Dziennik Gazeta Prawana logo

Jan Wróbel: "Klątwa" jest przedstawieniem hitlerowskim

3 marca 2017, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
klątwa
klątwa/Agencja Gazeta
Lubię polemiki w tonie inteligentnej uszczypliwości, a nie internetowej żółci. Z przyjemnością przeczytałem tekst Edwina Bendyka, w którym skrytykował „prawicowych publicystów” za ich stosunek do przedstawienia „Klątwa”.

Bendyk zajął się także moją wypowiedzią o hitlerowskim przesłaniu dzieła twórców z „teatru” Powszechnego, dobrodusznie uznając, że bajdurzyłem w emocjach – no i jeszcze z powodu mojej prawicowości, a wiecie, co ona robi z mózgiem.

Tyle że „Klątwa” jest hitlerowskim przedstawieniem. Nie dlatego, że promuje NSDAP, a dlatego, że osadza się na prostym przekazie: zło ma moc wyzwalającą. My (z „teatru” Powszechnego) tak bardzo nienawidzimy uprzywilejowania Kościoła i nacjonalizmu, że wolno nam wszystko. Wolno nam podpalić świat, a już na pewno wasz świat, głupie klecholudy różańcowe, bo tak nas trzęsie z nienawiści. Na takich emocjach fundowały się ruchy Nieczajewa, nihilistów, części anarchizmu, młodej bolszewii i faszyzmu, raczkującego hitleryzmu (i setki sekt po dziś dzień). Wszystkie miały swoich wspomagających, którzy, chociaż uważali je za kontrowersyjne, to kibicowali im, chcąc, by ktoś w końcu potrząsnął zadowoloną z siebie warstwą uprzywilejowaną. Poputczicy, jak mówił o nich Lew Trocki, towarzysze podróży. Kiedy było już po wszystkim, owi towarzysze najczęściej lądowali za kratami.

Pewno byłoby bliżej znaczeniowo, gdybym napisał nie o hitleryzmie teatralnym, lecz nihilizmie, ale nie chciałem bendykom tego świata ułatwiać roboty – bo jak ktoś pisze „nihilizm!”, to już na pewno jest prawicowcem z obsesjami. W tym sęk, że „Klątwa” nie glanuje prawicowych wartości, a wartości w ogóle. To nie uczucia religijne są traktowane jak g...o, lecz wszystkie uczucia, które nie są uczuciami twórców przedstawienia. Kiedy wybuchła w Polsce afera z kozą, kiedy powstał pomnik z żołnierzem Armii Czerwonej gwałcącym kobietę, kiedy ONR wychwala „Burego” w Hajnówce, kiedy prawicowy tygodnik przepasał Ewę Kopacz pasem szahidki i w wielu podobnych sytuacjach – potępiałem, i było mi wszystko jedno, czy w podobnym tonie nie wypowiadał się „Newsweek”.

Dla mnie jest oczywiste, że w naszej tradycji to inteligencja dźwiga ciężar wprowadzania w obieg wielu cywilizowanych cnót, w tym prowadzenia ostrych kłótni z szacunkiem dla wrażliwości drugiego człowieka. Publicyści nieprawicowi już ten etos porzucili. Kozę czy dżihadystkę skrytykują – ale dlatego, że zaatakowano ich ludzi. O nieporównywalnie bardziej dzikim ataku w drugą stronę będą prowadzić uczone rozważania, że „kontrowersyjne, ale odświeżające dyskurs”. Ręce opadają.

Kiedy powstanie prawicowy teatr postdramatyczny i czerwonoarmista Murzyn będzie gwałcił kozę, krzyczącą głosem znanych feministek „Jeszcze, jeszcze!”, to można mieć pewność: będę przeciw. Edwin i jego koleżanki/koledzy zrobią to dopiero wtedy, kiedy będą pewni, że przesłanie tej sceny nie jest aby przypadkiem wymierzone w prawicę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj