Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dzielenie podpaski na czworo"

13 października 2007, 15:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Antoni Słonimski wspominał, jak w pewnym dworze na Wołyniu natknął się na rezydenta, który 37 lat wcześniej spóźnił się na pociąg i już został. Ten się dopiero zasiedział. Pielęgniarki w kancelarii premiera zasiedziały się dopiero tydzień, a planują pobyt do 15 sierpnia. Widać liczą na nowy cud nad Wisłą - pisze w DZIENNIKU Maciej Rybiński.

Tylko odwrócony - przybędzie Tuchaczewski na białym koniu i je wyzwoli. Na razie są jednak problemy, bo okazało się, że wyposażenie kancelarii premiera jest zbyt spartańskie i nie dość nowoczesne. Nie ma pralni i suszarni, dieta nie jest dostatecznie urozmaicona, brakuje też punktu zaopatrzenia w artykuły higieniczne z podpaskami na czele.

Zwłaszcza podpaski, szczególnie pewnie ze skrzydełkami - niewątpliwa zdobycz cywilizacyjna - stały się dla "Gazety Wyborczej" kamieniem obrazy. "Podpaska - bicz na pielęgniarki" - woła oburzona "Gazeta" na pierwszej stronie. Na szóstej "Podpaską w pielęgniarkę". Dalej jest statystyka - najpierw pielęgniarki dostały jedną podpaskę. Do podziału na cztery to rzeczywiście mało, bo podpaska to nie zapałka. Potem jeszcze dwie podpaski od BOR. Trzy podpaski na cztery pielęgniarki to niewątpliwa próba rozbicia solidarności obliczona na konflikt o dostęp do podpaski. Okrucieństwo i cynizm rządu przerażają "Gazetę Wyborczą", której redaktorzy, gdyby jakiejś grupie zawodowej przyszło do głowy okupować redakcję, sami zmienialiby protestującym podpaski i robili przepierki. A w kancelarii premiera chłód społeczny bez podpasek. Posłanka Szczypińska z PiS na prośbę pielęgniarek o mydło, ręczniki, majtki i podpaski odpowiedziała podobno, że to nie Hilton. Jak to? Z zewnątrz wygląda podobnie, a nie ulega wątpliwości, że gdyby premier chciał zmienić podpaskę, to by mu ją dostarczono niezwłocznie. Tymczasem nawet paczki z pomocą humanitarną przekazywaną przez pielęgniarki z dostępem do podpasek przetrzymywane są - według relacji "Gazety" - złośliwie na portierni.

Martyrologia pielęgniarek przetrzymywanych w kancelarii premiera - jak oznajmiła wczoraj rano TVN 24 - budzi istotnie, przynajmniej w relacji "Gazety Wyborczej", zgrozę. Wydawałoby się, główny ośrodek władzy w Polsce, a zorganizowany gorzej niż łagier. Każdemu wydaje się, że dostać się tam, to złapać Pana Boga za nogi i wejść na salony, a tymczasem trzeba się obywać bez majtek i podpasek. W siedzibach innych europejskich premierów jest inaczej - każda kobieta wchodząca tam, aby kontestować rząd, dostaje od razu stringi i podpaski. A u nas? Czytam w "Gazecie Wyborczej", że cztery pielęgniarki śpią na podłodze bez baldachimu i przykrywają się gazetami. Mam nadzieję, że przynajmniej "Wyborczymi".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj