Dziennik Gazeta Prawana logo

"Będzie wojna o centrum"

13 października 2007, 14:34
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
"Gdyby partia Kwaśniewskiego znalazła swoje miejsce w centrolewicowej strefie sceny politycznej, mogłaby się okazać zagrożeniem dla Platformy Obywatelskiej, a zarazem mimowolnym sojusznikiem PiS" - mówi DZIENNIKOWI Paweł Śpiewak, poseł PO.
Witold Głowacki: Aleksander Kwaśniewski kilka tygodni temu ogłosił swój powrót do polityki. Co na to Platforma?
Paweł Śpiewak: W tym momencie można się jedynie zastanawiać nad ewentualnymi skutkami tego ewentualnego powrotu. I nad tym, czy działania byłego prezydenta mogą w jakiś sposób zagrozić interesom Platformy Obywatelskiej.

O kogo Kwaśniewski miałby konkurować z PO?
Jest w Polsce elektorat o liberalno-demokratycznym charakterze, który sympatyzuje z Platformą, a zarazem nie do końca utożsamia się z tą formacją. W ostatnich wyborach samorządowych w Warszawie mniej więcej 30 proc. wyborców Platformy głosowało w pierwszej turze na Marka Borowskiego, a nie na Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Może po prostu woleli Borowskiego?
Sądzę, że z ich strony był to raczej wyraz dezaprobaty dla linii programowej i politycznej Platformy niż efekt jakiejś szczególnej miłości do Borowskiego. Sądzę, że istnieje dość liczny do zagospodarowana potencjalny liberalny i zarazem lewicowy elektorat. Są tam czytelnicy "Gazety Wyborczej" i inteligencja wielkomiejska. Grupa ta nie ufa SLD, który udaje formację liberalną, a z kolei Platforma Obywatelska ostatnio starannie unika słowa "liberalne". Więc być może ci polscy liberałowie, który odczuwają brak na polskiej scenie partii politycznej o wyrazistym wolnościowym charakterze, mogliby zaciekawić się propozycjami Aleksandra Kwaśniewskiego.

To odpowiedni moment na to powitanie?
Może byłoby bardziej dla Kwaśniewskiego wygodne uczynić to dopiero na sześć - siedem miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. To ważne pytanie, dlatego, że obowiązujący w Polsce model kontrolowania przez państwo rynku politycznego zdecydowanie nie sprzyja tworzeniu się nowych zjawisk politycznych. Można więc generalnie powiedzieć, że mamy do czynienia ze swego rodzaju kartelem politycznym formacji, które nawet jeśli konkurują ze sobą, to nie bardzo chcą dopuścić nowych graczy do Sejmu. Dziś bardzo trudno byłoby Kwaśniewskiemu przebić się przez ten mur.

Tuż przed wyborami byłoby łatwiej?
Tak. Sądzę, że były prezydent dobrze zdaje sobie z tego sprawę i być może dlatego właśnie pozostaje w tej chwili w swoistym "przyczajeniu". Problem ewentualnego falstartu nie jest jednak jedyną słabością Kwaśniewskiego. Partie polityczne zazwyczaj potrzebują silnych liderów o mocnej wyrazistości. I tutaj natrafiamy na pewien problem. Formacja, która mogłaby się pojawić z Kwaśniewskim na czele, a także Olechowskim, Piskorskim i być może z działaczami Partii Demokratycznej, byłaby, po pierwsze, dosyć niespójna, po drugie zaś, składałaby się z osób, które mają nie dla wszystkich przekonujące biografie.

Polityka z natury jest brudna.
Ale w Polsce jest bardzo biograficzna, o jakości formacji decydują biografie przywódców. Tymczasem wokół Kwaśniewskiego nie ma liderów politycznych, nie ma osób o silnej tożsamości. Nie ma ludzi z przyszłością, którzy mieliby mocną charakterystykę, mocną przeszłość i jednocześnie dobry kontakt z opinią publiczną.

Niemniej istnieje potencjalny elektorat dla partii Kwaśniewskiego. Może starczy sam Kwaśniewski?
Elektorat istnieje, ale skuteczna partia na początek - przynajmniej w Polsce - przede wszystkim potrzebuje przywódcy. A partia Kwaśniewskiego miałaby ogromny problem z liderami. Na światło dzienne wychodzą wciąż publikowane przez media informacje na temat różnych dziwnych wątków związanych z rodziną Kwaśniewskich. Okazuje się, że pani prezydentowa ma jakieś biuro, które nie wiadomo gdzie jest, ale dysponuje bardzo dużymi pieniędzmi. Sam pan prezydent ma, wedle Oleksego, jakiś problem z wytłumaczeniem się z liczby swych kosztownych szwajcarskich zegarków. Jest zarzut o kłamstwo wyborcze.

Może potencjalni wyborcy patrzą na to z przymrużeniem oka?
Istnienie tego typu "haków" sprawia, że Kwaśniewski wydaje się czasem mało autonomiczny w swoich decyzjach. I być może jeśli będzie zbyt energiczny, liczba takich niekorzystnych dla niego informacji w mediach gwałtownie wzrośnie.

Dokąd może zaprowadzić Kwaśniewskiego jego ewentualna energia?
Nie jestem pewien, jak usytuowałoby się ugrupowanie Kwaśniewskiego na polskiej scenie politycznej. Gdyby ta partia miała być zarówno przeciwko SLD, jak i przeciw Platformie, musiałaby konkurować z dwiema partiami. Sprzeciw wobec SLD musiałby być ważną częścią jej tożsamości. Kwaśniewski tworzył SLD i miał bardzo silny wpływ na tę formację przez lata. I nie może się uchylać od odpowiedzialności za tę partię. Nie może powiedzieć, że wszystko, co złe, to wina Leszka Millera, byłaby to zbyt oczywista nieprawda. Kwaśniewski był bowiem prezydentem oligarchii gospodarczej, która powstawała w latach 90. XX wieku. Oligarchia weszła w sojusz z SLD, a potem była jednym z powodów kompromitacji tej formacji.

Kwaśniewski konkurowałby więc z macierzystą formacją. A dla PO nie byłby żadnym niebezpieczeństwem?
Gdyby jednak partia Kwaśniewskiego znalazła swoje miejsce w centrolewicowej strefie sceny politycznej, mogłaby się okazać zagrożeniem dla Platformy Obywatelskiej, a zarazem mimowolnym sojusznikiem PiS. Wyzwolenie się z Jurkowego, katolicko-narodowego balastu może być bowiem dla PiS bardzo wygodne. Wyzbycie się Zawiszy czy też Piłki pozwala PiS udawać, że jest bardziej w centrum. Że jest centroprawicową, antykomunistyczną partią, która wyrzekła się tożsamości budowanej przede wszystkim na nienawiści do dawnych elit, inteligencji, na rozliczaniu i karaniu.

Jaki ma to związek z powrotem Kwaśniewskiego?
Ten zabieg ze strony PiS będzie służył okrążeniu Platformy. Rozpocznie się wojna o centrum. A aktorami tej wojny mogą być zmierzające od prawej w stronę centrum PiS i wywierająca napór od lewej partia Kwaśniewskiego. W ten sposób PO mogłaby się znaleźć pomiędzy dwiema znaczącymi siłami politycznymi, konkurującymi o różne części jej elektoratu.

I co wtedy?
Liderzy Platformy chyba zdają sobie sprawę z takiego zagrożenia. Zepchnięcie PO ku lewicy lub skazanie tej partii na układ z SLD to odwieczne marzenie PiS. Nie do mnie należy kształtowanie strategii obronnych Platformy, jednak atrakcyjność PO bierze się z jej zróżnicowania. Dlatego dobrze by było, by ta partia przyjęła pewne programowe minimum, tak aby uniknąć wejścia partii Kwaśniewskiego w sferę swoich zainteresowań programowych.

Jak mogłoby wyglądać to minimum?
Powinno się określić warunki brzegowe formacji, takie jak przyjęcie zasady wierności idei jedności Europy, poparcie dla Traktatu Europejskiego; jasna deklaracja za obecnie nielubianą tolerancją, za poszanowaniem praw człowieka, przyjęcie zasady ochrony rynku i promocji edukacji, neutralności światopoglądowej państwa. To bowiem podstawowe idee, wokół których już teraz może się toczyć dyskusja o programie Platformy.

Takie programowe dookreślenie może postawić ideową tamę między PO a PiS i ewentualną partią Kwaśniewskiego?
Byłaby to też obrona przed zafałszowanym obrazem Platformy. Czasami dziennikarz i polityk Jacek Żakowski próbuje wmówić publiczności, że Platforma to w gruncie rzeczy twarda ideologia IV Rzeczpospolitej. I że wyznając tę ideologię, legitymujemy Kaczyńskiego. Tego typu wyobrażenia mogą być znakomitą pożywką dla ludzi z kręgu Kwaśniewskiego i ich ewentualnego elektoratu. Platforma musi odciąć się od posądzeń, że w gruncie rzeczy jest tylko bardziej ludzkim, łagodniejszym PiS.

W wojnie o centrum, która może rozpocząć się już za kilka miesięcy, tego rodzaju argumenty mogą być bardzo niebezpieczne.
I to znacznie bardziej niż rzeczywisty potencjał Kwaśniewskiego.

Ma on kłopot z potencjałem?
Pozornie wokół Europy, zdrowego rozsądku, swobód obywatelskich i inicjatywy gospodarczej Kwaśniewskiemu łatwo będzie skonstruować program polityczny. A mimo to, choć wydaje się, że taka partia ma szanse działania, może ona skończyć marnie ze względu na problem z przywództwem. Przykładem jest tu los Partii Demokratycznej. Elektorat demokratów.pl byłby podobny do elektoratu partii Kwaśniewskiego. I mimo że wydawałoby się, iż w naturalny sposób PD powinna mieć swoich i to licznych wyborców, to ona ciągle spektakularnie przegrywa. Myślę, że Aleksandrowi Kwaśniewskiemu trudno będzie nie powielić tego schematu.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj