Dziennik Gazeta Prawana logo

"Na zmiany nie jest za późno"

5 lipca 2010, 08:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Na zmiany nie jest za późno"
Inne
PO jest dziś najsilniejszą partią w 21-letniej historii Polski. Wyborcy przekazali jej pełnię władzy w przekonaniu, że teraz będzie lepiej amortyzowała efekty kryzysu. Problem w tym, że to już nie ta sama partia, która wygrała wybory w 2007 roku. Osiadła na laurach - pisze szef "DGP" Tomasz Wróblewski.

Zrezygnowała z ambitnego programu dogłębnych reform. Niektóre zmiany markowała, inne rozmyła, a za brak tych najważniejszych winiła poprzedniego prezydenta.

Po wielkich liberalnych ideach nie ma już śladu. Ani w programie rządu, ani w deklaracjach nowego prezydenta. Gorzej: w miarę jak narastała presja przedwyborczych sondaży opinii publicznej, Bronisław Komorowski wycofywał się z ostatnich obietnic gruntownej naprawy państwa. Nie było już prywatyzacji szpitali, reformy KRUS, indywidualnych dopłat do leczenia, rozmył reformę emerytur dla mundurowych, a pozostałym obiecał sowitą rewaloryzację. Ministerstwo Edukacji obiecało, że nie ruszy anachronicznych przywilejów zapisanych w Karcie nauczyciela, a sztab Komorowskiego, czując słabnące poparcie młodzieży, zapowiedział zniżki dla studentów.

Platforma jest dziś najsilniejszą partią w 21-letniej historii wolnej Polski. Ale wysoką cenę zapłaciła za pełnię władzy. W licznych kompromisach, ustępstwach utonęła spójna wizja naprawy państwa i polityki gospodarczej. Z partyjnego słownika zniknęły takie sformułowania, jak „liberalizm”, „prywatyzacja”, „sprawiedliwość” i „wolność rynkowa”. Kalendarz reform niebezpiecznie przesuwa się o rok, w oczekiwaniu na wybory parlamentarne. Deficyt budżetowy, bezrobocie, wysokie koszty obsługi długów i niewydolnego systemu świadczeń społecznych nie zastygły jednak w miejscu. Rząd i prezydent muszą zdecydować, które z haseł wyborczych chcą teraz realizować. Wzrost gospodarczy czy politykę powszechnej zgody – bezkonfliktowego zarządzania. Czy PO chce dalej schlebiać związkowcom i grupom nacisku, czy w imię rozwoju i dobrobytu przyjmie twardy kurs zmian, mając po swojej stronie zarówno ustawodawczą, jak i pełnię władzy wykonawczej. Czy dla świętego pokoju zachowa niesprawiedliwy system emerytalny, świadczeń społecznych i ochrony zdrowia, czy zdecyduje się na roztropne cięcie deficytu. Ochrona nierentownych miejsc pracy czy warunki do tworzenia nowych, konkurencyjnych branż przemysłu.

Rada ekspertów „DGP” przez ostatnie miesiące monitorowała postęp rządowych prac nad naprawą państwa. Postęp był mierny, ale program jest gotowy. Na zmiany nie jest za późno. Prezydent Ronald Reagan najodważniejsze reformy systemowe przeprowadzał w drugiej kadencji. Na potrzeby powyborczej debaty przyjmijmy, że zaniechania ostatnich dwóch lat były faktycznie podyktowane zawirowaniami politycznymi. Populistyczne hasła kampanii wyborczej konieczne były, żeby przekrzyczeć związkowców i lewicowo-etatystyczną opozycję. Niech będzie. W takim razie to jest ten moment, w którym możemy zacząć poważnie mówić o naprawie państwa. Zaproponować spójną strategię gospodarczą i choć raz doprowadzić ją do końca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj