Anna Wojciechowska: Zawisza się kompromituje – to jest powszechna już opinia. To może lepiej odejść i honorowo przyznać: Chciałem dobrze, ale nie wyszło.
Artur Zawisza*: Nie. Bo jest grupa polityczna w Sejmie, która obawia się komisji i chciałaby ją unieruchomić. Więc wymyślono atak na przewodniczącego. I nagle okazuje się, że żadnych problemów bankowych nie ma.
Nikt nie kwestionuje, że problem jest. Tyle że pan nie umie go uchwycić. Jan Rokita mówi: idea komisji śledczej została zabita.
To nieuprawniona i niesprawiedliwa ocena. Problemem jest stała blokada prac komisji, a w czasie przesłuchań nic złego się nie dzieje.
Wielu posłów PiS mówi anonimowo: Zawisza źle kieruje komisją, chce usidlić Balcerowicza, bo go nie lubi.
Ja akurat w porównaniu ze średnią w PiS mam radykalnie wysokie zdanie o Leszku Balcerowiczu.
To dlaczego koledzy z PiS pana krytykują?
Bo jest ogromna presja, żeby w ogóle Balcerowicza nie dotykać.
Politycy PiS ulegli tej presji?
Jeżeli ktoś tak sądzi, to uległ tej presji. Komisja ma 22 tematy do rozpatrzenia, a Balcerowicza dotyka tylko jeden.
Najmniej ważny. A mimo to pan zaczyna od niego.
Od czegoś musieliśmy zająć. To była sprawa najprostsza, ale nie powiedziałbym, że najmniej istotna.
Ale robić teatr pod tytułem czekamy bez sensu na Balcerowicza?
Nie. Ja chciałem tylko, żeby Balcerowicz zeznawał.
Do tej pory mówiło się: Balcerowicz musi odejść. Teraz głośniej słychać: Zawisza musi odejść. Odejdzie?
Nie ma najmniejszego powodu.
Może jest, bo teraz w sprawie SKOK-ów to pan może stanąć przed komisją.
Jeżeli mogę być użytecznym świadkiem, to nie ma najmniejszego problemu. Bycie świadkiem to nie jest żadna hańba.
Tyle że przestanie pan być szefem komisji?
Nie.
A jak pan sobie wyobraża sytuajcę, w której przewodniczący komisji zeznaje przed komisją?
Mogę się wyłączyć z tego przesłuchania. Możemy wnieść o powołanie wszystkich członków komisji jako świadków. Każdy z nich ma coś do powiedzenia o bankowości.