Dziennik Gazeta Prawana logo

Parytet to droga do absurdu

12 lipca 2009, 11:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU/Inne
Na parytecie skorzystają tylko szefowie partii. Lider przyjrzy się listom kandydatów i wytnie z nich tych, którzy mu się narazili. A w ich miejsce wstawi starannie dobrane panie - argumentuje Piotr Gursztyn, publicysta DZIENNIKA. Poza tym - "jak dodaje w Polsce nie ma patriarchalnej zmowy".

Kto skorzysta na wprowadzeniu płciowego parytetu w polityce? Kobiety? Może za pokolenie lub dwa. Najpierw skorzystają dotychczasowi prezesi i przewodniczący partii (bez wyjątku faceci). Im parytetowa rewolucja pozwoli na zdrowe przetrzepanie własnych partyjnych szeregów.

Będzie wyglądało to tak: wpierw . Dobrane na słynnej zasadzie BMW. Bo te członkinie partii, które nie są bierne, mierne ani wierne też będą pierwszymi ofiarami parytetowej rewolucji.

Jest faktem, że kobiet w polityce jest za mało i powinno być więcej. Co jednak jest przeszkodą? Męska zmowa?

Raczej męsko-damska, czego los wiceminister Chłoń-Domińczak wyciętej niedawno przez swą szefową jest najlepszym dowodem. – to trochę ich własna wina, a trochę braku zachęty. Jednak parytet, jako przejaw inżynierii społecznej, jest złym pomysłem. Kobiety, szczególnie najmłodsze, w ogóle mają problem z awansem. System zatrudnienia w Polsce jest taki, że mają do wyboru albo zostać korporacyjnym szczurem, albo matką. Zbyt często – tertium non datur. Tak jest i z polityką. Więcej żłobków, przedszkoli, elastyczniejszy system urlopów macierzyńskich – tak. Parytety – nie. Dopiero potem zacznijmy zmieniać mentalność bossów, tych partyjnych i tych korporacyjnych.

Bo – niż da zatrudnienie zdolnemu, ale obcemu chłopakowi. Podobnie najbardziej fanatyczna feministka szybciej wesprze rodzonego synalka (też może być kompletnym nieudacznikiem) niż „siostrę”, nawet genialną, ale spoza rodziny.

Poza tym, czy linia mężczyźni – kobiety to główna oś dyskryminacji w Polsce? Pomiatanej przez prezesów aspirantce do politycznych zaszczytów i tak żyje się lepiej niż bezrobotnemu traktorzyście z PGR. Ona jest zdeterminowana płcią, on dziedziczy swoją nędzę. Może i jemu należy się parytet? Jeśli tak mechanicznie będziemy traktować zasadę sprawiedliwości, to szybko sprowadzimy ją do absurdu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj