Dziennik Gazeta Prawana logo

Rybiński: O wyborczej szkodliwości życia

5 listopada 2007, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie da się ukryć, że wszystkie przejawy życia mogą wpłynąć, zazwyczaj negatywnie, na pożądane rezultaty wyborów. Dlatego godne pochwały są przypadki zatrzymywania biegu spraw w intencji wyborczej nieskazitelności - pisze w "Fakcie" publicysta Maciej Rybiński.

IPN powstrzymał się chlubnie od publikowania katalogów personalnych, dzięki czemu wyborcy nie ulegną pokusie głosowania na kandydatów z uwzględnieniem ich agenturalności.

O tym, że ktoś mógł być upaprany, dowiedzą się dopiero, jak go już wybiorą. Prokuratura ma się powstrzymać od śledztw i przesłuchań w sprawach dających się jakoś powiązać z wyborami.

A czy to wiadomo, co komu strzeli do głowy i co z czym sobie powiąże? Ludzie mają różne pomysły. Socjologowie poza tym twierdzą, że na decyzje wyborców wpływ mają nawet zjawiska naturalne, takie jak pogoda, ból zęba, kłótnia rodzinna albo kłopoty z wypróżnieniem.

Warunkiem prawdziwej, niezakłóconej żadnymi czynnikami zewnętrznymi demokracji wyborczej byłoby zawieszenie na czas kampanii wszystkich przejawów życia, łącznie z fizjologią i atmosferycznymi perturbacjami.

To, niestety, wciąż nie jest możliwe, choć staramy się opanować przyrodę we wszystkich jej przejawach. Ale co można, powinno być zrobione. A więc wstrzymanie działalności wszystkich instytucji państwa, ze szczególnym uwzględnieniem sądów, prokuratur, policji i całego aparatu ścigania.

Zawieszenie remontów dróg i ulic wywołujących niechęć wobec odpowiedzialnych za nie polityków. Najbardziej zaburzają spokojny tryb wyborczy media, toteż logiczny wydaje się postulat wstrzymania na czas kampanii wydawania gazet i czasopism oraz przerwanie nadawania programów radiowych i telewizyjnych.

Bardzo zły wpływ na wyborców i ich decyzje mają publiczne wystąpienia polityków oczerniających innych kandydatów. Temu także należy położyć kres. A te różne spoty telewizyjne, plakaty i bannery - przecież one o wiele silniej oddziałują na gamoni, którzy to oglądają, zwłaszcza w dobrej wierze, niż przesłuchanie przez policję kogoś, kto takie plakaty rozklejał parę lat temu.

A telefony? Ludzie dzwonią do siebie i gadając o polityce, mogą zniechęcić rozmówcę do podjęcia słusznej decyzji wyborczej. Nie mówiąc już o internecie.

Dla uniknięcia wpływów zewnętrznych, podejrzeń o manipulacje i mącenie w głowach trzeba by wprowadzić stan wyjątkowy, wyłączyć telefony, zamknąć internet i wprowadzić całodobową godzinę policyjną z zakazem opuszczania mieszkań.

Albo rzecz odwrócić, ponumerować losowo kandydatów i przeprowadzić wybory anonimów. Nie wiedzielibyśmy wprawdzie, na kogo głosujemy, ale nie wiedzielibyśmy też, czy numer 13 coś w życiu nakręcił. To by nam rozwiązało ręce i oczyściło sumienie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj