Dziennik Gazeta Prawana logo

Złośliwy polityczny ping-pong

29 września 2011, 09:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To miał być jeden z nielicznych pojedynków w tej kampanii poświęconych w całości gospodarce. W kontekście burzy, jaka przetacza się przez strefę euro, zapewne najważniejszemu tematowi, o którym powinni rozmawiać politycy. Przeważały słowne przepychanki, złośliwości i polityczny show.

Jak w całej kampanii ważniejsze niż merytoryczne argumenty okazały się sztuki i sztuczki. Zaczął lider SLD, który sam się zakiwał – najpierw zgodził się na spotkanie w Ministerstwie Finansów, potem zażądał spotkania w Sejmie. Wcześniej chciał, aby dziennikarzy nie było, ostatecznie nie miał śmiałości ich wyprosić.

Byliśmy więc w świetle kamer świadkami ping-ponga znanego już z sejmowych sal. Najpierw Grzegorz Napieralski starał się wykazać Rostowskiemu niekompetencję. Wracał do zamierzchłych czasów i pytał: dlaczego na początku 2009 roku rząd nie znowelizował budżetu, skoro było wiadomo, że trzeba będzie to zrobić. Ostatecznie nowelizację rząd przeprowadził po czerwcowych wyborach do Parlamentu UE. Podobnie zdaniem Napieralskiego było rok temu z VAT. Przed wyborami prezydenckimi nie było dyskusji o sytuacji finansów publicznych, a po wyborach okazało się, że musi wzrosnąć VAT. Na te pytania padały znane odpowiedzi: decyzja zapadła, gdy była pełna wiedza o finansach publicznych.

Następnie do kontry przeszedł Rostowski. Atakował SLD, wykazując nieścisłości w jego programie. Propozycja ograniczenia osobom najbogatszym prawa do korzystania z ulgi na dziecko w wersji zaproponowanej przez Sojusz oznacza, że pozbawione byłyby go rodziny o przeciętnym dochodzie na osobę od 1657 zł – mówił. Zarzucał lewicy, że chce podwyższać VAT na materiały budowlane.

Mimo że gościem szefa Sojuszu był główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka, to Napieralski rzadko korzystał z jego pomocy. A to profesor zadawał fundamentalne pytania dotyczące obecnej sytuacji – podważał realność projektu budżetu na 2012 i pytał, jak rząd zamierza dotrzymać obietnicy ścięcia deficytu do 3 proc. PKB w przyszłym roku danej Brukseli. I znów usłyszeliśmy odpowiedź znaną od tygodni: nawet jeśli PKB w 2012 roku będzie niższe, to wyższa inflacja spowoduje, że dochody budżetu będą zbliżone do prognoz. Choć możliwe są korekty, jeśli sytuacja będzie dużo gorsza. Ale już o szczegółach takiego planu B nie usłyszeliśmy.

I to właśnie konkretów, z jednej i drugiej strony, brakowało najbardziej. Na przykład trudna decyzja zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Pojawiła się na moment w wymianie zdań, raczej jako wstydliwa sprawa, do której partie nie chcą się odnosić w kampanii, niż problem, z którym zderzy się następny rząd.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj