Dziennik Gazeta Prawana logo

"Poszła do prezydenta, ale się nie cieszyła". Patryk Słowik o Małgorzacie Gersdorf

20 września 2017, 07:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prof. Małgorzata Gersdorf
Prof. Małgorzata Gersdorf/Agencja Gazeta
Prof. Małgorzata Gersdorf, pierwsza prezes Sądu Najwyższego, jest wybitnym naukowcem, świetnym prawnikiem. Ale swoją działalnością „na urzędzie”, dezorientacją w życiu publicznym raz za razem ośmiesza instytucję, którą reprezentuje.

Kilka lat temu działałem w studenckim samorządzie. Przypadł mi w udziale zaszczyt zaopiekowania się profesorem z zagranicy. Wielki autorytet w swojej dziedzinie. Okazało się, że wybitny naukowiec nie potrafił zapłacić za kawę w automacie, a znalezienie sali wykładowej było dla niego wyzwaniem większym niż napisanie książki. Jest też bardzo znany polski profesor, który naukowo interesuje się zmianami społecznymi w kontekście dostępu Polaków do internetu, a nie potrafi obsługiwać komputera, a do myszki podchodzi jak do jeża.

Dlaczego o tym piszę? Bo tak samo jest z prof. Małgorzatą Gersdorf, pierwszą prezes Sądu Najwyższego. Jest wybitnym naukowcem, świetnym prawnikiem. Ale swoją działalnością „na urzędzie”, dezorientacją w życiu publicznym raz za razem ośmiesza instytucję, którą reprezentuje.

W poniedziałek prezes poszła do Pałacu Prezydenckiego. Uroczystość podniosła: przyjęcie ślubowania od nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecz w tym, że prof. Gersdorf go nie uznaje. Uważa, że wybrano dublera dublera, bo nowo powołany Justyn Piskorski zastąpił na stanowisku zmarłego Lecha Morawskiego, który z kolei zajął obsadzone już miejsce.

Wyszło więc na to, że pierwsza prezes Sądu Najwyższego uznała racje głoszone przez Prawo i Sprawiedliwość od wielu miesięcy. Gdy prof. Gersdorf się zorientowała, jak została odebrana jej obecność w pałacu, postanowiła, że Sąd Najwyższy wyda w tej sprawie oświadczenie.

Zacytujmy fragment: .

Wychodzi więc na to, że prof. Gersdorf poszła na spotkanie z głową państwa z przepracowania. I – parafrazując doskonałego Andrzeja Seweryna, wcielającego się w „Uchu Prezesa” w postać wicepremiera Jarosława Gowina – co prawda poszła, ale się nie cieszyła.

Pozostaje mieć nadzieję, że mniej doświadczeni koledzy po fachu pani profesor, czyli liniowi sędziowie, mają mniej od niej na głowie. I są bardziej wypoczęci. Nie chciałbym trafić przed ich oblicze i ucierpieć tylko wskutek tego, że akurat byli przepracowani.

Raptem kilkanaście tygodni temu dziesiątki tysięcy Polaków paliło świece w ramach solidarności z bracią sędziowską. Małgorzata Gersdorf po zawetowaniu ustawy przez prezydenta Andrzeja Dudę powiedziała, że wraz z kolegami jest dłużniczką społeczeństwa. Szkoda, że tak szybko rozmieniła ten kredyt na drobne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj