Dziennik Gazeta Prawana logo

Europa przeżyła ten szczyt

13 października 2007, 15:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Szczyt w Brukseli, mimo że dramatyczny, zakończył się jednak sukcesem - pisze Cezary Michalski, zastępca redaktora naczelnego DZIENNIKA. Twarda strategia Kaczyńskich sprawiła, że nasz kraj, nawet jeśli nie wszyscy będą go za to lubić, stał się nieodzownym partnerem we wszystkich dalszych rozstrzygnięciach dotyczących Unii.

Jeśli Kaczyńscy popełnili jakiś istotniejszy błąd, to nie była nim twardość wyrażająca się w propozycji weta - w odpowiednich momentach przez nich zgłaszanej i wycofywanej, zanim trzeba by z tej strzelby naprawdę wypalić. Błędem był brak koordynacji pomiędzy "szerpami" oficjalnie negocjującymi nasze żądania i ustępstwa w Brukseli a naszą minister spraw zagranicznych i wreszcie samymi braćmi Kaczyńskimi, którzy i tak od początku mieli zamiar poprowadzić te negocjacje całkiem samodzielnie.

Błędem było też 6 milionów ofiar nazizmu rzucone na negocjacyjny stół, zanim jeszcze szczyt się rozpoczął. Dla Angeli Merkel Adolf Hitler jest politykiem tak samo ideowo odległym jak dla Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście Hitler to Niemiec, więc cios był bolesny, nie stając się jednak przez to bardziej skutecznym.

Ale ostatecznie mamy sukces Polski i jednocześnie sukces Europy, czyli Polski po raz drugi, jeśli wziąć pod uwagę, że 90 proc. Polaków jest zadowolonych z naszego wejścia do UE. Tracimy parę symboli, wspólną flagę, konstytucję i hymn - choć przecież "Ody do Radości" nadal będziemy słuchać i każdy, kto chce, może nawet przy niej stawać na baczność - ale otwieramy sobie drogę do dalszej integracji Unii.

Polska wzmocniła po szczycie swoją pozycję, ale ważne, do czego to zwycięstwo wykorzystamy. Jeśli do tego, żeby spowalniać integrację UE na każdym możliwym froncie, to sukces odniesiony w Brukseli Kaczyńscy wkrótce roztrwonią.

Bo nie chodzi tu o przepychankę Polski z jakąś osobną, wrogą Europą, od której można żądać co najwyżej pieniędzy, strasząc ją, że jeśli nie da ich dosyć, to wyciągniemy Niemcom Auschwitz, Francuzom "drole de guerre", a Anglikom ich obecność w Jałcie.

My naprawdę jesteśmy teraz częścią Unii, a lepiej być częścią czegoś silnego niż słabego i pogrążonego w sporach. Bo czy Polska odniosła jakieś gigantyczne sukcesy w samodzielnym przekonywaniu Schroedera, żeby nie odbudowywał dwustronnych stosunków z Rosją nad naszymi głowamił Raczej nie, wobec tego mniejszym ryzykiem jest próba silniejszego związania Niemiec wspólną polityką zagraniczną Unii.

Część polskiej prawicy wolałaby nas jako 51 stan USA niż jako 27 członka UE, ale nie potrafi wyjaśnić dlaczego. Zgoda, Ameryka jest dla nas ważnym partnerem w polityce obronnej, ale wszyscy wiemy, że Polska nigdy nie będzie z perspektywy Waszyngtonu sojusznikiem tak ważnym, jak Wielka Brytania czy Izrael. Zarówno gigantyczne fundusze pomocowe, jak też regulacje prawne, które pomagają nam uporządkować nasze państwo - cały dzisiejszy impuls modernizacyjny zawdzięczamy Unii.

Właśnie po przeprowadzeniu takiego rachunku warto po raz setny powtórzyć, że prezydent i premier powinni wykorzystać mocniejszą pozycję, jaką zapewnili Polsce w instytucjach unijnych, nie do tego, aby spowalniać proces integracji, ale żeby Polska wzięła w nim udział jako jeden z liderów.

A zapraszają nas do takiej współpracy nie tylko Anglicy, którzy potrzebowali naszego wsparcia przeciwko Francuzom, nie tylko Francuzi, którzy wsparli nas, żeby zrównoważyć silną pozycję Niemców, ale także Niemcy, którzy po bardzo ostrym rozegraniu walki o liczenie głosów, po mocnym remisie z Polską dowiedzieli się, że bez Polski Europy nie zbudują, podobnie jak my zrozumieliśmy chyba, że nie zbudujemy Europy bez Niemiec.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj