Nie wiem, co na temat pomysłu senatora PO Jana Rulewskiego, który chce obniżyć emerytury tajnym współpracownikom SB, powiedziałby Trybunał Konstytucyjny. Mamy przecież problem z postulatem obcięcia emerytury etatowym pracownikom SB.

Reklama

Postulat taki zgłasza czołowy opozycjonista. Osoba, która w okresie PRL, w wyniku działań TW doznała znaczych strat. W pierwszym odruchu, w poczuciu sprawiedliwości, chciałoby się przytaknąć temu pomysłowi. Ale zarówno ja, jak i pan Rulewski, jesteśmy też parlamentarzystami, musimy się kierować w swojej działalności rozsądkiem politycznym i zważać na możliwość poruszania się w świetle obowiązującego prawa.

Choćby dlatego realizacja tego postulatu wydaje się mało prawdopodobna. Poza tym, o ile co do zasadności obcięcia emerytur etatowym pracownikom SB nie mam żadnych dylematów, o tyle w przypadku TW sytuacja jest bardziej skomplikowana. Podkreślając fakt moralnej naganności podejmowania tego typu współpracy, muszę stwierdzić, że ta współpraca w indywidualnych przypadkach wyglądała różnie.

Byli ludzie, którzy potrafili "ześwinić się" bardziej, niż funkcjonariusze SB, ale i tacy, którzy z głębokim przekonaniem i dużą naiwnością myśleli, że podejmują grę z SBecją i innymi funkcjonariuszami. Bardzo trudno byłoby tak jednoznacznie wrzucić wszystkich do jednego wora.

Trudno byłoby potraktować wszystkich TW jednakową miarą. Różne były powody podejmowania tej współpracy. Trzeba też pamiętać, że te osoby mają jednak emerytury czy renty wypracowane nie dzięki środkom pozyskanym w wyniku tej tajnej współpracy, ale w wyniku swojej pracy.

Wątpliwości jest więc zdecydowanie więcej, niż w przypadku etatowych pracowników SB.