Ja nie mam czasu na to
Ja nie mam na to chęci
Lepiej bym został w domu
Ale mnie plakat nęci
Jak tu obejścia strzec
Gdy muszę iść na wiec
Przyjechał znów kandydat
Dłoń mi uścisnąć chce
Obieca mi kokosy
I powie, jak jest źle
Więc zamiast na kanapie lec
Ja muszę iść na wiec
Orkiestra disco polo rżnie
Piwo się leje strumieniami
W przemowie ból istnienia drży
Kandydat cały spływa łzami
Od wzruszeń jest to istny spec
Chcesz wzruszyć się, to idź na wiec
Leją się gorzkie łzy do kufla
Serdeczny z nimi spływa pot
W podrygach, śpiewach i okrzykach
Plecie się naszych losów splot
Obywatelu, też to wiedz
Chcesz pocieszenia, idź na wiec
Już odjechały limuzyny
Orkiestra też przestała grać
Zostałeś sam ze swoim losem
Chcesz jeszcze piwa, no to płać
Za chwilę świeże piwo -
za chwilę kolejny wiec