Klienci sklepów drogeryjnych Rossman oskarżają sieć o utrudnianie nastolatkom zakupu prezerwatyw. Przedstawiciele firmy zaprzeczają. "Wprost przeciwnie. Niech 16-latkowie kupują prezerwatywy. To świadczy o ich dojrzałości" - mówi rzecznik Rossmana Roman Lewandowski.
"Gdybym miał nastoletnie dzieci, u których znajdowałbym prezerwatywy, to cieszyłbym się, że roztropnie podchodzą do spraw seksu" - mówi Lewandowski. Dodaje, że
informacje o utrudnianiu nastolatkom zakupu prezerwatyw są przesadzone. Zdarzały się pojedyncze odmowy sprzedaży produktu, ale był one związane z listem byłej rzecznik praw dziecka Ewy
Sowińskiej.
Chodziło o skargę, jaką wniosła była obrończyni dziecięcych spraw.
"Zdaniem kierownictwa naszej sieci zalecenie byłego rzecznika, by dzieciom ograniczyć dostęp do zakupu prezerwatyw, jest bzdurą. Jak bowiem wyznaczyć sztywną granicę wieku klienta,
któremu można sprzedawać środki antykoncepcyjne?" - pyta Roman Lewandowski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|