająca wiarygodność banku centralnego. Wiarygodność jest dla rynków finansowych sprawą kluczową. Jeśli bank centralny jest w stanie przedstawić jakiś spójny plan
działania rynki powinny się uspokajać. Niewykluczone, że niebawem taka deklaracja będzie potrzebna. Natomiast za wcześnie na interwencje na rynku walutowym.
Żeby to wyliczyć można zastosować prosty wskaźnik. Przyjmijmy, że kurs równowagi mieści się w przedziale między 3,8 a 4,2 zł za euro. To nam daje kurs parytetowy na poziomie 4 zł. Na
wzór europejskiego mechanizmu kursowego ERM2 przyjmijmy, że dopuszczalne odchylenie od tego kursu to plus-minus 15 proc. Zbliżanie się kurs do granicy tego przedziału byłoby systemem wczesnego
ostrzegania. Na razie złoty umocnił się o około 6 proc. I wydaje mi się, że kurs rynkowy powinien się utrzymać w przedziale z kursu równowagi.
czytaj dalej
To jest mniej problem polityki pieniężnej, bardziej nadzoru finansowego. Polityka pieniężna ma przede wszystkim kontrolę nad płynnością - i płynność obecnie jest duża. Wysokie stopy
rynkowe i zablokowanie kanału kredytowego wynika raczej ze sposobu szacowania ryzyka przez banki. Zadaniem Komisji Nadzoru Finansowego powinno być wypracowanie takiego modelu, w którym banki
byłyby w stanie wypełniać procedury ostrożnościowe i jednocześnie zwiększać akcję kredytową. Na razie jest tak, że spread np. stopy WIBOR do stopy referencyjnej NBP wynosi kilkadziesiąt
punktów. To zła wiadomość z punktu widzenia kredytowania gospodarki, a co za tym idzie ożywienia w sferze realnej.
Inwestycje, głównie publiczne finansowane środkami Unii Europejskiej. Liczę na to, że nastąpi tzw. efekt mnożnikowy i pociągną one za sobą inwestycje prywatne. Tegoroczny wzrost PKB może
wynosić ponad 3 proc. Chyba, że złoty umocni się za bardzo a gospodarka niemiecka nie wyjdzie z recesji tak szybko, jak to obecnie zakładamy. Wtedy eksport netto nie będzie miał tak dużego
wpływu na wzrost PKB, jak w poprzednim roku.
Rada będzie się zajmować tym problem. Być może jeszcze nie w marcu, raczej w kwietniu. To prawda, że zbyt duże transakcje repo, w których NBP niejako pożycza pieniądze bankom, mogą
zwiększać i tak dużą płynność. Pamiętajmy przy tym, że poprzednia RPP obniżyła stopę rezerwy obowiązkowej, co jest dodatkowo wspiera płynność.
Nad tym trzeba się zastanowić. Jak mówiłam możliwe, że w kwietniu będziemy omawiać stosowanie instrumentów płynnościowych
Nie. Nie osiągnęliśmy jeszcze takiej stabilności w systemie, żeby wprowadzić pełną projekcję stóp. Wiemy, że są takie plany, wiem, ale będzie je raczej trudno zrealizować. Na to jest
jeszcze po prostu za wcześnie. Wprowadzenie ścieżki stóp drastycznie zmniejszyłoby elastyczność polityki pieniężnej. Na to nie możemy sobie w tej chwili pozwolić.
*Anna Zielińska-Głebocka zasiada w Radzie Polityki Pieniężnej