Dziennik Gazeta Prawana logo

Czarnecki: Teraz ja będę lokomotywą PiS

16 kwietnia 2009, 15:53
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
Czarnecki: Teraz ja będę lokomotywą PiS
Inne
Nie słuchajmy sfrustrowanych byłych działaczy partii - mówi DZIENNIKOWI Ryszard Czarnecki. Eurodeputowany PiS w ten sposób odpowiada Kazimierzowi M. Ujazdowskiemu, który twierdzi, że partia Jarosława Kaczyńskiego zaprzepaściła swoje atuty i zmierza ku marginesowi.

: Równie żartobliwie mogę odpowiedzieć, że spadochroniarze, czyli cichociemni, mieli wielkie zasługi dla Polski w okresie II wojny światowej. A mówiąc poważnie: rozumiem, że decyzja prezesa Kaczyńskiego jest przemyślana. Pięć lat temu w woj. kujawsko-pomorskim PiS mandatu nie zdobył. Uznano najwyraźniej, że mogę być lokomotywą wyborczą, która pociągnie mocną listę PiS, dzięki czemu osiągniemy sukces w postaci eurodeputowanego z kujawsko-pomorskiego. Przy czym chcę podkreślić, że ja mam bardzo dobre relacje tak z Wojtkiem Mojzesowiczem, który jako szef regionu protestuje przeciw tej decyzji, jak i z senatorem Kosmą Złotowskim, który zamiast mnie miał startować z pierwszego miejsca. I jestem przekonany, że ostatecznie razem damy przykład gry zespołowej, bo taka jest polityka.


Politykę robi się przez działalność partii. Partia to nie jest federacja regionów. Ma strukturę hierarchiczną. W każdym ugrupowaniu są emocje przed wyborami. Na Podkarpaciu np. działacze PO byli zaskoczeni, że choć Donald Tusk od wielu miesięcy obiecywał jedynkę Łukacijewskiej, to jej nie dostała. Polityka to gra zespołowa, w której poszczególni działacze poświęcają solowe występy na rzecz dobra zespołu. Jeżeli ktoś kocha być solistą, ma rozdęte ponad miarę ego, to powinien zająć się innymi dyscyplinami. Tutaj trzeba czasem swoje ambicje poskromić, zacisnąć zęby na rzecz zespołu. W piłce nożnej nawet najwięksi gwiazdorzy muszą czasem podawać, a nie tylko strzelać bramki.


Miałem wiele rozmów z Jarosławem Kaczyńskim i nieraz miałem inne zdanie. Nie biegnę z tym do mediów. To byłoby niepoważne. Jeśli przyjrzy się pani statystyce głosowań w Parlamencie Europejskim, to dostrzeże, że najczęściej spośród wszystkich posłów PiS głosuję inaczej niż cała grupa. Prezes Kaczyński zna te głosowania. Widać nie przeszkadzają mu ludzie niezależni.


Ujazdowski odszedł z PiS i to, co mówi, jest być może objawem jakiegoś rozgoryczenia czy frustracji.


Może rolą, jaką chciał odegrać w tej partii, a nie mógł. Nie wiem. Wiem, że byli działacze nie są wiarygodni w ocenie partii. Nie brałbym na świadka koronnego akurat Dorna czy Ujazdowskiego, jeśli idzie o oskarżenia PiS o cokolwiek.


Tak.


Kadencja rządu trwa cztery lata. Zobaczymy, jak Platformę ocenią wyborcy w 2011 r. Uważam, że PiS jest dziś jedyną alternatywą dla PO, tak w wymiarze systemu wartości, jak i w wymiarze politycznym. Co więcej, w polityce zagranicznej, która mnie naturalnie najbardziej interesuje, PiS ma jedyną dobrą receptę, czyli twardą obronę naszego interesu narodowego, który w XXI wieku będzie dalej drogowskazem dla funkcjonowania rządów, a polityka miłości nigdy takim drogowskazem nie będzie.


Opozycja powinna – cytując Herberta – "powtarzać wielkie słowa, powtarzać je uparcie". I to PiS robi. I jest to jedyna formacja, która z dnia na dzień jest w stanie przejąć władzę i poradzić sobie choćby z kryzysem lepiej niż PO.


Prawdziwą weryfikacją są wybory. Ja ze spokojem czekam na pierwsze, do PE 7 czerwca. A co do sondaży, przypomnę tylko, że w grudniu PO miała 60 proc., a PiS 19 proc. W tej chwili te proporcje zmieniły się: jest 48 - 50 do 25 - 34.


Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Porozmawiamy 8 czerwca, one day after. Jestem przekonany, że w tych wyborach PiS uzyska większy mandat zaufania niż w poprzednich wyborach do PE i skróci dystans dzielący go od PO. A wtedy będzie jak w wyścigu kolarskim, gdzie najlepiej się atakuje zza pleców rywala.


Zostawmy metafory o tunelu. Choć rzeczywiście – kiedy obserwujemy to, co robi rząd Tuska, przypomina się bohater "Seksmisji", który krzyknął w pewnym momencie: "Ciemność widzę". Na dłuższa metę ten teflon, który był wokół Donalda Tuska i PO, skruszeje i Polacy zamiast obiecanych cudów-niewidów, bajek o "drugiej Irlandii" wybiorą realną politykę. A realną siłą jest PiS.


W najbliższym przewidywalnym czasie Polacy będą mieli wybór między PO a PiS. Dla pasjonatów i hobbystów zostaną do wyboru pewne nurty na obrzeżu realnej polityki, czyli np. lewica. Przy czym PiS będzie rosnąć w siłę, a PO spadać. Dziś nie ma pytania, czy PiS przegoni PO, jest tylko pytanie kiedy. Moim zdaniem pierwszym etapem tego procesu będą wybory do Parlamentu Europejskiego.


Tak. Polityka to nie jest klub dyskusyjny, to nie jest akademicka debata - jaką uprawia np. Kazimierz Ujazdowski. To jest realizowanie pewnych celów za pomocą konkretnych instrumentów. Te instrumenty mają cztery partie w kraju. I jestem przekonany, że to się nie zmieni w wyniku najbliższych wyborów parlamentarnych. Być może otrze się o realną politykę formacja Dariusza Rosatiego, który buduje alternatywę dla PO i lewicy. Ale i on będzie miał kłopoty.


PiS jest realną alternatywą dla PO tylko dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu. Gdyby ktokolwiek inny stanął na czele PiS, to siła tej partii byłaby słabsza.


Przez byłych działaczy PiS przemawia osobisty zawód, a on nie jest dobrym doradcą w opisie rzeczywistości politycznej. Te wszystkie analizy są malowane osobistymi farbkami i przez to niewiele wnoszą. Nie ma żadnego kryzysu w PiS. Przeciwnie. Kaczyński pokazał ostatnio właśnie, że jest politykiem sprawnym, potrafi pracować nad sobą, być elastyczny w sensie zmiany manewrów. Elastycznie zareagował, dopraszając posłów PiS na listy do PE, mimo że wcześniej nie miał takiego planu. Zareagował na sytuację, jaką stworzyły mu inne ugrupowania.


Wolałbym rozmawiać z panią 8 czerwca. Bo pani obawy będą wtedy opisywane w czasie przeszłym dokonanym. Wszystkie znaki na politycznym niebie wskazują, że w sposób znaczący zmniejszymy nie tylko sondażową przewagę nad PO, ale także przewagę z ostatnich wyborów w 2007 r. Wyraźnie widać też, że odległość, która dzieli Lecha Kaczyńskiego od Donalda Tuska, jest niemal taka sama jak po pierwszej turze poprzednich wyborów prezydenckich, kiedy TVN 24 ogłosił sondaż mówiący o kilkunastoprocentowej przewadze Tuska nad Kaczyńskim, aby po 10 dniach okazało się, że Kaczyński wygrał 6-proc. przewagą.


Proszę jednak o jakąś intelektualną schludność. Doskonale pani wie, że sprawa posła Libickiego to nie żaden ferment, tylko kwestia autolustracji.


Pani wybaczy, może jednak w sprawach PiS najlepiej słuchać prezesa PiS, a nie anonimowych kibiców.


Rozmawiajmy poważnie, trzymam się faktów, a nie tylko słów prezesa.


Żeby rozmowa była ciekawsza. Proszę mi nie insynuować, że powtarzam wszystko za prezesem jak za panią matką. Prawda jest taka, że dobry skądinąd eurodeputowany Libicki miał problem lustracyjny. PiS zachował się jak konsekwentne ugrupowanie, które ma lustrację na sztandarach. A zamieszanie na listach do PE jest we wszystkich partiach.


Ciekawe, że Ujazdowski nie buntował się przeciwko Kaczyńskiemu przed wyborami do Sejmu z 2007 r., tylko po nich. Czyżby kierował się małym realizmem? Każdy ma jakieś ulubione cytaty z Wyspiańskiego. Ujazdowski parafrazuje, że PiS stracił złoty róg. Ja wolę przywołać inny: "Polska to jest wielka rzecz, podłość odrzucić precz".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj