Czy mijający rok był lepszy niż 2017 bądź 2016?

Tak, to był dobry rok dla Polski i polskich rodzin. Choć w sensie politycznym oczywiście wiele się działo. Presja z strony instytucji europejskich na zaniechanie reform w Polsce, a z drugiej strony przymykanie oka na sytuację we Francji. Podwójne standardy stosowane w UE wobec różnych krajów z pewnością nie ułatwiają prowadzenia bieżącej polityki. Z drugiej strony należy pamiętać, że ten rok był naprawdę dobry dla polskiej gospodarki. Bezrobocie jest bardzo niskie, wzrost gospodarczy też może cieszyć. To wszystko przekłada się na bezpieczeństwo finansowe polskich rodzin. Obywatele zarabiają więcej, czeka nas także waloryzacja rent i emerytur. Oczywiście czyhały na nas też rozmaite zagrożenia, ale na szczęście premier Mateusz Morawiecki zręcznie z nich wychodzi. Dlatego można stwierdzić, że ten rok był naprawdę udany dla Polski. Rząd utrzymuje stabilne poparcie, można powiedzieć, że Polacy naprawdę pozytywnie odbierają dobrą zmianę. Dowodem na to były wygrane także przez Prawo i Sprawiedliwość wybory samorządowe. W przyszłym ważnym wyborczym roku musimy pracować jeszcze ciężej, by przekonać jeszcze tych nie do końca zdecydowanych wyborców.

Czego życzyłby pan opozycji z okazji zbliżających się Świąt i Nowego Roku?

Życzyłbym im, aby wreszcie stworzyli konstruktywny program dla Polski. Oprócz permanentnego hasła "trzeba odsunąć PiS od władzy" nie proponują niczego wartego uwagi jeśli chodzi o kwestie społeczne czy gospodarcze. Życzę im, żeby wreszcie się zmobilizowali do pracy i przedstawili swoje propozycje. Bo na razie oprócz krytyki nie pozwalają nam się merytorycznie ustosunkować do ich pomysłów. Szkoda, bo cierpi na tym debata o naszym państwie

A jakie życzenia złożyłby pan całemu polskiemu społeczeństwu? Zarówno tej części popierającej PiS, jak i tym, którzy planują oddać swój głos na inne ugrupowania.

Myślę, że kluczowe jest zakopywanie podziałów w społeczeństwie. Chciałbym, abyśmy umieli w polubowny sposób rozwiązywać sprawy, które nas dzielą. Najlepiej u nas w kraju, a nie za granicą. Życzyłbym też, aby wszyscy obywatele w naszej ojczyźnie czuli się dobrze.

Jak to zrobić przy tak ostrych konfliktach politycznych?

Podziały i różnice zdań występują na całym świecie. Zobaczmy, co się dzieje w innych krajach - np. ostatnio we Francji czy Wielkiej Brytanii. Konflikty i spory są stałą cechą demokracji i świadczą o istnieniu pluralistycznej debaty publicznej. Myślę, że w Polsce i tak nie jest tak źle, jak to sami postrzegamy. Nasz spór polityczny mieści się w cywilizowanych ramach. Choć oczywiście apelowanie o powściągnięcie języka czy zachowanie spokoju zawsze jest przydatne. Niekiedy faktycznie ludzie dają za bardzo ponieść się emocjom. Najważniejsze, aby spór był kreatywny, wnosił nowe myśli czy pomysły, a nie paraliżował nasze działania.

Czy przy wigilijnym stole warto w ogóle poruszać tematy polityczne?

Polityka przenika nasze życie na co dzień i ma przemożny wpływ na nasze bieżące funkcjonowanie. W związku z tym rozumiem, że nie sposób przed nią uciec nawet w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Chciałbym jednak, abyśmy umieli się różnić, lecz nie pogrążać w bezproduktywnych kłótniach. W końcu wszyscy jesteśmy Polakami i wszystkim nam zależy na tym, aby Polska była naszym wspólnym i przyjaznym dla każdego domem.

Myśli pan, że spór polityczny w Polsce będzie z czasem wygasał, czy czeka nas jego zaostrzenie? Kampanie wyborcze zazwyczaj charakteryzują się jeszcze agresywniejszą retoryką.

Wydaje mi się, że będzie się dalej toczył, gdyż dotyczy spraw zasadniczych, takich jak suwerenność czy dalszy rozwój naszego kraju. Zwróciłbym jednak uwagę na to, że powinny być elementy, które łączą całe nasze społeczeństwo. Uważam, że takim właśnie jest np. problem reparacji wojennych od Republiki Federalnej Niemiec za straty poniesione w wyniku II Wojny Światowej przez naród polski. Wszyscy się przecież zgodzimy, że Polska była niesłychanie zniszczona i pokrzywdzona przez ekspansywne i zbrodnicze działanie swojego zachodniego sąsiada. To bardzo ważny temat, przygotowujemy raport dotyczący strat demograficznych czy majątkowych. Czekamy też na wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczący tej kwestii, który odpowie na pytanie, czy polscy obywatele będą mogli przed polskimi sądami dochodzić swych praw jako ofiary czy spadkobiercy ofiar zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Myślę, że to niezwykle ważny, tożsamościowy element polityki państwa, zupełnie wcześniej pomijany. Mam nadzieję, że rozwiążemy to polubownie wraz z Niemcami.

Czy w przyszłym roku można się spodziewać finalnego raportu?

Tak, chcemy opublikować go na początku przyszłego roku. To będzie niezwykle ważny dokument, bo ujawni kompleksowo straty poniesione przez nasz kraj. Pokaże on konsekwencje II Wojny Światowej i jej wpływ na nasze współczesne życie. A zapewniam, że jest on więcej niż znaczący. Gdyby nie ta hekatomba, Polska byłaby zdecydowanie bogatszym, szczęśliwszym, silniejszym społecznie krajem. Myślę, że zbliżający się rok będzie przełomowy właśnie także w tym wymiarze.

Czy Polska w ramach swoich starań komunikuje się z innymi państwami będącymi w podobnej sytuacji?

Mamy kontakty z Grecją, byłem w Atenach. Myślę, że należy pogłębiać taką współpracę, gdyż to pomoże w skutecznym rozwiązaniu naszego problemu.