Dziennik Gazeta Prawana logo
W najbliższym czasie może nas czekać prawdziwa fala referendów. Na razie mamy perspektywę jednego ogólnopolskiego – dotyczącego zmian w szkolnictwie zaproponowanych przez minister Annę Zalewską – i jednego regionalnego – dotyczącego realizacji pomysłu Prawa i Sprawiedliwości na „wielką Warszawę”. W obu przypadkach plebiscytu domagają się przeciwnicy proponowanych rozwiązań. Jeśli głosowania w ogóle dojdą do skutku (nie przesądzając wyników ani tego, czy okażą się ważne), niekoniecznie przyczynią się do popularyzacji idei referendum.

Powodem są pytania, na jakie mają odpowiadać głosujący. "Czy jest pan/pani przeciwko reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?" - odpowiedzi na takie pytania chciałoby kilkanaście organizacji wchodzących w skład komitetu referendalnego. Główny patronat nad inicjatywą sprawuje Związek Nauczycielstwa Polskiego. Belferskie podejście niestety widać. Konstrukcja pytania jest żywcem wyjęta z testów, w których uczniowie muszą się wykazać nie tylko wiedzą, ale przede wszystkim umiejętnością logicznego myślenia. Teraz sprawdzian będą mieć wyborcy. Ci, którzy są za "reformą", będą musieli odpowiedzieć "nie", a ci, którzy są przeciwko - "tak". Obywatele po gimnazjum, którzy mają za sobą długie lata rozwiązywania testów, nie powinni mieć większych problemów, ale inni?

Pytanie w "referendum warszawskim" też nie jest pozbawione słabości. "Czy jest pan/pani za zmianą granic miasta stołecznego Warszawy poprzez dołączenie kilkudziesięciu sąsiednich gmin?". Nie wiemy ani ilu, ani tym bardziej –=0 których konkretnie. Ze sporą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że przeciwników powiększenia stolicy będzie mniej niż zwolenników. Czy to wystarczy, żeby zapobiec takiemu ruchowi, jeśli zamiast zaproponowanego w pierwszym podejściu dołączenia do Warszawy 32 gmin miałoby być ich np. 29? Powyżej 30 to kilkadziesiąt, ale czy "kilkadziesiąt" obejmuje również 29? A 25? 21? 17?

Jasne, że jeśli chodzi o większe szanse w wyborach czy osłabienie pozycji radnych warszawskich, włączanych gmin nie może ubyć zbyt wiele. Ale problem wydaje się nie tylko teoretyczny. Choć pomysłodawców tego referendum trzeba też pochwalić, że wyborcy będą tu mieli o tyle łatwe zadanie, że "tak" będzie oznaczało "tak", a "nie" - "nie".

Dla przypomnienia pytania w dwóch ostatnich ogólnopolskich referendach:

2003 r.: "Czy wyraża pani/pan zgodę na przystąpienie Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej?"

1997 r.: "Czy jesteś za przyjęciem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej uchwalonej przez Zgromadzenie Narodowe w dniu 2 kwietnia 1997 r .?"

Decyzje może i były trudne, ale pytania - nieszczególnie. Przy kolejnych referendach może warto wykorzystywać modele sprzed lat. Te nowe nadają się nieco mniej. Nawet jeśli są lepsze od pomysłów, których dotyczą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNie jest sztuką pytać, ale robić to z sensem »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj