Dziennik Gazeta Prawana logo

Spór o ocenę akcji ABW

13 października 2007, 14:34
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Metody sprawowania i utrzymywania władzy, które przyjął obecny układ rządzący, mogą prowadzić do tragedii" - mówi w DZIENNIKU prof. Andrzej Zoll. "Obecna antypolicyjna histeria może wywołać skutek odwrotny od zamierzonego" - odpowiada prof. Andrzej Zybertowicz.
Metody rządu prowadzą do tragedii
Andrzej Zoll, b. Rzecznik Praw Obywatelskich

Dramatyczne okoliczności śmierci Barbary Blidy to kolejny dowód na to, że metody sprawowania i utrzymywania władzy, które przyjął obecny układ rządzący, mogą prowadzić do tragedii. Nie jest to jednak niestety - wbrew temu, co słyszymy w mediach - pierwszy tego rodzaju przypadek. Chciałbym przypomnieć także coś, o czym zaczynamy już zapominać.

Aresztowanie warszawskiego kardiochirurga doprowadziło pośrednio do śmierci kilkudziesięciu osób, które umarły w oczekiwaniu na przeszczep. Przez styl tego aresztowania i atmosferę tworzoną wokół niego przez ministra Ziobrę i innych decydentów polska transplantologia siadła. W przypadku wystąpień Ziobry po aresztowaniu kardiochirurga mieliśmy do czynienia z rażącym złamaniem konstytucji. Było to świadome i bardzo znaczące nadużycie władzy.

Barbara Blida nie jest więc pierwszą pośrednią ofiarą rządzącego układu. I choć w jej tragicznym przypadku nie doszło do złamania konstytucji przez pierwsze osoby w państwie, to jednak ponoszą one odpowiedzialność za postępowanie swoich podwładnych.

Ekipa, która przyszła na przeszukanie domu Blidy, powinna w pierwszej kolejności ponieść konsekwencje za to, co się stało. Nie wierzę, że ABW naprawdę nie wiedziała, że Barbara Blida ma legalnie posiadaną broń. To ABW jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo zatrzymanego. W tym wypadku było zaś ono zagrożone także przez narzuconą przez władze scenerię zatrzymania.

Atmosfera spektakularnych aresztowań, które ostatnio regularnie oglądamy w mediach, to sytuacja skrajnego stresu. Barbara Blida znalazła się w okolicznościach, które skłaniały do podjęcia desperackiej decyzji. Oto do domu wkraczają tajni agenci, przed drzwiami stoi kamera gotowa do filmowania wszystkiego. Przyzwyczajono nas do tej scenerii. Codziennie w telewizji widzimy brutalne aresztowania, rzucanie ludźmi o ziemię, klękanie na nich. Być może w pewnych sytuacjach jest to potrzebne. W tym wypadku jednak nie mieliśmy do czynienia z niebezpiecznym mordercą, a kobietą oskarżaną o przestępstwa korupcyjne. Barbarze Blidzie przypadło jednak w udziale aresztowanie o teatralnym, z założenia spektakularnym, charakterze. I przez to doszło do tragedii zamiast do ewentualnego wyjaśnienia tajemnic afery węglowej.


ABW oskarżają hipokryci
Prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog


Jeśli ktokolwiek ma krew na rękach w związku ze śmiercią Barbary Blidy, to dlatego, że ideolodzy III RP zaczęli histeryzować po tym, gdy partia braci Kaczyńskich zabrała się za faktyczne robienie porządków. Lamenty wzbudziło np. to, że podczas aresztowania założono kajdanki Aleksandrze Jakubowskiej i lekarzowi ze szpitala MSWiA.

To zapewne lęk przed podobną krytyką spowodował, że służby realizujące operację w mieszkaniu Barbary Blidy wykazały się delikatnością, która dała byłej pani poseł swobodę działania. ABW także ponosi oczywiście odpowiedzialność za to, co się stało, bo od wejścia do mieszkania staje się jego gospodarzem. Jak jednak zareagowaliby owi stronnicy opozycji, gdyby pani Blida została przykuta do funkcjonariuszki natychmiast po wejściu ABW do jej mieszkania, a potem funkcjonariuszka ta kucnęłaby razem z zatrzymaną przy muszli klozetowej?

Nietrudno wyobrazić sobie ogromną awanturę, którą by wówczas z całym rozmachem rozpętano. A takie skucie, to przecież byłby skuteczny sposób na zapobieżenie tragedii. Pojawiają się także pretensje, dlaczego całe aresztowanie - i w tym samo zajście - nie zostało nagrane kamerą filmową. Czy ABW miało jednak filmować gospodynię w toalecie, np. podczas wykonywania czynności intymnych, bez narażenia się na zarzut o naruszenie praw człowieka?

Tragiczny wypadek związany z aresztowaniem Barbary Blidy spowoduje, najprawdopodobniej, wzrost brutalności policji i tajnych służb, które będą wolały być oskarżone o stosowanie nadmiernej przemocy niż dopuścić do tego typu sytuacji. Będą chuchać na zimne, następnym razem zamiast kilku funkcjonariuszy w akcji uczestniczyć będzie 15 i po wejściu będą skuwać wszystkich obecnych. I już widzę te komentarze zatroskanych o używanie sił nieproporcjonalnych do potrzeb.

To paradoks, ale obecna antypolicyjna histeria może wywołać skutek odwrotny od zamierzonego. Pani Jakubowskiej pozwolono na kajdanki zarzucić płaszcz, by jej aresztowanie było mniej rażące - okazano jej zatem niezbędne minimum szacunku. Teraz trudno będzie zatrzymanym liczyć na podobną kurtuazję, bo pod płaszczem ktoś sprytny może przecież manipulować.

Sądzę, że w działaniu na rzecz wyświetlania kulis afer ministrowie Wassermann i Ziobro pozostaną zdeterminowani i spokojni. Wiedzą bowiem, że działają na rzecz wartości ważnych dla społeczeństwa.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj