W najbliższych wyborach prezydenckich z punktu widzenia PiS jedynym możliwym kandydatem na to stanowisko jest Lech Kaczyński. Gdyby w ustawieniu figur na szachownicy w tej partii zmienić podstawowe figury, wówczas zaczęłaby się między posłami walka o sukcesję. W takiej sytuacji nawet Bo oznaczałoby to, że ktoś musiałby go zastąpić na stanowisku szefa PiS.
Zacząłby się więc identyczny problem, jaki dziś próbuje zdusić w sobie Platforma. A właśnie dzięki bardzo dobrej organizacji w PiS i wyraźnemu podziałowi ról wszystkie bunty, jakie miały tam miejsce do tej pory kończyły się operetkowymi rewolucjami. Dla wszystkich jest tam jasne, kto kandyduje na prezydenta.
Chociaż . Nie ma zatem powodu sądzić, że Lech Kaczyński będzie za rok na przegranej pozycji. W wyborach prezydenckich może się jednak okazać, że poważniejszą rolę odegrają zupełnie inni kandydaci niż Lech Kaczyński i Donald Tusk. Ale .