Według sondażu IPSOS w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju PiS uzyskało 32,3 proc., Koalicja Obywatelska – 24,7 proc., PSL – 16,6 proc., Kukiz'15 – 6,3 proc., Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc., SLD-Lewica Razem – 5,7 proc. Frekwencja wyborcza wyniosła 51,3 proc.

Politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego podkreślił w rozmowie z PAP, że na razie mówimy o bardzo wstępnych wynikach. Jego zdaniem pokazują one, że "jesteśmy świadkami remisu w pojedynku między Koalicją Obywatelską a obozem dobrej zmiany, a remis ten polega na tym, że dobra zmiana wygrała w sejmikach wojewódzkich, a koalicja obywatelska obroniła wielkie miasta".

Sowiński ocenił ten remis jako "niepokojący dla PiS, a największą ilustracją tego niepokoju powinien być wynik wyborów na prezydenta Warszawy". Wydaje się, że w Warszawie kandydat PiS Patryk Jaki przegrał nie ze względu na swoją kampanię, tylko ze względu na bagaż polityczny, na pewne obciążenie, jakim, z punktu widzenia warszawiaków, były te trzy lata rządzenia PiS – wskazał. Dodał, że "te wstępne wyniki pokazują, że PiS nie przekonał mieszkańców wielkich miast do swojej polityki".

Kolejnym wnioskiem jest to, że Polacy są zadowoleni z tego, jak wygląda Polska zarządzana przez samorządowców – wskazał politolog UKSW. Samorządność zwyciężyła nad partiami politycznymi, ale o ile samorząd zwyciężył z polityką, to polityka zwyciężyła z marketingiem – podkreślił. Różne kampanie, prowadzone zwłaszcza przez PiS w niektórych miastach, przegrały z pamięcią wyborców na temat tego, co działo się w latach 2015-2018 i tego, jak wyglądała ta polityka PiS – zauważył Sowiński. Dodał, że "niepokój polityczny okazał się silniejszy niż marketing polityczny, bo warszawiacy nie uwierzyli Patrykowi Jakiemu, że jest bezpartyjny".

Politolog UKSW ocenił, że zwycięstwo Trzaskowskiego, który uzyskał w exit polls 54,1 proc., wynika z tego, że był "konsekwentny, wybrał pewne tempo i był bardziej autentyczny, bez politycznego pudru". Jego zdaniem kandydat koalicji obywatelskiej "mniej kształtował polityczny wizerunek w tym, co proponował, niż Jaki (z wynikiem 30,9 proc.), który dość wyraźnie i jednoznacznie starał się zmienić swój dotychczasowy wizerunek".

Wygląda na to, że Polacy w dużych miastach są zadowoleni z rozwoju, awansu cywilizacyjnego na tyle, że nie godzą się na żadne eksperymenty i chcą, żeby dotychczasowi politycy, bądź ich następcy, kontynuowali rozwijanie miast w tych samych kierunkach – zaznaczył politolog. Jego zdaniem "w dużych miastach byliśmy świadkami pewnego +plebiscytu+, w którym mieszkańcy oceniali sposób prowadzenia władzy partii rządzącej – wprowadzania zmian np. w Trybunale Konstytucyjnym czy w Sądzie Najwyższym". Sowiński ocenił, że "PiS taki plebiscyt, można powiedzieć, że przegrał, choć smak tej przegranej w jakimś sensie równoważy wygrana w sejmikach".

Myślę, że trzy ostatnie lata w polskiej polityce nagromadziły ogrom politycznego napięcia – z jednej strony nadziei wobec PiS, ale też niepokoju i teraz te emocje doszły do głosu, w pierwszym momencie, w którym mogły się ujawnić – powiedział Sowiński. To ważna, trudna i niepokojąca lekcja dla PiS, bo jeśli chcą myśleć o zwycięstwie w zbliżających się wyborach parlamentarnych, to muszą rozpocząć prace z wyborcami z dużych miast – ocenił.

Sowiński dodał też, że "jednym ze zwycięzców tych wyborów jest PSL". Jego zdaniem 16,5 proc. poparcia to "mocny mandat dla prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza i to może być spory problem dla PiS, dla którego tereny wiejskie są ważne". Wskazał również na "zaskakująco słaby" wynik SLD. Gdyby było tak, że SLD otrzyma 5 czy 6 proc. poparcia, to jest to dużo mniej niż pokazywały dotychczasowe różne sondaże i dużo mniej niż wskazują ambicje polityków lewicy – zauważył. Ocenił, że to świadczyłoby, że "trzy lata, jakie lewica spędziła w opozycji, nie zostały zbyt dobrze przepracowane".