Dziennik Gazeta Prawana logo

Rybiński: Żuk i żaba w spalinach

13 października 2007, 16:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Podobno w Polsce jest kilka tysięcy organizacji ekologicznych. Niby dużo, ale stanowczo za mało, bo z tego, co można się o ich działalności dowiedzieć, ich programy nie obejmują ochrony absolutnie wszystkich stref wrażliwych w przyrodzie - pisze w "Fakcie" Maciej Rybiński.

Czy ktoś na przykład dba o ochronę wysypisk śmieci, od których są dziś uzależnione rozmaite gatunki ptaków, ssaków, stawonogów, głowonogów, i kto tam jeszcze?

Codziennie obserwuję, zwłaszcza zimą, tłumne przeloty ptaków znad Zalewu Zegrzyńskiego do wysypiska śmieci, ale nigdy jeszcze nie czytałem apelu ekologów do władz państwowych i mieszkańców Warszawy o dbałość, aby odpadki miały odpowiednią wartość kaloryczną i wyrzucane były w obfitości gwarantującej przetrwanie zagrożonych gatunków. Albo weźmy pierwszy lepszy polski las, w którego poszyciu znaleźć można gruz, opony samochodowe, meble, telewizory, potłuczone utensylia łazienkowe i mnóstwo jeszcze innych przedmiotów trwałych. W tych sztucznych zakamarkach, jak we wrakach okrętów morskich, gnieżdżą się gady, płazy i owady. Czy któraś z organizacji ekologicznych zbadała, czy żaby wolą obudowę telewizora od miski klozetowej, czy żukom jako siedlisko odpowiada bardziej opona, czy kalosz, a motyle lepiej rozmnażają się na szmatach w kwiaty czy w kratkę? Nie.

Nikt też wobec tego nie kształtuje kultury wzbogacania lasów zgodnie z interesami ich mieszkańców. Brak mi wśród organizacji ekologicznych także stowarzyszenia, które byłoby przeciwne obwodnicy wokół Augustowa nie tylko przez Rospudę, ale też przez jakikolwiek inny teren. W obronie zachowania ekosystemu, który niewątpliwie powstał na augustowskim rondzie, przez które przejeżdża 5 tysięcy ciężarówek dziennie. Na tym rondzie, na którym rośnie trawa, musiały się osiedlić jakieś żywe organizmy, owady, ślimaki, żaby, krety, może nawet ptaki gniazdujące na ziemi, które przystosowały się zgodnie z zasadami ewolucji do szczególnego tamtejszego środowiska. Do dużego stężenia spalin i wysokiego poziomu hałasu. Przecież jak ciężarówki przestaną tamtędy jeździć, mutanty pozbawione naturalnego dla nich otoczenia wymrą. Już dziś należałoby je wpisać na listę gatunków zagrożonych.

Jest to równie potężny argument ekologiczny przeciw obwodnicy, jak zagrożenie dla Rospudy. Żaba z ronda nie jest mniej warta od żaby z łąki, a ich los powinien nas jednakowo obchodzić. Oczywiście, ludzie wolniej przystosowują się do trudnych warunków życia niż koniki polne. Ale w końcu i oni, po kilkunastu pokoleniach, ulegną żelaznym regułom ewolucji. Trzeba tylko poczekać te głupie kilkaset lat, aż zmutowani Augustowianie, przystosowani do oddychania spalinami i czerpiący energię życiową z hałasu, sami zaczną się sprzeciwiać obwodnicy.

Tylko szkoda, że kadencja Komisji Europejskiej nie trwa tak długo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj