Byłam zaskoczona, kiedy sędzia odczytywała wyrok. To był cios dla PiS. Jednak Platforma nie miała wyjścia. Gdyby nie poszła do sądu, to przez najbliższe tygodnie słyszałaby od PiS, że boi się prawdy wzmocnionej sądowym orzeczeniem - mówi DZIENNIKOWI Justyna Pochanke, publicystka TVN i TVN 24.
To był wyrok jednoznaczny. Wycofać spot, przeprosić, a do tego przeprosić czarno na białym. W pięciu stacjach telewizyjnych, na specjalnych planszach. I odczytać informację: podaliśmy nieprawdę.
Zastanawiałam się przez moment, czy jest sens, by w ogóle chodzić ze spotami do sadu. W końcu w 2005 r. i potem w 2007 r. mogliśmy oglądać różne ostre filmy kręcone na potrzeby kampanii.
Bo PiS czekało na werdykt w stylu: tak, są kolesie, którym Donald Tusk pomógł załatwić konkretne rzeczy.
Jest wręcz konieczne. Ale to było dopiero pierwsze starcie na tej wojnie i jej wynik będzie się zmieniał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane