Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie wypychać starszych z pracy

14 października 2011, 08:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Marczuk: Pakt z Warszawy
Marczuk: Pakt z Warszawy/Inne
No i stało się. To, przed czym przestrzegaliśmy nieraz na łamach „DGP”, jest faktem. Rząd zmusił starsze osoby do odejścia z pracy. Ci emeryci, którzy łączyli pracę i emeryturę w efekcie rządowych postanowień przestali pracować i wybrali świadczenie. Efekt? Niższe wpływy do budżetu czy ZUS oraz zepchnięcie na margines tych, którzy chcieli być aktywni.

Rząd, zamiast zakazywać ludziom łączenia pracy i emerytury, powinien zająć się rzeczywistymi barierami, które powodują, że mamy najniższy wskaźnik aktywności starszych osób w UE – 4-letnim okresem ochronnym przed emeryturą czy wczesnym wiekiem emerytalnym.

Przypomnijmy, w czym rzecz. W styczniu 2009 roku wchodzi w życie przepis, który mówi: nie musisz zwalniać się z pracy, jeśli chcesz emeryturę z ZUS. Resort pracy przekonuje, że wpisuje się to w program aktywizacji osób 50+. Oprócz tego jest naturalną konsekwencją nowego systemu emerytalnego. Świadczenie pochodzi ze składek, to żadna łaska je wypłacać i państwo nie powinno się wtrącać, czy ten, kto je pobiera, pracuje, czy nie. Mimo to już we wrześniu 2009 roku resort pracy zmienia zdanie, zapowiada, że przywróci nakaz rozwiązywania umowy o pracę. A później wycofuje się z tego. Jeszcze rok później przygotowuje jednak zmiany. Ostatecznie wchodzą w życie na początku tego roku. Osoby, które otrzymują emeryturę, mimo że wcześniej nie zwolniły się z firmy, mają do października czas na wybór: emerytura albo praca. Rząd przekonuje, że wybiorą pracę i zrezygnują z emerytury, dzięki temu w ZUS zostanie 700 mln zł.

Tak się nie stało. Jak pisaliśmy w tym tygodniu, emeryci wybrali raczej świadczenie niż etat. Oznacza to, że rząd skutecznie ich zdeaktywizował, choć jego ministrowie wciąż powtarzają, że zależy im na pracy starszych osób. W Polsce pracuje zaledwie co trzecia osoba w wieku 55 – 64 lata. A doświadczenia nawet tego rządu dowodzą, że skuteczną metodą na dłuższą pracę jest np. podniesienie wieku emerytalnego. W styczniu 2009 r. przestała obowiązywać większość przywilejów emerytalnych. Pracujący w szkodliwych warunkach mogą wprawdzie odchodzić na emerytury pomostowe, ale ich liczba została zmniejszona o blisko 900 tys. Co ważniejsze, rząd wygasił też wcześniejsze emerytury pracownicze dla 55-letnich kobiet i 60-letnich mężczyzn. Jaki jest efekt tych zmian? Podniósł się wskaźnik zatrudnienia starszych osób. Czyli pracuje ich więcej. Wydłużył się także efektywny wiek emerytalny, czyli faktyczny moment odejścia z rynku pracy.

Ktoś może powiedzieć, że odbyło się to kosztem młodych, którym trudniej jest o etat. To mit. Nie jest tak, że zwiększenie liczby osób otrzymujących świadczenia społeczne powoduje spadek bezrobocia, bo zwalniają się miejsca pracy dla młodych. Jest wręcz odwrotnie – im więcej osób jest na utrzymaniu pracujących, tym muszą płacić wyższe składki, a przez to są droższe i firmom trudniej je zatrudnić. Trzeba też pamiętać, że niski wiek emerytalny działa jako swego rodzaju dyskryminujący przywilej. Jeśli pracodawca wie, że osoba po pięćdziesiątce odejdzie zaraz na emeryturę, nie inwestuje w nią, pomija w awansach. Działa to także w drugą stronę. Starsza osoba mniej się stara, chce uciec na świadczenie.

Szczytem dyskryminującego przywileju starszych osób jest 4-letnia ochrona przed zwolnieniem z pracy przed uzyskaniem wieku emerytalnego. Osoby takie tuż przed wejściem w ten okres są często zwalniane i mają niewielkie szanse na znalezienie nowego etatu. Nad tym trzeba debatować, a nie nad zakazem łączenia pracy i emerytury. Oprócz tego konieczne jest podniesienie wieku emerytalnego dla służb mundurowych, likwidacja przywilejów w KRUS. Potrzebna jest też realna zachęta dla firm, by inwestowały w starszych pracowników. To są prawdziwe tematy do podjęcia, a nie ściganie pracujących emerytów.

Na koniec smutna anegdota, dowodząca kuriozalnego systemu, jaki nas otacza. W nowo powstałym Sejmie posłowie opowiadają się, jaki jest ich zawód. Tylko jedna osoba określiła się jako „emeryt”. Kim jest ten człowiek? To niespełna 40-letni agent Tomek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj