Taka opinia znajduje się w komunikacie opublikowanym dziś przez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej. Jest on reakcją na bezprecedensową krytykę papieża ze strony parlamentu Belgii za negatywne opinie Benedykta XVI na temat prezerwatyw. W podobnym tonie krytykowali papieża także przedstawiciele rządów Francji i Niemiec. Tymczasem Benedykt XVI miał rację, a głosy krytyki świadczą co najmniej o ignorancji i ideologizacji jej autorów.
Papież został oskarżony o religijny fundamentalizm, Kościół o przyczynianie się do rozprzestrzeniania AIDS, z oficjalną krytyką papieża wystąpili przedstawiciele kilku rządów.
Rezerwę wobec prezerwatyw jako środka walki z AIDS wyraził papież w samolocie lecącym do Kamerunu. Jego nauczanie podczas kilkudniowej marcowej wizyty w Afryce było m.in. wskazaniem drogi wyjścia z epidemii. Jednak świat miał nikłą okazję do poznania tej propozycji, bowiem
Takie wskazania, jak: zmiana mentalności w dziedzinie płciowości w kierunku jej humanizacji, zerwanie z traktowaniem kobiety jak przedmiotu, wierność i wstrzemięźliwość czy wreszcie troska o chorych, to dla lewicy i liberałów z Zachodu sprawy niewarte uwagi. Dla laickich obskurantów jedynym skutecznym środkiem walki z AIDS jest prezerwatywa. Tymczasem
Jeśli kondom jest najlepszym środkiem przeciwdziałania zarażeniu HIV, to dlaczego, po 20 latach zasypywania Afryki przez kraje zachodnie prezerwatywami, skala epidemii wcale się nie zmniejsza? Nadal około 22 miliony mieszkańców Czarnego Lądu jest zarażonych HIV. Krajem afrykańskim, w którym procent zakażenia AIDS spadł w ostatnich 15 latach z 16 do 5 procent jest Uganda. Jednak nie z powodu stosowania prezerwatyw.
Rząd tego kraju wprowadził program ABC, propagujący trzy elementy: abstynencję seksualną, wstrzemięźliwość i dopiero jako trzeci stosowanie prezerwatyw i to przez osoby prowadzące ryzykowny tryb życia (np. prostytutki). Dwa pierwsze elementy programu, który realnie ograniczył AIDS, są zaczerpnięte wprost z nauczania Kościoła.
Jednym z jego wyznaczników jest aplikowanie rozwiązań, które być może nawet sprawdziły się w określonym miejscu i czasie, ale zupełnie nie zdają rezultatu w innej kulturze.
Dokładnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku prezerwatyw w Afryce. W krajach zachodnim relacje płciowe w większości przypadków polegają na partnerstwie, szacunku dla wrażliwości drugiej osoby, wspólnym ustaleniu sposobu uprawiania seksu, a gdy ktoś jest chory na AIDS na przykład użyciu prezerwatywy.
Tymczasem w Afryce relacje między kobietą a mężczyzną są diametralnie inne. . W kulturze, w której rolą kobiety jest służenie mężowi, jakakolwiek próba przeciwstawienia się mężczyźnie kończy się przemocą lub odrzuceniem. Kondomy tego stanu rzeczy nie poprawią, pozwalają bowiem mężczyźnie dokonywać zdrad małżeńskich bez żadnych konsekwencji.
Szacuje się, że w niektórych krajach nawet 1/4 kobiet była raz w życiu zgwałcona, a zatem poważnie narażona na zarażenie. W jaki sposób prezerwatywa ochroni gwałconą kobietę przez zakażeniem? Ma ją zaproponować swojemu oprawcy?
Dlatego Benedykt XVI ma rację, mówiąc, że prezerwatywy nie zahamują tej epidemii. Ma też moralne prawo do wypowiadania się, bowiem Kościół katolicki opiekuje się na Czarnym Lądzie aż 5 mln zakażonych HIV.