Ludzie stają się coraz bardziej otwarci, szukają pomocy, dociekają, co się z nimi dzieje. Potrzebują wsparcia, żeby dotrzeć do emocji. Chcą się nauczyć dzielić swoimi radościami i troskami albo skutecznie ustawiać granice.
Sala jednej ze szkół jogi na warszawskim Żoliborzu. Kilka osób zaczyna poruszać się w rytm utworu „Lilies of the Valley” z muzyki do filmu o tancerce Pinie Bausch. Każdy tańczy tak, jak chce. Osobno, czasem z kimś, bez powtarzalnej choreografii. - podpowiada prowadząca.
mówi o swoich początkach pracy z ciałem prowadząca warsztat Agnieszka Sokołowska, terapeutka tańcem i ruchem (DMT), nauczycielka języka ruchu w podejściu Laban/Bartenieff (to metoda opisania, wizualizacji i interpretacji ruchu ludzkiego ciała).
Śmieje się, że w liceum mało brakowało, a nie zatańczyłaby poloneza na studniówce. - opowiada.
Praca narzuca mi sposób bycia
Na co dzień przez kilka lat pracowała w dziale personalnym jednej z dużych firm. - tłumaczy Agnieszka Sokołowska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zobacz
|