- Z punktu widzenia fizyka jądrowego najciekawszym fragmentem jest ostatni odcinek serialu, w którym przedstawiono powody tej katastrofy. Jak wynika z analiz, winę za nią ponoszą ludzie oraz ówczesny system polityczny. Dopiero w drugiej kolejności możemy mówić o wadliwej konstrukcji rosyjskich reaktorów RMBK. Trzeba jednak podkreślić fakt, iż reaktory tego typu nie są już konstruowane i w Polsce rozważana jest budowa zupełnie innego rodzaju reaktorów (np. PWR) wolnych od wad RMBK - mówi fizyk jądrowy z UŁ.

Dr hab. Jarosław Perkowski zauważa także, że "następstwa wybuchu, jak również działania, które miały zapobiec dalszemu pogorszeniu sytuacji, przedstawiono bardzo barwnie, wręcz z hollywoodzkim zacięciem. Przykładem mogą być tu sceny zrzucania na rdzeń reaktora piasku z borem, który miał zmniejszyć ilość neutronów w rdzeniu i wygasić reakcje rozszczepienia w nim zachodzące, czy też bardzo naturalistyczne obrazy ofiar katastrofy". - Niewykluczone, iż aspekt ten jest jedną z przyczyn ogromnej popularności serialu - dodaje naukowiec.

- Niestety, w serialu możemy usłyszeć kilka przekłamań lub mylnych informacji dotyczących opisu zjawisk z zakresu fizyki jądrowej. Dla przykładu można przytoczyć tu wypowiedź jednego z fizyków jądrowych, który tłumaczy, że jeden z izotopów jodu pochodzi z rozpadu izotopu uranu 235, co jest nieprawdą (pochodzi z rozszczepienia), podobnie jak informacje, że izotopy promieniotwórcze podczas rozpadów emitują tylko neutrony, które poruszają się z prędkością bliską prędkości światła - zauważa dr Perkowski.

Fizyk zastrzega jednak, że "nieścisłości te, które być może wynikają z błędów powstałych w trakcie tworzenia wersji polskojęzycznej, nie obniżają jednak w sposób znaczący wartości dokumentalnej serialu, szczególnie popularnego w gronie osób, które wydarzenia te znają tylko z historii".