Dziennik Gazeta Prawana logo

"W Polsce brakuje prawdziwej opozycji"

12 października 2007, 15:43
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Polska ma ogromny problem: brakuje nam opozycji z prawdziwego zdarzenia. A to przecież warunek sprawnego funkcjonowania demokracji w każdym kraju - pisze w "Fakcie" Michał Kamiński, europoseł PiS.

Jeśli z jakiegoś powodu miałby mnie martwić stan polskiej demokracji, to właśnie dlatego, że nie ma w niej dobrej partii opozycyjnej, która w sposób rozsądny, czasem nawet ostry, krytykowałaby rządzących.

Taka opozycja jest sprawującym władzę potrzebna, bowiem muszą oni być kontrolowani, muszą być także konfrontowani z dobrymi pomysłami z drugiej strony. Wtedy państwo funkcjonuje prawidłowo.

PiS martwi się tą chorobą polskiej demokracji. Bolejemy, że w Polsce jest tylko zła opozycja. Traktujemy to jako prawdziwy problem. Ciężko mówić o prawdziwej opozycji, gdy każda propozycja, jaka pochodzi od PiS, poddawana jest całkowitej, przeważnie absurdalnej krytyce, niemającej nic wspólnego z rzeczywistością. Rzetelna krytyka pomogłaby PiS-owi skorygować pewne błędy i wyszłaby na dobre Polsce. Nawet jednak, jeśli taka się pojawi, gdzieś wśród jazgotu i antyrządowej nagonki, to przechodzi niezauważona, bo jest zbyt słabo słyszalna.

Zwróćmy uwagę, jak zachowywali się liderzy opozycji podczas ostatnich zmian w rządzie. Od początku funkcjonowania gabinetu Jarosława Kaczyńskiego, każdy z ministrów odsądzany był od czci i wiary, wręcz podejrzewany o spożywanie małych dzieci na śniadanie. Jednak, gdy odszedł z rządu, opozycja twierdziła, że to człowiek wybitny, który padł ofiarą brutalnej politycznej czystki.

Szczególnie bawi mnie, gdy o politycznych czystkach mówią politycy PO. To szczyt obłudy. Przecież już wszyscy w Polsce wiedzą, że to właśnie w Platformie Donald Tusk wykosił wszystkich ludzi o intelektualnym i moralnym kalibrze, którzy w jakikolwiek sposób mogliby mu zagrozić. Dziś to PO przypomina strukturalnie formacje totalitarne. Na Tusku, szybciej niż myśli, zemści się wycinanie i spychanie na margines ludzi inteligentnych. Zauważmy, kto dziś jest w najbliższym otoczeniu Tuska: Schetyna, Nowak. To po prostu wierni żołnierze. Jednego nie można o nich powiedzieć: że są zdolni do twórczego myślenia. Tusk skazuje na banicję indywidualności, nawet te kontrowersyjne. Od początku istnienia PO pozbył się Andrzeja Olechowskiego, Macieja Płażyńskiego, czyli dwóch z trzech tenorów. Pozbył się także Zyty Gilowskiej i Pawła Piskorskiego. Teraz próbuje się pozbyć Jana Rokity. Jacek Saryusz-Wolski przestał być w PO sekretarzem do spraw międzynarodowych. A to przecież jeden z niewielu Polaków rozpoznawanych na europejskich salonach. Ta strategia to zapewne wynik osobistych frustracji Donalda Tuska, związanych z kolejnymi porażkami politycznymi. To także wynik strachu, że kiedyś polityczne zaplecze postanowi lidera PO rozliczyć i zada mu pytanie: Donaldzie, dokąd nas doprowadziłeś? Zauważmy, że taktyka Jarosława Kaczyńskiego, posądzanego o totalitarne zapędy, jest dokładnie odwrotna. Premier stara się przyciągnąć kolejnych ludzi do swego obozu, nie pozbywa się ich.

Ponadto Platforma Obywatelska ma inny gigantyczny problem. Nie potrafi zdefiniować swego miejsca na scenie politycznej jako partia opozycyjna. Z jednej strony publicznie unika asocjacji z SLD. Choć, jak pokazał przykład Warszawy, gdy mamy do czynienia z realną władzą i realnymi pieniędzmi, sojusze z SLD zawierane są bardzo szybko. Na poziomie deklaracji pozostają więc stwierdzenia, że PO nie chce rządzić z SLD. Problem polega jednak na tym, że nawet przy najlepszych dotychczas wynikach sondaży dla PO, ta partia sama w Polsce rządzić nie będzie. Platforma ucieka nieustająco od zasadniczego tematu: jeśli nie rządy PiS-u i obecnej koalicji, to co? Partia Tuska nie ma odpowiedzi na to pytanie. Nie wie, kto ma rządzić Polsk w żadnym z możliwych układów. A możliwości są tylko trzy: rządzi obecna koalicja, rządzi PiS wspólnie z PO, co zresztą Platforma obiecywała w swej kampanii, chciał tego także PiS, ale PO tę możliwość odrzuciła. Trzeci wariant to rządy Platformy razem z SLD. Dziś Platforma mówi „nie każdemu z tych scenariuszy. Strategia Platformy Obywatelskiej sprowadza się więc do ukrywania własnej słabości. Tą słabością jest brak jakiegokolwiek planu na przyszłość oraz brak pozytywnego planu dla Polski.

Z perspektywy posła do europarlamentu mogę jeszcze dodać, że źle się dzieje, że PO jest tak podzielona, bo wewnętrzne podziały przenosi na arenę międzynarodową. Doskonale było to widać na przykładzie sprawy z Jackiem Saryuszem-Wolskim. Jeszcze większym problemem PO jest to, że nie potrafi zająć stanowiska wobec kluczowych kwestii poruszanych dziś na forum europejskim. Mam na myśli choćby europejską konstytucję. PO jest głęboko podzielona w tak ważnej dla Polski i Europy sprawie.

Wszystkie wspomniane problemy Platformy Obywatelskiej dobitnie dowodzą, że jest to partia schyłkowa. Mimo że dziś wypada całkiem przyzwoicie w sondażach, to model, który wymyślił i realizuje Donald Tusk prowadzi PO wprost do upadku. Sądzę, że coraz więcej osób w Platformie zdaje sobie z tego sprawę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj