"Propozycja PO oznaczałaby kilka kolejnych miesięcy brutalnej kampanii, a układ w parlamencie niewiele by się zmienił. Jedyna zmiana, na którą liczy Platforma, to możliwość rządzenia z SLD" - mówi "Faktowi" Adam Bielan (PiS).
DOROTA ŁOSIEWICZ: Czy wasz koalicyjny partner nie za wcześnie odtrąbił koniec seksskandalu?
ADAM BIELAN: Politycy Samoobrony pospieszyli się, jeśli twierdzą, że sprawa już się zakończyła. Dla Prawa i Sprawiedliwości zakończy ją dopiero decyzja prokuratury. Rozumiem jednak emocje tych polityków, którzy w ostatnich dniach byli wściekle atakowani, a okazało się, że główny świadek oskarżenia nie jest tak wiarygodny, jak się wydawało.
Też pan uważa, że mieliśmy do czynienia z zamachem stanu, jak twierdzi wicepremier Lepper?
Nie określiłbym tego w ten sposób. To prawda, że część mediów była inspirowana politycznie lub przynajmniej robiła to z zamysłem rozbicia koalicji. Nie mam wątpliwości, że tak było w przypadku „Gazety Wyborczej”.
Ktoś ją, pana zdaniem, inspirował?
Media i „Gazeta Wyborcza” nie kochają tego rządu i nie kochają Samoobrony. Za całą sprawą nie muszą więc stać konkretne siły polityczne. Myślę, że media działały same z siebie. Nie mam żadnej wiedzy, nie słyszałem nawet żadnych plotek o tym, że jakaś partia mogła inspirować te ataki.
Czuje się pan zażenowany zapowiedziami Andrzeja Leppera, że doprowadzi do zamknięcia „GW”?
Premier Lepper powołuje się na prawo prasowe, które powstało w innej epoce. To prawo trzeba jak najszybciej zmienić. W pewnym sensie dziennikarze są sami sobie winni, obawiali się zmiany tego prawa oraz tego, że może stać się bardziej restrykcyjne. Polska jednak potrzebuje nowego prawa prasowego i myślę, że w przyszłym roku ono zostanie uchwalone.
Grożenie zamknięciem gazety to jednak nie to samo, co postulowanie zmian w prawie prasowym.
Zgoda. Andrzej Lepper przesadził. W tych działaniach nie uzyska jednak poparcia PiS.
Czy po skandalu, PiS nie obawia się wzmocnienia pozycji Leppera w koalicji?
Mam nadzieję, że Andrzej Lepper nie wysnuje z tej sprawy wniosku, że teraz jest mocniejszy niż przedtem. Jeśli miałoby się tak stać, to źle by to wróżyło przyszłości koalicji. Mam nadzieję, że premier Lepper, mimo emocjonalnych i nie do końca przemyślanych wypowiedzi, wyciągnie jednak wnioski z negatywnych spraw, które ujawniła prasa, a które dotyczą tego, co działo się w Samoobronie. Jestem optymistą i mam nadzieję, że nie pomyśli, że teraz już wszystko mu wolno.
Czy PiS nie zmarnował szansy na wyjście z koalicji z twarzą i pozbycie się niewygodnego koalicjanta?
PiS nie może zerwać istniejącej koalicji, bo w obecnym parlamencie inna jest niemożliwa. PiS dwukrotnie proponował koalicję PO, a ta dwukrotnie tę propozycję odrzuciła. Jeśli coś się zmieniło, to czekamy na publiczną deklarację ze strony Donalda Tuska. Przypomnę jeszcze, że przed zawarciem koalicji z Samoobroną PiS zaproponował wcześniejsze wybory, ale także ta propozycja została odrzucona.
Ale PO miała dla PiS nową propozycję: wspólnego rozwiązania Sejmu w zamian za poparcie dla budżetu i innych ważnych ustaw. Może lepiej było z niej skorzystać, niż trwać w koalicji z „ludźmi o marnej reputacji”?
Absolutnie nie. Propozycja PO oznaczałaby kilka kolejnych miesięcy brutalnej kampanii, a układ w parlamencie niewiele by się zmienił. Jedyna zmiana, na którą liczy Platforma, to możliwość rządzenia z SLD. Ciężko się spodziewać, by PiS z radością patrzył na powrót ludzi Sojuszu do władzy.
Adam Bielan, eurodeputowany PiS
ADAM BIELAN: Politycy Samoobrony pospieszyli się, jeśli twierdzą, że sprawa już się zakończyła. Dla Prawa i Sprawiedliwości zakończy ją dopiero decyzja prokuratury. Rozumiem jednak emocje tych polityków, którzy w ostatnich dniach byli wściekle atakowani, a okazało się, że główny świadek oskarżenia nie jest tak wiarygodny, jak się wydawało.
Też pan uważa, że mieliśmy do czynienia z zamachem stanu, jak twierdzi wicepremier Lepper?
Nie określiłbym tego w ten sposób. To prawda, że część mediów była inspirowana politycznie lub przynajmniej robiła to z zamysłem rozbicia koalicji. Nie mam wątpliwości, że tak było w przypadku „Gazety Wyborczej”.
Ktoś ją, pana zdaniem, inspirował?
Media i „Gazeta Wyborcza” nie kochają tego rządu i nie kochają Samoobrony. Za całą sprawą nie muszą więc stać konkretne siły polityczne. Myślę, że media działały same z siebie. Nie mam żadnej wiedzy, nie słyszałem nawet żadnych plotek o tym, że jakaś partia mogła inspirować te ataki.
Czuje się pan zażenowany zapowiedziami Andrzeja Leppera, że doprowadzi do zamknięcia „GW”?
Premier Lepper powołuje się na prawo prasowe, które powstało w innej epoce. To prawo trzeba jak najszybciej zmienić. W pewnym sensie dziennikarze są sami sobie winni, obawiali się zmiany tego prawa oraz tego, że może stać się bardziej restrykcyjne. Polska jednak potrzebuje nowego prawa prasowego i myślę, że w przyszłym roku ono zostanie uchwalone.
Grożenie zamknięciem gazety to jednak nie to samo, co postulowanie zmian w prawie prasowym.
Zgoda. Andrzej Lepper przesadził. W tych działaniach nie uzyska jednak poparcia PiS.
Czy po skandalu, PiS nie obawia się wzmocnienia pozycji Leppera w koalicji?
Mam nadzieję, że Andrzej Lepper nie wysnuje z tej sprawy wniosku, że teraz jest mocniejszy niż przedtem. Jeśli miałoby się tak stać, to źle by to wróżyło przyszłości koalicji. Mam nadzieję, że premier Lepper, mimo emocjonalnych i nie do końca przemyślanych wypowiedzi, wyciągnie jednak wnioski z negatywnych spraw, które ujawniła prasa, a które dotyczą tego, co działo się w Samoobronie. Jestem optymistą i mam nadzieję, że nie pomyśli, że teraz już wszystko mu wolno.
Czy PiS nie zmarnował szansy na wyjście z koalicji z twarzą i pozbycie się niewygodnego koalicjanta?
PiS nie może zerwać istniejącej koalicji, bo w obecnym parlamencie inna jest niemożliwa. PiS dwukrotnie proponował koalicję PO, a ta dwukrotnie tę propozycję odrzuciła. Jeśli coś się zmieniło, to czekamy na publiczną deklarację ze strony Donalda Tuska. Przypomnę jeszcze, że przed zawarciem koalicji z Samoobroną PiS zaproponował wcześniejsze wybory, ale także ta propozycja została odrzucona.
Ale PO miała dla PiS nową propozycję: wspólnego rozwiązania Sejmu w zamian za poparcie dla budżetu i innych ważnych ustaw. Może lepiej było z niej skorzystać, niż trwać w koalicji z „ludźmi o marnej reputacji”?
Absolutnie nie. Propozycja PO oznaczałaby kilka kolejnych miesięcy brutalnej kampanii, a układ w parlamencie niewiele by się zmienił. Jedyna zmiana, na którą liczy Platforma, to możliwość rządzenia z SLD. Ciężko się spodziewać, by PiS z radością patrzył na powrót ludzi Sojuszu do władzy.
Adam Bielan, eurodeputowany PiS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|
