Dziennik Gazeta Prawana logo

Partnerstwo ze Wschodem wyszło w Europie z mody

13 września 2011, 10:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga/Dziennik Gazeta Prawna
Kryzys strefy euro zepchnął Partnerstwo Wschodnie nawet nie do drugiej, ale do trzeciej ligi priorytetowych spraw Unii. Polska musi więcej robić sama, by zapewnić sobie bufor bezpieczeństw - pisze Andrzej Talaga.

Premier Tusk rozmawiał wczoraj z przewodniczącym Rady Europejskiej o Partnerstwie Wschodnim. Pod koniec miesiąca w Warszawie odbędzie się szczyt tej inicjatywy. Kryzys strefy euro zepchnął ją jednak nawet nie do drugiej, ale do trzeciej ligi priorytetowych spraw Unii. Nie oznacza to jednak, że możemy odpuścić sobie miękką siłę na Wschodzie, trzeba podeprzeć ją rozwojem stosunków dwustronnych, złożyć państwom wschodnim ofertę gospodarczą, pomóc w bilansowaniu budżetów. Musimy robić więcej sami, bo Unia nie interesuje się Wschodem.

Docelowo alokacja łączna kapitału w partnerstwo jest obliczana na 1,9 mld euro, niewiele ponad to pójdzie innymi ścieżkami, tymczasem – dla porównania – łączna pomoc dla wyzwalających się z reżimów państw muzułmańskich ma sięgnąć 20 mld dol., z czego lwią część wyłoży Europa. Spadek znaczenia partnerstwa nie jest winą Polski. Nie przez nas wali się strefa euro, a to przykuwa obecnie uwagę głównych państw UE. Polska dyplomacja miała rację, by uprawiać politykę wschodnią w ramach Unii. Takie rozwiązanie dawało większą siłę rażenia, było też poważniej traktowane na Ukrainie, Białorusi, w Mołdawii czy na Zakaukaziu. Sztandarowym przykładem działań zespołowych stała się wizyta ministrów spraw zagranicznych Polski i Niemiec w Mińsku przed wyborami w 2010 r. Złożyli Łukaszence ofertę współpracy w zamian za stopniową demokratyzację w imieniu całej Wspólnoty, a nie tylko swoich państw. Gdyby satrapa nie przestraszył się prawdziwych wyników głosowania, miałby szansę dostać od UE solidny kawał tortu podany mu na talerzu polskimi rękami. Stało się inaczej, dodatkowo Polska musi zmierzyć się z silnym „nie” wypowiedzianym przez struktury euroatlantyckie w kierunku wschodnim – dla członkostwa Gruzji i Ukrainy w NATO, rozszerzania UE na Wschód.

W takiej sytuacji partnerstwo wyblakło i trzeba je wzmocnić jednostronną aktywnością. Zapomnijmy o Tymoszenko i przyjmy do podpisania z Ukrainą umowy o wolnym handlu, poprzyjmy starania Mińska w MFW o nowe kredyty albo – jak Niemcy – dajmy gwarancje państwowe naszym firmom, by wzięły udział w prywatyzacji na Białorusi. Ruchy te mogą wydawać się cyniczne, ale jaka jest alternatywa? Unia nie kiwnie palcem na Wschodzie. Jeśli MFW nie da Łukaszence pieniędzy, a firmy zachodnie, w tym polskie, nie wejdą na Białoruś kapitałowo, zrobi to Rosja, przejmując przy okazji tamtejszy przemysł. Unii Wschód nie jest potrzebny. Polsce jak najbardziej, bo to nasz bufor bezpieczeństwa. Partnerstwo go nie wmocni, ten mechanizm zatarł się, zanim zaczął działać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj