Andrij Bondar zmianę na gorsze po raz pierwszy zauważył podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej.
- żalił się Bondar w "Polityce". Jak dodał, zmian zaczął spodziewać się, kiedy zobaczył, że "kibole chodzą w koszulkach z żołnierzami wyklętymi". - - stwierdził.
Pisarz odniósł się również do dzielącego wciąż oba kraje podejścia do zbrodni wołyńskiej. Przyznał, że część Ukraińców próbuje wyprzeć i zapomnieć wszystko, co jest związane z Wołyniem. Państwu polskiemu jednak wytknął, że temat rzezi wołyńskiej ma stanowić "równowagę tematy żydowskiego". - - mówił i wyjaśniał, że w ten sposób budowana jest nowa narracja - bycia ofiarą tu i teraz. - dodał.
Bondar wyjaśniał też, na czym polega wciąż obecne wzajemne niezrozumienie części przedstawicieli obu narodów. - - powiedział Bondar. Dodał, że również dla Ukraińców Bandera jest postacią dwuznaczną, która dzieli ich krajz kolei. Zaznaczył, że w Polsce też mamy bohaterów, których z kolei ludność ukraińska nie akceptuje, np.: Józefa Piłsudskiego lub Romana Dmowskiego.
Na pytanie, czy wróci do Polski, Bondar stwierdził, że jest "coraz trudniej" i nie wie, czy "da się dogadać ze znajomymi Polakami w przyszłości".
Andrij Bondar (ur. w 1974 r.), poeta, pisarz i tłumacz ukraiński. Przełożył na ukraiński dzieła Doroty Masłowskiej czy Witolda Gombrowicza m.in.: "Ferdydurke", "Transatlantyk". Jest autorem wierszy i tekstów prozatorskich, np.: "Historie ważne i nieważne". Mieszka na Ukrainie. W lutym, zaraz po tym jak uzyskał stypendium Gaude Polonia, przeprowadził się do Polski.