W tej kampanii wyborczej gra toczyła się o wyborców bardziej socjalnych, niż kulturowych. To wyborcy z prowincji, z małych miasteczek, to wyborcy wahający się w swoich preferencjach politycznych, często nawet polityce niechętni, a nie wyborcy zsocjalizowani przez którąś partię - w ten sposób Chwedoruk opisał grupę wyborców, którzy w niedzielę zmobilizowali się do pójścia na głosowanie. W jego ocenie "taki wyborca nie zastanawiał się, czy dla niego ważniejsze jest 500+ i dojazd do większej miejscowości, czy też emancypacja jednej z mniejszości seksualnych, bo jest oczywiste, co taki wyborca wybierze".

Polacy od lat oczekują zajmowania się od polityków sprawami społeczno-gospodarczymi - podkreślił Chwedoruk i dodał, że cała kampania PiS - z wyjątkiem ostatnich dni związanych z powodzią na południu kraju - była skoncentrowana właśnie na sprawach społeczno-gospodarczych. Skoncentrowaniu dyskusji wokół tych kwestii służył m.in. przedstawiony na początku kampanii pakiet programów społeczno-socjalnych zwany Piątką Kaczyńskiego.

Kampania pokazała, że PiS ma jeden ośrodek decyzyjny i jest nim centrala na Nowogrodzkiej. Tymczasem KE i znaczące ośrodki medialne zajmowały się m.in. dwoma wieżami i kartą LGBT, a do tego nie wszyscy członkowie Koalicji grali do jednej bramki - ocenił politolog. Podkreślił przy tym, że dużą rolę w osłabieniu niedzielnych wyników wyborów dla opozycji odegrał samodzielny start Wiosny Roberta Biedronia.

Gdyby nie było samodzielnego startu Biedronia bylibyśmy teraz w zupełnie innej politycznie Polsce, niż jesteśmy. Ta sytuacja jest powtórką z Nowoczesną i jej osłabieniem PO w wyborach parlamentarnych - ocenił politolog.

Zdaniem Chwedoruka lider Wiosny Robert Biedroń będzie w najbliższym czasie pod presją środowisk opozycyjnych, które będą oczekiwały od niego współpracy. Taki mariaż nie będzie się odbywał na warunkach Roberta Biedronia, tylko na warunkach dyktowanych przez polityków KE. W tym sensie Robert Biedroń jest przegranym - powiedział Chwedoruk.

Politolog zwrócił także uwagę, że Biedroń to nie jedyny problem Koalicji Europejskiej. Wyniki niedzielnych wyborów stawiają w ocenie politologa opozycję "w sytuacji patowej". Nie wiadomo za bardzo, w którą stronę powinni się teraz ruszyć. Jak zneutralizować tych, którzy są przeciwko nim i z tego powodu głosują na PiS - powiedział.

W ocenie Rafała Chwedoruka największym przegranym niedzielnych wyborów jest jednak Paweł Kukiz i jego ugrupowanie. Trudno wyobrazić sobie samodzielny start jego partii w kolejnych wyborach. Albo będzie musiał dołączyć do PiSu jako kolejny koalicjant, jak Gowin czy Ziobro, albo próbować dogadywać się z podmiotami Konfederacji - ocenił.

Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy, która według sondaży w niedzielnych wyborach zdobyła 3 mandaty do PE to w ocenie Chwedoruka obok PiS-u największy wygrany. "wynik Konfederacji pokazał, że na polskiej scenie politycznej jest miejsce na libetariańskie ugrupowanie ale w mojej ocenie konfederacja sama i w takiej postaci jak teraz tego miejsca nie będzie w stanie zagospodarować" - ocenił Chwedoruk.