Tylko odwrócony - przybędzie Tuchaczewski na białym koniu i je wyzwoli. Na razie są jednak problemy, bo okazało się, że wyposażenie kancelarii premiera jest zbyt spartańskie i nie dość nowoczesne. Nie ma pralni i suszarni, dieta nie jest dostatecznie urozmaicona, brakuje też punktu zaopatrzenia w artykuły higieniczne z podpaskami na czele.
Zwłaszcza podpaski, szczególnie pewnie ze skrzydełkami - niewątpliwa zdobycz cywilizacyjna - stały się dla "Gazety Wyborczej" kamieniem obrazy. "Podpaska - bicz na pielęgniarki" - woła oburzona "Gazeta" na pierwszej stronie. Na szóstej "Podpaską w pielęgniarkę". Dalej jest statystyka - najpierw pielęgniarki dostały jedną podpaskę. Do podziału na cztery to rzeczywiście mało, bo podpaska to nie zapałka. Potem jeszcze dwie podpaski od BOR. Trzy podpaski na cztery pielęgniarki to niewątpliwa próba rozbicia solidarności obliczona na konflikt o dostęp do podpaski. Okrucieństwo i cynizm rządu przerażają "Gazetę Wyborczą", której redaktorzy, gdyby jakiejś grupie zawodowej przyszło do głowy okupować redakcję, sami zmienialiby protestującym podpaski i robili przepierki. A w kancelarii premiera chłód społeczny bez podpasek. Posłanka Szczypińska z PiS na prośbę pielęgniarek o mydło, ręczniki, majtki i podpaski odpowiedziała podobno, że to nie Hilton. Jak to? Z zewnątrz wygląda podobnie, a nie ulega wątpliwości, że gdyby premier chciał zmienić podpaskę, to by mu ją dostarczono niezwłocznie. Tymczasem nawet paczki z pomocą humanitarną przekazywaną przez pielęgniarki z dostępem do podpasek przetrzymywane są - według relacji "Gazety" - złośliwie na portierni.
Martyrologia pielęgniarek przetrzymywanych w kancelarii premiera - jak oznajmiła wczoraj rano TVN 24 - budzi istotnie, przynajmniej w relacji "Gazety Wyborczej", zgrozę. Wydawałoby się, główny ośrodek władzy w Polsce, a zorganizowany gorzej niż łagier. Każdemu wydaje się, że dostać się tam, to złapać Pana Boga za nogi i wejść na salony, a tymczasem trzeba się obywać bez majtek i podpasek. W siedzibach innych europejskich premierów jest inaczej - każda kobieta wchodząca tam, aby kontestować rząd, dostaje od razu stringi i podpaski. A u nas? Czytam w "Gazecie Wyborczej", że cztery pielęgniarki śpią na podłodze bez baldachimu i przykrywają się gazetami. Mam nadzieję, że przynajmniej "Wyborczymi".