Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kompromis jest możliwy"

13 października 2007, 15:42
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polska ma prawo do zgłaszania swoich propozycji do traktatu konstytucyjnego. Może zgłosić też weto. Jest to jak najbardziej zgodne z prawem UE - pisze w "Fakcie" Guy Sorman, francuski pisarz i publicysta.

Pojawia się jednak pytanie, czy ma to sens z politycznego punktu widzenia. Niewątpliwie Polska zyskała wiele na przystąpieniu do UE. Gołym okiem widać, jak zmieniło się na lepsze życie zwykłych Polaków. Dlatego oprócz żądań Polska powinna być też gotowa na pewne ustępstwa, gdyż używanie zbyt radykalnego języka może zniechęcić nawet polską opinię publiczną do Unii. Ważne też, by rządzący nie wywoływali wrażenia, że Polska jest otoczona przez wrogów. Nie jest to zgodne z prawdą.

Co do dyskusji nad sposobem głosowania, to ta kwestia oczywiście może być dyskutowana. Co więcej, gdy spojrzymy na logikę negocjacji dyplomatycznych, na jakich opiera się prowadzenie polityki w UE, to zawsze na początku wszyscy prezentują twarde, nieprzejednane stanowisko, a potem w trakcie spotkań nagle pojawiają się propozycje kompromisowe. Jak słusznie zauważył Jacques Chirac, Europa zawsze znajduje się na krawędzi kryzysu. Ale ten kryzys zawsze może być przezwyciężony na drodze negocjacji. Dlatego negatywnie oceniam głosy, że Polskę należy izolować i narzucić jej jakieś rozwiązania. Obie strony muszą dążyć do kompromisu.

Jaki to może być kompromis? Nowy traktat ma na celu usprawnianie procesu decyzyjnego w UE. Unia z 27 krajami jest zbyt duża, by najważniejsze decyzje były podejmowane tylko na zasadzie jednomyślności i dlatego nowy traktat ma to ograniczyć. Podstawowym tematem do dyskusji będzie więc, w jakich zakresach należy utrzymać tę zasadę, a w jakim zakresie należy z niej zrezygnować. Kwestią sporną jest także definicja większości. Jeżeli Polska tylko zaakceptuje dopuszczalność podejmowania decyzji przez większość - wszyscy będą zadowoleni i tu zaczyna się pole do dyskusji i kompromisu, który może ograniczyć zasadę większościowego podejmowania decyzji do ograniczonej liczby spraw.

Na pewno Polsce pomoże, gdy będzie unikać wrażenia, że znajduje się w okrążeniu i nie ma możliwości ruchu.

Zwolennicy twardego stanowiska przypominają przykład Wielkiej Brytanii, która umiała wywalczyć rozwiązania dla niej korzystne - jednak nie zapominajmy, że także Brytyjczycy musieli pójść na pewne ustępstwa. Europa jest rodzajem kontraktu, gdzie wszyscy coś zyskują i wszyscy coś poświęcają. Uważam, że Polska staje się jednym z liderów Europy i coraz więcej małych krajów postrzega wasz kraj jako partnera, który może wyartykułować ich głos - więc byłoby katastrofą, gdyby w wyniku nieumiejętnych negocjacji, prowadzonych zbyt brutalnie, została w izolacji i utraciła swój status. Jednak, mimo że nie jestem dyplomatą, zdaję sobie sprawę, że posiadanie zdecydowanego i nieprzejednanego stanowiska na początku negocjacji jest jak najnormalniejszą regułą europejskiej gry dyplomatycznej.

Polska więc nie jest więc tak złym partnerem w Unii, jak to można wyczytać w zagranicznej, lub co gorsza czasami w polskiej prasie. Moja rada dla Polaków: nie czytajcie takiej prasy.


Guy Sorman,
francuski pisarz i publicysta
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj