Dziennik Gazeta Prawana logo
Złe banki pełne złych ludzi narobiły złych rzeczy – taka jest standardowa odpowiedź na pytanie o przyczyny kryzysu finansowego z 2008 r. Problem w tym, że nie jest to odpowiedź prawdziwa – przekonuje amerykański ekonomista Larry Kotlikoff.

Kotlikoff to w ogóle niezły numer. Lata temu należał do rady doradców ekonomicznych prezydenta Reagana (choć nie był tam szczególnie ważną figurą). Od dłuższego zaś czasu głosi potrzebę stworzenia w Ameryce trzeciej siły politycznej. Dwa razy (w 2012 i 2016 r.) sam nawet próbował kandydować na prezydenta USA. Oczywiście bez powodzenia.

Jego interpretacja systemu finansowego jest jednak zastanawiająca. Kotlikoff od samego początku sprzeciwiał się opowieści o wynaturzeniu systemu bankowego, które doprowadziło do krachu. Powiada tak: wyobraźmy sobie, że winni kryzysu (ludzie, zjawiska, instrumenty finansowe) stają przed ławą przysięgłych. Uczciwie rzecz biorąc, wszystkich z nich należałoby uniewinnić. Niespłacalne kredyty hipoteczne? Było ich zbyt mało, żeby wywołać nawet niewielki kryzys, nie mówiąc już o megakrachu – w najgorszym momencie stanowiły jakieś 2 proc. wszystkich pożyczek na amerykańskim rynku. 

To może bańka na rynku mieszkaniowym? Owszem, ceny nieruchomości przed 2007 r. rosły nieprzerwanie przez trzy dekady. Ale nie tak znowu gwałtownie, bo w sumie o 64 proc., zaś amerykański PKB zwiększył się w tym samym czasie o 170 proc. I nawet w okresie najbardziej intensywnego wzrostu (2004–2007) ceny szły w górę tylko o 2 pkt proc. szybciej niż gospodarka. Zjawisko zauważalne, ale znów nie takie, które mogłoby wyrwać drzwi razem z framugą. Szukajmy winnych dalej. Słynne derywaty, czyli skomplikowane instrumenty pochodne niebędące same w sobie papierami wartościowymi? Akurat większość (dokładnie trzy czwarte) z nich – dowodzi Kotlikoff, cytując najnowsze badania Ospiny i Uhliga – w latach 2007–2013 wielkich strat nie przyniosła. Może więc chodziło o nadmierną dostępność kredytów dla zwykłych obywateli? I tu pudło, bo przecież gdyby to była główna przyczyna, to dramat niespłacalnych kredytów hipotecznych byłby dużo większy niż owe 2 proc.

Skoro więc nie są winne ani derywaty, ani kredyty hipoteczne, ani Fannie i Freddie (amerykańskie instytucje sponsorowane przez rząd, których celem jest ułatwianie Amerykanom brania pożyczek mieszkaniowych), to kto? Kto jest u licha winowajcą kryzysu 2008 r.? Kotlikoff ma na to pytanie własną odpowiedź. To nie było złe użycie dobrego systemu bankowego. To nie były błędy i wypaczenia. Błędem jest cały system, w całości zbudowany tak, że musi upaść. I upadnie. Upadł w 2008 r., został odbudowany wielkim kosztem, ale upadnie znowu. Jeśli nie w 2020 r., to może w 2025. Ale upadnie. To pewne.

Oczywiście Kotlikoff nie byłby sobą, gdyby nie dawał rad, jak się z tej diabelskiej pułapki wyrwać. Ekonomista swoją koncepcję lansuje już od 2010 r. Nazwał ją bankowością ograniczonego przeznaczenia (ang. limited purpose banking). Banki muszą wrócić do swojej pierwotnej roli i stać się wyłącznie pośrednikiem finansowym. Nie powinny już pod żadnym pozorem kreować pieniądza (co robią dziś, udzielając kredytów). To daje im zbyt dużą władzę i potęgę. Czyni z nich potwory, które za każdym razem doprowadzą je do jakiejś formy autodestrukcji. Świat opisywany przez Kotlikoffa to świat banków będących większymi i mniejszymi towarzystwami pomocy wzajemnej. W pełni przezroczystych i łatwych do skontrolowania mikrusów, którzy mogą pożyczyć nie więcej, niż same posiadają.

Radykalne rozwiązanie? Jaki w tym radykalizm? – pyta zadziornie Kotlikoff. Radykalne to jest utrzymywanie takiego systemu bankowego, który mamy obecnie.

Kto jest u licha winowajcą kryzysu 2008 r.? Larry Kotlikoff ma na to pytanie własną odpowiedź. To nie było złe użycie dobrego systemu bankowego. To nie były błędy i wypaczenia. Błędem jest cały system, w całości zbudowany tak, że musi upaść. I upadnie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWoś: Bankowość ograniczonego przeznaczenia »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj