W 1933 roku fizyczka otworzyła laboratorium w Dzielnicy Łacińskiej w centrum Paryża. Aby zapewnić jej przestrzeń potrzebną do wyodrębniania pierwiastków promieniotwórczych, takich jak rad, Uniwersytet Paryski zbudował centrum badawcze w Arcueil, wiosce położonej na południe od miasta. Dziś zamieniła się ona w zatłoczone przedmieście, gdzie mieszkają głównie robotnicy. Zrujnowane laboratorium w zarośniętym ogrodzie jest czasem nazywane "Czarnobylem nad Sekwaną".

W laboratorium, które zakończyło działalność w 1978 r. nie doszło do żadnych poważnych wypadków. Ale zagrożenie radioaktywne nie minie jeszcze bardzo długo, a dostęp do budynku jest surowo wzbroniony.

Laboratorium otoczone jest betonową ścianą zwieńczoną drutem kolczastym i kamerami. Stale prowadzone jest badanie promieniowania, a lokalni urzędnicy regularnie badają Sekwanę pod kątem ewentualnego skażenia.

Jesteśmy dowodem na to, że Francja ma poważny problem z odpadami jądrowymi - mówi burmistrz Arcueil Christian Métairie. Nasza sytuacja rodzi pytania o to, czy kraj jest naprawdę przygotowany, aby sobie z tym poradzić - dodaje

Główny budynek laboratorium pokryty jest winoroślami, a ściany, otaczające ruchliwą czteropasmową aleję, są magnesem dla grafficiarzy. Chociaż większość źródeł promieniowania została usunięta w 1992 r., urzędnicy miejscy twierdzą, że należy zrobić znacznie więcej. Badania z 1997 r. wykazały, że mieszkający w pobliżu nie są narażeni na promieniowanie, ale urzędnicy twierdzą, że miejsce to stanowi nadal zagrożenie.

Métairie twierdzi, że dotychczasowe sprzątanie kosztowało około 10 milionów euro, chociaż ostateczny rachunek będzie prawdopodobnie znacznie wyższy.

Andra, agencja rządowa nadzorująca odpady radioaktywne, spędziła ponad dekadę na katalogowaniu tego, co jest w Arcueil. Ślady radioaktywności znaleziono m.in. w dokumentach, na półkach, w piecu, w glebie i roślinach.

Prace, które zakończą się demontażem budynku, mają potrwać jeszcze kilka lat.