Pogrzeb – niezależnie od tego, czy ma charakter uroczystości religijnej czy świeckiej – jest symboliczną ostatnią drogą człowieka. , jeśli te osoby mają za co być wdzięczne profesorowi Relidze.
Z tego, co słyszałem, profesor był osobą, która nie odmawiała pomocy medycznej taże osobom duchownym. Byłoby dla mnie czymś zupełnie normalnym, jeśli na pogrzebie pojawiłby się jakiś ksiądz, który zgodnie ze swoim przekonaniem i najszczerszą chęcią modliłby się o Boże miłosierdzie dla duszy profesora. I nie ma tu nic do rzeczy fakt, że Religa był osobą niewierzącą. Czym innym jest przekonanie jakiejkolwiek osoby, że pana Boga nie ma, a czym innym przekonanie księży, że każdy jest otoczony Bożą miłością.
. O jej świeckim charakterze decyduje bardzo jasne stanowisko profesora w tej sprawie. Nie życzył sobie tego, nie miał tego daru łaski wiary - więc uszanujmy jego decyzję.
Jestem panu profesorowi wdzięczny za całokształt jego dokonań, jednak znam go jedynie jako osobę publiczną. O panu profesorze mówiło się, że się poświęcał, dbał o dobro pacjenta, był człowiekiem uczciwym i za to jestem mu wdzięczny. Pierwszym więc moim odruchem, kiedy usłyszałem o tym, że profesor Religa umarł, było westchnienie – jak u każdego człowieka wierzącego: „Wieczne odpoczywanie”. Ale . Nie oznaczałoby to wcale, że chciałbym zburzyć jego wolę o tym, jaki powinien być to pogrzeb.