Dziennik Gazeta Prawana logo

Benjamin Barber: Internet nie obali dyktatur na świecie

10 września 2013, 10:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Benjamin Barber
Benjamin Barber/Wikimedia Commons
O roli, jaką media społecznościowe mogą odegrać w demokratyzacji świata. I dlaczego wciąż niezbędne są karabiny, butelki z benzyną i barykady, opowiada w rozmowie z DGP amerykański politolog Benjamin Barber.

Internet coraz częściej staje się katalizatorem zmian. Tak było podczas arabskiej wiosny. Czy coś podobnego jest możliwe także w państwach byłego ZSRR?

Benjamin Barber: Jest różnica między wykorzystaniem pewnego narzędzia do wyrażania niezadowolenia a dokonywaniem prawdziwej zmiany. Internet przyniósł arabską wiosnę do Egiptu, potem jednak zawitały tam chaos i nowa tyrania, której sieć przecież nie zapobiegła. Władimir Putin nie odejdzie z urzędu tylko przez jakieś niepochlebne opinie w sieci. Internet to tylko jedno z narzędzi oporu, ale niedecydujące i niezdolne do samodzielnego obalania rządów.

Co jeszcze jest potrzebne?

Demonstracje, wznoszenie barykad – tradycyjne metody rebelii, które zostały użyte także w Egipcie. Internet potrafi niezadowolenie zebrać i wyrazić, może także zawstydzać polityków, ale nie jest w stanie ich usuwać. Media zwykły najpierw nie doceniać, a potem przeceniać różne zjawiska. Telefonia komórkowa miała np. dokonać transformacji Afryki. Z pewnością zmieniła sytuację, ale nie przyniosła pełnej transformacji.

Jak internet wpływa na rozliczanie rządów?

Wpływa na ich przejrzystość, bo umożliwia komuś, kto ma wgląd w jakąś sytuację, podzielenie się swoją perspektywą ze wszystkimi. Hakerzy upubliczniający tajne informacje czynią przejrzystymi nawet te obszary, które tradycyjnie pozostawały w ukryciu, jak bezpieczeństwo narodowe.

Gdzieś tutaj pojawia się argument moralny. Co jest ważniejsze – przejrzystość czy bezpieczeństwo?

Dokładnie tak. Z punktu widzenia kogoś, kto wierzy w przejrzystość, jest to oczywiście dobra rzecz, chociaż ujawnianie tajemnic państwowych czy nazwisk szpiegów wiąże się z dużym ryzykiem dla bezpieczeństwa państwa. Biorąc jednak pod uwagę, z jaką ilością tajemnic mamy do czynienia i jak często władzom zdarzają się nadużycia w tej materii, wydaje mi się, że ta część sieci – hakowanie, ujawnianie informacji – ogólnie wychodzi nam na dobre.

Ktoś mógłby zapytać, po co nam jeszcze wywiad. Poczekajmy, aż hakerzy wszystko ujawnią.

Hakerzy mogą się uganiać za tajemnicami w tych demokracjach, które zbyt zazdrośnie strzegą swoich tajemnic. Niestety, nie zdobywają planów Al-Kaidy, Hezbollahu czy innych grup terrorystycznych, bo ryzykowaliby własne życie. Ta sfera pozostaje domeną służb.

Jak sieć wpływa na zachowanie polityków?

Większość polityków to starsi faceci. A starsi faceci nie do końca rozumieją media społecznościowe. W pewnym sensie można powiedzieć, że Anthony Weiner (kongresmen, który przesyłał kobietom swoje nagie zdjęcia – red.) rozumiał te media, bo używał ich do wysyłania zdjęć. Ale większość polityków jest raczej z tyłu, jeśli chodzi o technologię. Większość działaczy dopuszczających się nadużyć uważa, że są zbyt potężni, być zostali złapani. Władza daje im poczucie bezkarności. Weiner przecież działał w sieci, musiał podejrzewać, że to wyjdzie na jaw. Bill Clinton również myślał, że skoro jest prezydentem, to jakoś się wybroni. Tak jest też w przypadku Putina.

A nowa generacja polityków?

Weiner był relatywnie młodym politykiem, rozumiał media społecznościowe i sprawnie się nimi posługiwał. Nie ma różnicy, czy jesteś stary, czy młody. Władza może uderzyć ci do głowy; myślisz wtedy, że da ci nietykalność. Dlatego politycy dalej będą nadużywać władzy, a złapani nie będą w stanie ukryć zdziwienia, że im się nie udało. Wielką rolę odgrywa tu słabość natury ludzkiej.

Podsumowując: internet a polityka. Kciuk w górę czy w dół?

Kciuk w bok. Z jednej strony sieć pozwala zorganizować się ludziom, którzy chcą obalić nielegalną władzę, zapewnia przejrzystość. Z drugiej zaś strony – niszczy prywatność, niezwykle utrudnia ochronę informacji wywiadowczych czy tajemnic dyplomatycznych. Ale też daje zwykłym ludziom iluzję władzy. Młodzi Egipcjanie, którzy używali sieci do organizowania się, i tak ginęli później od kul egipskiej armii. Technologia jest tylko narzędziem. Sama w sobie nie niesie żadnej wartości moralnej, ta bierze się ze sposobu i z celu ich użycia. Media społecznościowe czynią zalety polityki lepszymi, a wady – gorszymi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj