Dziennik Gazeta Prawana logo

Palestyńczycy mu nie zaufają, Izrael się ucieszy

13 października 2007, 15:54
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Premier Blair od lat podkreślał, że sprawa pokoju na Bliskim Wschodzie jest dla niego bardzo ważna. Ma doświadczenie w negocjacjach, jest człowiek przyjaznym i odnoszącym się do wszystkich z szacunkiem i sympatią, a to bardzo ważne w dyplomacji - pisze w DZIENNIKU Paul Rogers, brytyjski politolog.

Premier nierzadko demonstrował też swoją znajomość kultury arabskiej i religii muzułmańskiej. Wydaje się więc, że stanowisko przedstawiciela Kwartetu Bliskowschodniego byłoby dla niego stworzone.

Ale to punkt widzenia kogoś, kto patrzy na to z perspektywy Europy, ONZ czy Waszyngtonu. Zupełnie inaczej sprawa wygląda na Bliskim Wschodzie. Tony Blair nie budzi tam zaufania, a jego znajomość islamu czy przyjazne usposobienie nie mają tam większego znaczenia.

To efekt przede wszystkim jego bliskich relacji z prezydentem USA Georgem W. Bushem. Dzięki sojuszowi z Waszyngtonem Wielka Brytania nie jest dziś postrzegana na Bliskim Wschodzie jako państwo prowadzące własną, niezależną politykę. Dodatkowo, konto premiera obciąża czteroletnia okupacja Iraku i tysiące ludzi, które przypłaciły życiem tę interwencję.

To w dosyć prosty sposób przekłada się na potencjalne wyniki jego działań. Z nominacji Blaira na Przedstawiciela Kwartetu ucieszyć się zapewne może Izrael, być może kilka osób w palestyńskim Fatahu i te rządy w regionie, które absolutnie nie muszą się liczyć z odczuciami własnej opinii publicznej.

Nawet Hamas może zaakceptować mediacje prowadzone przez Blaira, ale będzie traktował go z ogromną podejrzliwością. Jednak przeciętni Palestyńczycy, tak jak wszyscy niemal Arabowie, będą mu nieprzychylni. Z tego powodu szanse na sukces Blaira w tej roli są niewielkie.

Szansa, żeby to zmienić, jest niewielka. To wręcz zadanie na lata, podczas których Tony Blair musiałby demonstracyjnie podkreślać swoją niezależność, zdobywać zakulisową wiedzę o bliskowschodnich układach oraz poznać punkt widzenia nawet tych grup arabskich, które są dziś powszechnie uważane za terrorystów. To misja bardzo trudna, prawie nie do wypełnienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj