Dziennik Gazeta Prawana logo

Ukraińska gra pozorów

Michał Potocki
Ukraińska gra pozorów/Dziennik Gazeta Prawna
Holandia, Szwecja i Wielka Brytania. Oto lista krajów, które mają się nie godzić na podpisanie na listopadowym szczycie państw Partnerstwa Wschodniego umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą, o ile wcześniej więziona była premier Julia Tymoszenko nie zostanie wypuszczona choćby na leczenie do Niemiec. Tak przynajmniej twierdzi minister Radosław Sikorski.

Oczywiście może to być jedynie element strategii negocjacyjnej. Relacje unijno-ukraińskie to w ostatnich miesiącach jedna wielka gra pozorów. Brutalna kontrakcja Rosji na integracyjne plany Kijowa tym razem skończyła się przeciwnie do zamierzeń Kremla, uświadomiła bowiem wszystkim rangę umowy. Unia wie, że Wiktorowi Janukowyczowi zależy na sukcesie szczytu, w związku z czym nie godzi się na przymknięcie oka na los Tymoszenko. Twarde stanowisko trzech wymienionych państw to argument w tej rozgrywce.

Tyle że Kijów wie, iż Unii też zależy, więc przeciąga rozstrzygnięcie, jak tylko może. Obie strony doskonale to rozumieją. Jednak zachodni politycy nie mogą otwarcie przyznać, że umiejscowienie Ukrainy na mapie politycznej Europy jest ważniejsze niż los byłej premier. Janukowycz też nie przyzna, że jej zwolnienie z więzienia obecnie, gdy w jej dawnej partii doszło do zmiany układu sił, nie byłoby dla niego problemem.

Wszystko to oznacza jednak, że aż do samego szczytu w Wilnie do Kijowa będą pielgrzymowały wycieczki kolejnych ważnych polityków. Wczoraj z Janukowyczem spotkał się prezydent Czech Miloš Zeman. Tego samego dnia do ukraińskiej stolicy przybyli pomysłodawcy Partnerstwa Wschodniego, szefowie MSZ Polski i Szwecji Radosław Sikorski i Carl Bildt. Początkowo zapowiadano tylko spotkanie z ich ukraińskim odpowiednikiem, rano jednak bliska obozowi władzy gazeta "Siegodnia" podała, że obaj politycy zostaną przyjęci również przez Janukowycza.

Wszystko wskazuje na to, że w ostatniej chwili Tymoszenko zostanie wypuszczona na leczenie do Niemiec, a szczyt w Wilnie skończy się dla Ukrainy happy endem. Dyplomaci obu stron muszą tylko zaprezentować polityczny drybling godny raczej Neymara niż europejskich decydentów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraińska gra pozorów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj