Dziennik Gazeta Prawana logo

Test na kulturę dla Kaczyńskiego i Tuska

21 maja 2009, 19:20
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego rozstrzyga racje w sporze premier - prezydent na korzyść rządu. To orzeczenie powinno wystarczać, by zakończyć wojnę, dla ludzi kulturalnych i kierujących się dobrem Polski. Czy wystarczy dla naszych przywódców? Będzie trudno. Jeden z nich musi zrezygnować z wyścigu o prezydenturę - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM socjolog prof. Jadwiga Staniszkis.

JADWIGA STANISZKIS: Osobiście uważam, że jest to bardzo precyzyjny wyrok. Po pierwsze jasno określa, że prezydent reprezentuje a rząd rządzi. To rząd jest odpowiedzialny za operacyjne ustalenia stanowiska państwa w konkretnych sprawach. Prezydent nie może wyręczać w tej sferze rządu, ograniczać go czy prowadzić, tak jak obecnie, równoległą, często odmienną, jak choćby w sprawie Gruzji, od rządowej politykę. Nie może prowadzić działań w polityce zagranicznej bez skoordynowania ich z rządem - tak informacyjnie jak i w kwestii wyboru formy działania. Po drugie orzeczenie Trybunału jednoznacznie stwierdza, że oczywiście prezydent, jak tylko uzna za stosowne, może uczestniczyć w szczycie, gdy dyskutuje sie tam np. sprawy militarnej strony geopolityki czy sprawy traktatu i może zabierać głos. Jednak i tutaj musi bardzo ściśle współdziałać z rządem. Wyrok ma też charakter otwarty w tym sensie, że współdziałanie, o którym mówi, jest terminem wieloznacznym i może być różnie interpretowany.

Trybunał nie mógł wejść głębiej bo przecież zakłada się, że wyrok dotyczy ludzi na najwyższych stanowiskach w państwie: prezydenta i premiera. Zakłada się, że ci ludzie są w stanie osobowościowo i kulturowo ze sobą współpracować w imię racji stanu. Rozstrzyga jednocześnie racje w tym dotychczasowym sporze na korzyść rządu. Rząd ma argument. Orzeczenie jest bardziej wiążące dla prezydenta: mówi, że ma wielką rolę w reprezentowaniu kraju ale że jest ograniczony na tym polu, nie może ad hoc na zasadzie jakieś własnej interpretacji prowadzić działań, zaskakiwać premiera. Prezydent jest związany stanowiskiem rządu, musi się z nim liczyć, nie może go kontestować. To współdziałanie dotyczy także etapu samego wypracowywania stanowiska: kancelaria prezydenta musi współdziałać z MSZ, kancelarią premiera, by na zasadzie wymiany poglądów wypracować jedno stanowisko.

Absolutnie nie! Nie ma mowy o tym, co pan Nowak twierdził, że to premier i rząd ustala skład delegacji. To nie tak, że rząd zabiera prezydenta tylko prezydent leci jeśli uzna za stosowne, oczywiście w ramach swoich funkcji.

Oczywiście jest tak, że prezydent powinien uczestniczyć w szczytach, które dotyczą obszaru jego kompetencji. Wątpliwe wydaje się, czy np. w sprawach klimatycznych musi reprezentować państwo. Podobnie jak, czy szczegółowo ma tak jak robi z różnymi rezultatami angażować się w tematyką energii. Stawia tu zbytnio na personalne kontakty a nie na wypracowywanie strukturalnych rozwiązań, które mogą powstać tylko w koordynacji z całą Europą a nie poprzez jakieś przyjazne kontakty z jednym czy drugim politykiem danego kraju, który potem przestaje być politykiem i okazuje się, że z tych kontaktów nic nie zostaje. Ale akurat na najbliższy szczyt prezydent powinien się udać bo on będzie poświęcony m.in. traktatowi lizbońskiemu. Ja się łudzę wciąż, że może w końcu tam powie: podpisuje. Mówienie przez rząd w takiej sytuacji, że się nie zabierze prezydenta jest aroganckie. To niepotrzebne jątrzenie. Przecież wiadomo, że bez asygnaty prezydenta rządowi trudniej się rządzi. Orzeczenie Trybunału wskazuje wręcz na konieczność współpracy. Bez współpracy zaczyna się anarchia i brak sterowności.

Trybunał już wszystko wycisnął z konstytucji, co było możliwe pozostawiając bezzasadnym tworzenie jakiś ustaw kompetencyjnych. To orzeczenie powinno wystarczać dla ludzi kulturalnych i kierujących się dobrem Polski i jej nadrzędnym interesem.

Nie wiem. Zobaczymy. To też będzie test. Będzie trudno bo jesteśmy w okresie przedwyborczym. Jesteśmy w fatalnej sytuacji, że w tak trudnym momencie jak kryzys, jak zwijanie się globalizacji, co wypycha nas na peryferia i wreszcie jak problemy społeczne, dwie główne osoby w państwie są dodatkowo rozdzierane tym współzawodnictwem o prezydenturę.

Ja uważam, że któryś z nich powinien jasno powiedzieć, że rezygnuje ze startu w wyborach. Inaczej ten paraliż będzie się tylko pogłębiać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj