Gdy ktoś mnie pyta, czy Andrzej Lepper jest chamem - od razu ciśnie mi się na usta odpowiedź: tak, jest chamem. Prostakiem do potęgi. Bez klasy, bez kultury, bez niczego. A do tego bez wstydu publicznie pokazuje to swoje obrzydliwe prawdziwe oblicze - pisze w DZIENNIKU Katarzyna Kolenda-Zaleska, publicystka TVN.
Bez względu na to, co Andrzej Lepper myśli o Anecie Krawczyk - a może myśleć, co mu się tylko podoba - nie ma prawa w tak obraźliwy sposób wypowiadać swoich
opinii podczas oficjalnej konferencji prasowej. Nie ma co owijać w bawełnę - to po prostu chamskie zachowanie i tyle. Ktoś, kto postępuje w tak arogancki sposób, nie może liczyć zresztą na
inne komentarze czy oceny.
Czasem brakuje mi słów, gdy słucham polskich polityków. Ale to, co wyrabia Andrzej Lepper, jest jeszcze gorsze. Porażające. Człowiek w takiej sytuacji załamuje jedynie ręce i zastanawia się, jak to możliwe, że taki ktoś jest wicepremierem naszego rządu. Ktoś, kto publicznie poniża kobietę. Ktoś, kto bez wstydu pokazuje grubo ciosaną gębę szowinisty. Ktoś, kto publicznie sugeruje kobiecie założenie partii zboczonych kobiet. Ktoś, kto uważa - i bez zawahania to mówi - że nie da się zgwałcić prostytutki. Błagam - to już nie jest komedia, z której można się czasami śmiać, ale dramat, w którym uczestniczymy jako społeczeństwo.
Nie wyobrażam sobie, żeby w jakimkolwiek innym kraju polityk pozwolił sobie na tego typu wypowiedzi. Ale trzeba mieć choć odrobinę przyzwoitości, jakiegoś poczucia wstydu. Minimum godności. Andrzej Lepper nie ma prawa zachowywać się w ten sposób. Nie ma prawa mówić żadnej kobiecie, że jest zboczona. Wydaje przy tym z siebie tak dziki i rubaszny chichot, że słuchając tego, utwierdzam się tylko w swej opinii. Nie ma chyba lepszego teraz przykładu na powiedzenie "na nic doktoraty, jak człowiek chamowaty". Na nic też świetne garnitury i drogie samochody - jak język cwaniaka spod budki z piwem.
Myślę, że nadszedł już czas, aby Jarosław Kaczyński coś z tym wreszcie zrobił. Że cena za koalicję jest trochę za wysoka. Rząd się kręci jak dzika karuzela, wypadają z niego kolejni ludzie na poziomie, a zostaje taki Lepper. Jak mamy wierzyć Jarosławowi Kaczyńskiemu, skoro ma w rządzie takiego grubianina. Wszystko postawione jest na głowie. I szkoda więcej słów... nie chcę się zniżać do Lepperowego poziomu.
Czasem brakuje mi słów, gdy słucham polskich polityków. Ale to, co wyrabia Andrzej Lepper, jest jeszcze gorsze. Porażające. Człowiek w takiej sytuacji załamuje jedynie ręce i zastanawia się, jak to możliwe, że taki ktoś jest wicepremierem naszego rządu. Ktoś, kto publicznie poniża kobietę. Ktoś, kto bez wstydu pokazuje grubo ciosaną gębę szowinisty. Ktoś, kto publicznie sugeruje kobiecie założenie partii zboczonych kobiet. Ktoś, kto uważa - i bez zawahania to mówi - że nie da się zgwałcić prostytutki. Błagam - to już nie jest komedia, z której można się czasami śmiać, ale dramat, w którym uczestniczymy jako społeczeństwo.
Nie wyobrażam sobie, żeby w jakimkolwiek innym kraju polityk pozwolił sobie na tego typu wypowiedzi. Ale trzeba mieć choć odrobinę przyzwoitości, jakiegoś poczucia wstydu. Minimum godności. Andrzej Lepper nie ma prawa zachowywać się w ten sposób. Nie ma prawa mówić żadnej kobiecie, że jest zboczona. Wydaje przy tym z siebie tak dziki i rubaszny chichot, że słuchając tego, utwierdzam się tylko w swej opinii. Nie ma chyba lepszego teraz przykładu na powiedzenie "na nic doktoraty, jak człowiek chamowaty". Na nic też świetne garnitury i drogie samochody - jak język cwaniaka spod budki z piwem.
Myślę, że nadszedł już czas, aby Jarosław Kaczyński coś z tym wreszcie zrobił. Że cena za koalicję jest trochę za wysoka. Rząd się kręci jak dzika karuzela, wypadają z niego kolejni ludzie na poziomie, a zostaje taki Lepper. Jak mamy wierzyć Jarosławowi Kaczyńskiemu, skoro ma w rządzie takiego grubianina. Wszystko postawione jest na głowie. I szkoda więcej słów... nie chcę się zniżać do Lepperowego poziomu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|