Nie odbierać dzieci, tylko zagrozić odebraniem
Ilona Felicjańska z Warszawy, modelka, matka 4-letniego Adasia i 6-letniego Marcina
Kiedy dowiedziałam się o śmierci dziewczynki, w pierwszej chwili pomyślałam, że współczuję matce. Ale zaraz potem, że trzeba ją ukarać. Że już wcześniej trzeba jej było odebrać prawa
rodzicielskie. Jednak z drugiej strony - jest tak dużo domów dziecka, czy trzeba tworzyć następne? Przecież dzieciom nie jest tam dobrze. Nie ma łatwej odpowiedzi, jak powinniśmy reagować w
takich sytuacjach. Myślę że najlepszy sposób, to zagrozić rodzicom, że stracą prawa rodzicielskie. Może wtedy będą się starać, żeby nie stracić dzieci.
Zorganizujmy dzieciom czas
Paweł Kukiz z Łosiowa na Śląsku, muzyk rockowy, ojciec trzech córek w wieku 14, 11 i 6 lat
Mam świadomość, że to mogło się zdarzyć także w Holandii czy Belgii. Ale u nas to nie jest efekt działania wyrafinowanej szajki pedofilów, tylko upojenia alkoholowego. Alkoholizm, bieda,
beznadzieja - to przyczyny tragedii Grażynki. Sam znam takie zaniedbywane dzieci na Śląsku. Staram się zorganizować im czas. Ostatnio w Opolu robiliśmy przedstawienie o narkotykach. Tylko taka
praca u podstaw ma sens. Trzeba zacząć od rzeczy małych.
Zaostrzyć kary
Joanna Kos-Krauze z Warszawy, reżyserka, matka 12-letniego Michała
Trzeba zaostrzyć kary dla pedofilów i sprawców przemocy wobec dzieci. Skoro nawet w środowisku filmowym, wśród osób znanych, są przypadki pedofilii i te sprawy są umarzane przez sądy, to co
dopiero wśród zwykłych, biednych ludzi. Ja sama byłam świadkiem katowania 9-letniego chłopca. Działo się to tuż za ścianą mojego mieszkania. Interweniowałam w szkole, gdzie sprawę
zbagatelizowano, nikt nie zareagował. Tak być nie może.
Złych rodziców wbijać na pal
Ewa Bem z Warszawy, piosenkarka, matka dwóch córek: 12-letniej Gabrysi i dorosłej Pameli
Winni są rodzice. Powinni zostać natychmiast i spektakularnie ukarani. Jak? Więzienie to za mało. Raczej stryczek. Ludzi, którzy nie dopilnowali swojego dziecka, trzeba wbić na pal. A mordercę
na dwa pale. Po prostu brak mi słów. Posiadanie dziecka wiąże się z odpowiedzialnością. Gdy rodzice byli pijani, nie interesowali się losem dziewczynki, to oni tak naprawdę doprowadzili do
tragedii. Dzieci krzywdzone trzeba wysyłać do jakichś pięknych kurortów, a nie do domu dziecka. Przecież to nie one mają być ukarane, a ich dręczyciele i oprawcy.
Zadbać o bezpieczeństwo w domach, zamiast kupować F-16
Prof. Zbigniew Lew Starowicz, seksuolog z Warszawy, tata już dorosłych: Rafała, Izy i Michała
Obecnie panuje moda na niewtrącanie się. Sąsiedzi reagują dopiero, jak słyszą krzyki, które przeszkadzają im we śnie. Wszystko jest teraz w rękach państwa. W przeszłości prężnie
działał wywiad środowiskowy, pracownicy opieki społecznej mieli kompleksową wiedzę o ludziach w ich rejonie. Potem to zostało zlikwidowane, a ja uważam, że takie mechanizmy należy
przywrócić. I niech mi nikt nie opowiada, że nie ma pieniędzy w budżecie. Bo jest to przejaw dwulicowego i wybiórczego podejścia do bezpieczeństwa obywateli. Na samolot F-16 albo na kolejny
pomnik pieniądze są. Bezwględnie trzeba przewartościować priorytety. Może wtedy byłoby w naszym kraju bezpieczniej, a takich tragedii dałoby się uniknąć.
Wszyscy wiedzą, nikt nic nie robi
Joanna Kluzik-Rostkowska z Warszawy, wiceminister do spraw rodziny, matka trójki dzieci
Nie ma sensu mnożyć instytucji, które będą się zajmować rodzinami, bo to wszystko już jest. Tylko źle działa. Każda instytucja, która zajmuje się rodziną, ma swój wycinek danych na jej
temat. Policjant wie, że podjął interwencję, lekarz rodzinny wie, że dziecko ma siniaki, wychowawca w szkole wie, że zasypia na lekcjach. I każdy trzyma te informacje w swojej szufladzie.
Kiedy dochodzi do tragedii, pracownicy opieki społecznej mówią, że nic nie wiedzieli. Bo nie wiedzieli, a powinni. Tworzymy system komputerowy, w którym każda rodzina objęta pomocą
społeczną będzie miała swój katalog. Kiedy kurator zajrzy do niego, będzie wiedział, że np. w jednym miesiącu było już sześć interwencji, a lekarz i nauczyciel zauważyli niepokojące
sygnały. To oczywiście nie rozwiąże sprawy, ale przynajmniej już żaden pracownik opieki społecznej nie będzie mógł powiedzieć, że o niczym nie wiedział.